ciasteczka

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psi outfit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psi outfit. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 stycznia 2017

Recenzja obroży i smyczy od Hauever "Wizja Szamana"


O Hauever [FB klik!] dowiedziałam się oczywiście dzięki Internetom i niezawodnemu Fejsbukowi  jakoś na początku grudnia, tuż przed I Łapa Targ. Na początek moją uwagę przykuło śliczne logo firmy  Tylko na nie spójrzcie! Niebiańska niebiesko-biała kolorystyka, a kto mnie zna, ten wie, że kocham wszystko co niebieskie. Uśmiechnięty i radosny piesek, który swobodnie biegnie w podskokach goniąc uciekające mu sprzed nosa piórko. Cudo nie logo! Metka na żywo jest śliczna, chyba pierwszy raz jakieś logo i metka na psich akcesoriach sprawiły, że zapragnęłam je mieć natychmiast w swoich rękach. No i w sumie piesek z logo nawet trochę przypomina moją Tajgę 

Po wymacaniu taśm na Łapa Targ i przekonaniu się na własne oczy, że wzory i kolory na żywo są o wiele piękniejsze niż na zdjęciach stanęłam przed trudną decyzją wyboru wzoru...

Dzięki uprzejmości Hauever, czyli Małgosi i Maćka, Tajga dostała do przetestowania obrożę, którą mogłam sobie dowolnie wybrać - dziękujemy raz jeszcze  A ja jak to typowy i prawdziwy maniak psich akcesoriów zadecydowałam o dokupieniu do obroży smyczy, bo jak to tak sama obroża bez pasującej do niej smyczy? Byłoby jej smutno, no i jak tak pokazać się na dzielni w niekompletnym outficie?!  Stanęło na tym, że wzór miał być niespodzianką, bo nie mogłam się zdecydować - "Wizja Szamana", "Pif Paf", "Dziki Zachód"...? Do Tajgi najbardziej pasowała "Wizja Szamana", ale do mnie przemawiały odcienie niebieskiego i fioletu... Przez zamieszanie na targach wyszło tak, że komplecik był do odebrania kilka dni po targach  

Prawie zapomniałam o naklejkach! Ta z logo to oczywiście cud, miód, malina o czym już wyżej się rozpisałam. Druga naklejka z napisem "zejdź na psy" to niemal motto mojego życia, od kiedy mam Tajgę to dosłownie i w przenośni zeszłam na psy  Wspólne trzymanie zębami patyka jeszcze jednak ciągle przede mną  A no i sama nazwa "Hauever" jest bardzo psia i myślę, że idealnie pasuje do psich akcesoriów. 

Jak już pewnie wiecie lub zdąrzyliście zauważyć na fotce bajecznie kolorowe i wzorzyste akcesoria od Hauever łączone są ze sobą za pomocą nitów, co wciąż jest nowatorskim rozwiązaniem na rynku. Pierwsze takie akcesoria zrobiło Hundo TU możesz o nich przeczytać. Taśma, wzory, nity i okucia są jednak zupełnie inne w obu tych firmach.

 
Zdecydowałam się na "Wizję Szamana", która z dnia na dzień coraz bardziej cieszy moje oko. Obroża ma 35 mm szerokości, a obwód to S 30-40 cm - takiej obroży nie było w cenniku, bo na ogół psy o tak szczupłej szyi są małe i nie noszą szerokich obroży Nasza smycz ma 25 mm szerokości i 180 cm długości, więc też została zrobiona pod wymiar, bo póki co w oficjalnej sprzedaży była tylko długość 150 cm, która dla nas jest trochę za krótka. Cena smyczy to 50 zł.

Hauever z przytupem wtargnęło na rynek psich akcesoriów z dużą różnorodnością modnych wzorów i kolorów o odjechanych nazwach. Niżej dostępne wzory i cennik oraz informacje techniczne o taśmie, nitach oraz klamrach (zdjęcia z FB Hauever):
 + od wczoraj dostępne są obroże i smyczki w kolorze nadmanganianu potasu w szerokości 25 mm


W ofercie dostępne są także bajecznie kolorowe karabińczyki, za które nie trzeba dopłacać ani grosza! 

Niedawno do sprzedaży weszły obroże półzaciskowe, w których zastosowano nowe DUŻO LŻEJSZE okucia! Te które my mamy już są lekkie. Wykonane na zamówienie, z dużym światłem do wpięcia karabinków, bardzo mocne, bo zaspawane.
Niebawem do sprzedaży maja trafić też smycze przepinane, szelki guardy i być może obroże podszyte neoprenem 

Jak widać na poniższych zdjęciach akcesoria Hauever nie maja z nami lekko  Mróz dochodzący chwilami do -20 stopni, śnieżyca, błoto, kałuże, pośniegowa breja z solą i inną chemią, czasem ostre słońce, lód, krzaczki i krzaczory, nadwiślański piasek. 
Jak patrzę na to zdjęcie lub zawsze kiedy idę szybkim krokiem z Tajgą i smycz faluje i wiruje na wietrze dając po oczach swoim energetycznym wzorem, który przyciąga spojrzenia, to nie mogę się oprzeć skojarzeniom  z Tygryskiem z Kubusia Puchatka. Rozbrykanie Tajgi też w sumie pasuje do jego temperamentu 

Nasz komplecik testujemy od 15 grudnia, nie obyło się bez przygód i pecha. Tuż przed świętami zauważyłam na smyczy małe wady fabryczne taśmy widoczne na zdjęciu:

Święta, urlop trwający w Hauever oraz długi weekend styczniowy sprawiły, że dopiero na początku drugiego tygodnia stycznia dostałam nowy komplet do testów, ponieważ w międzyczasie zauważyłam, że 2 nity od wewnętrznej strony obroży zaczęły się lekko ruszać. 
Zostałam zapewniona  przez Małgosię, że to obluzowanie się "główek" nitów nie ma żadnego wpływu na trwałość i wytrzymałość łączenia taśmy, ale oczywiście bez najmniejszych problemów dostałam drugą obroże i smycz. Takie podejście do klienta bardzo mi się spodobało i dało wielkiego plusa Hauever. Wymiana lub otrzymanie nowych akcesoriów powinno być bowiem standardem jeśli coś się z nimi dzieje. 

Pierwszy komplet testowałam w sumie przez 3 tygodnie, drugi testuje od tygodnia. Jestem jednak przekonana, że mogę po tym czasie dokonać rzetelnej recenzji, zwłaszcza, że Tajga nie ma litości dla obroży i smyczy. Około sylwestrowy okres i ciągłe wybuchy znienacka niemal tuż obok psa i paniczne zrywy do ucieczki przed hałasem mogą wiele powiedzieć o wytrzymałości. Wolnożyjące koty również maja spory wkład w nasze testy wytrzymałościowe 

A jak sprawa ma się z brudem, praniem i dopieraniem się taśmy? Niżej zdjęcia zabrudzonej obroży - słabo, bo Tajga nie tarza się w nie wiadomo czym i rzadko szaleje z innymi psami. Smycz za to bywa codziennie przeciągana przez jakieś krzewy, błota i kałuże, do tego jest deptana przez psa i przeze mnie jak jestem rano zaspana. Nie odkryje Ameryki, bo jak już pewnie się domyślacie taśma w miejscach gdzie ma jasny pomarańczowo-żółty kolor brudzi się bardzo szybko, na reszcie wzoru nie widać zabrudzeń praktycznie w ogóle. Górne zdjęcie obroża przed praniem. Dolne zdjęcie obroża po 1 praniu ręcznym i szorowaniu szczoteczką i po 1 praniu w pralce. Farba na nitach najbardziej odchodzi, kiedy pies się drapie lub bawi się z innym psem. Od wewnętrznej strony nity są jak nowe. Tylko teraz ruszają się już 4 obustronnie (początkowo 2 jednostronnie). Farba na kółeczku zeszła tak od obijania się o karabińczyk już po kilku dniach używania.


Na górze brudna smycz w przybliżeniu, bo z daleka brudu za bardzo nie widać, co jest super, bo inaczej dzień w dzień musiałabym ją prać  Na dole po 2 praniach w pralce i 1 szorowaniu  ręcznie szczoteczką. Nie widać tego na zdjęciach, ale gdzieniegdzie w najjaśniejszych miejscach bystre oko może dostrzec minimalne zabrudzenia, bo samo pranie w pralce 2-tygodniowego wżartego brudu 100% nie dopiera, a szorować mi się nie chciało 

Taśma. Taśma jest niezwykle lekka a przy tym nie jest cieniutka, jest miękka, nie wyślizguje się z dłoni kiedy trzeba w podbramkowych sytuacjach mocno przytrzymać psa w połowie smyczy, nie wżyna się w skórę, nie pali. Jeśli chodzi o walory "macalne", to chyba jest to najfajniejsza smycz jaka posiadam. Małym mankamentem jest minimalne wnikanie w taśmę brudu, ale na szczęście szorowanie doczyszcza ją w 100% a przy tym nie niszczy powierzchni taśmy. Po kilku praniach kolor nie stracił na intensywności. Obroża początkowo była nieco sztywna, ale po jednym dniu już ładnie dopasowała się do szyi Tajgi. Nie obciera jej, nie farbuje sierści i nie wyciera jej.
Wielki plus dla taśmy, za to, że nie jest śliska i ustawiony obwód orboży nie rozregulowuje się i nie poszerza, jak w niektórych obrożach, które mamy.


Okucia i nity. Tu niestety smuteczek, bo pierwsze małe odpryski farby z kółeczka przy obroży i karabińczyka pojawiły się już po 3 dniach użytkowania, ale byłam na to przygotowana. Zmartwiło mnie obluzowywanie się nitów, o którym pisałam wyżej. W nowej obroży póki co wszystko się trzyma, jedynie 1 z nitów przy rącze smyczy lekko się poluzował. jeszcze nie były prane. Małgosia zapewnia mnie jednak, że nie wpływa to na trwałość i ja jej wierzę. Jeśli coś się stanie, z którymś z nitów lub cokolwiek innego by się wydarzyło zrobię oczywiście edycje recenzji, bo jeśli już nas znacie, to wiecie, że nie ma tu mowy o ściemie. Tajga ma na szczęście 100% opanowane "stój", "czekaj" i "do mnie", więc w razie "W" tfu, tfu jestem spokojniejsza. Zawsze staram się dokładnie pisać co i jak. 

Dobra wiadomość jest taka, że nowy komplet używamy od tygodnia i z nitów nigdzie nie odprysła farba, a kółko i karabińczyk mają dosłownie 1-3 mm obicie, którego praktycznie nie widać, a sposób użytkowania obroży i smyczy się nie zmienił


Klamra. To profilowana klamra Duraflex dobrze znana wszystkim psiarzom, która zniesie więcej niż zwykłe klamry. Nie mam do niej żadnych zarzutów.


Firma bardzo chętnie słucha sugestii klientów, nawet tak wybrednych jak ja   Hauever nie korzysta z produktów pochodzenia zwierzęcego i w ogóle firma stara się być eko. Papierowe metki, śliczny bawełniany woreczek [zobacz, klik!], którego my nie dostałyśmy  nasze zamówienie zapakowane było w papierową torebkę w żółto/złotym odcieniu. 
Na moją prośbę rączka w drugiej wersji smyczy została nieco zmniejszona, bo pierwszą, którą kupiłam mimo, że mam sporą dłoń była odrobinę za duża i w sytuacjach, w których przydają się obie ręce (np, wiązanie butów, zakupy na bazarku, odbieranie paczki itp.) założona na nadgarstek rączka spadała mi z niego. Niżej porównanie długości rączki w smyczach i po prawej stronie smycz leżąca jak ulał na moim nadgarstku  
Dla wyjaśnienia złożone na płasko rączki w innych naszych smyczach mają długość ok 15-16 cm x 2. Pierwsza wersja smyczy od Hauever miała rączkę długości 19 cm x 2, druga z pomniejszona rączką ma długość 14,5 cm x 2 i idealnie zatrzymuje się na moim i Michała nadgarstku, kiedy tylko takie trzymanie smyczy wchodzi akurat w grę. Reasumując, jeśli macie jakieś preferencje odnośnie wielkości rączki, czy cokolwiek, to śmiało piszcie do Hauever a na pewno postarają się zrealizować Wasze marzenia  Tak samo było z obrożą dla Tajgi, chciałam 35 mm szerokości a w obwodzie ok. 30-40 cm i nie było z tym najmniejszego problemu! 

Przy kółku, w miejscu złożenia taśmy w obroży lubi zbierać się sierść - miejsce zakreślone na zielono, jakość tostera... Tajga ma tendencje do kłaczenia się i nawet po praniu sierść nadal jest tam wbita, więc trzeba ja ręcznie usuwać, ale u nas to standard, przy tak składanej taśmie.

Smycz z łatwością mieści się nawet w kieszeni dresów, składam ją "3 razy na pół" i wkładam karabińczykiem w dół, co gwarantuje mi, że nie wypadnie. W kieszeni kurtki smycz mieści się bez wystawania. Dla lubiących rolowanie, tak też można ja zwijać, ale ja nie mam do tego cierpliwości.

Poniżej jeszcze trochę zdjęć Tajgi w "Wizji Szamana", która nieskromnie mówiąc jest wręcz stworzona dla psiaków o takim wilczastym, podpalanym umaszczeniu. Celowo fotki są z różnych ujęć żeby ciekawscy mogli dookoła pooglądać obroże  Jeden tylko komentarz na którejś z psich grup spowodował u mnie mega uśmiech "jakoś dziwnie zrobili klamrę, nie powinna tak odstawać" . Tak się składa, że w obroży o szerokości 35 mm klamra jest dość duża i na drobnym psie o dość długiej i smukłej szyi inaczej to nie będzie wyglądało. Co się komu podoba, rzecz gustu. My lubimy szerokie obroże, dla psa też są zdecydowanie bardziej komfortowe niż wąskie, zwłaszcza kiedy wpadnie na pomysł ciągnięcia na smyczy... 

fot. Jogi
A czy Wy już macie swoje akcesoria od Hauever? Jeśli tak, to dajcie znać, jak u Was się sprawują. A może dopiero planujecie kupno? Mi sen z powiek spędza jedynie to obluzowywanie się nitów, gdyby nie to, to Hauever byłoby naszym ideałem, bo tak jak pisałam taśmy są lekkie, cudownie przyjemne w dotyku i maja wyraziste, trwałe kolory. Na żywo wszystko wygląda o wiele lepiej niż na zdjęciach! Szkoda, że farba odchodzi tak szybko, ale chyba jeszcze nie wymyślono trwałej techniki farbowania okuć używanych w psich akcesoriach... Niektórzy narzekają na wysokie ceny, no cóż ładnych i zadrukowanych trwale smyczy oraz obroży w dodatku z kolorowym karabińczykiem w niższej cenie raczej nie kupicie, a jeśli tak, to dajcie mi koniecznie znać w komentarzu. 

Jeszcze słówko o ruszających się nitach. Tajga chodzi z takimi od dwóch tygodni i wszystko się trzyma, nic nie odpada. Nieco stresują mnie te ruszające się nity, ale postanowiłam zaufać zapewnieniom Małgosi, że nie wpływa to na trwałość akcesoriów. Mam nadzieje, że tak zostanie.

Prywatnie muszę Wam zdradzić, że Małgosia to przesympatyczna osoba, z która mogłabym przegadać wiele godzin!  Wiem, bo nawet Tajga dostała zaproszenie (i skorzystała) do tajnej bazy Hauever. Jak to ona, aniołkiem nie była, ale Gosia miała do niej anielską cierpliwość (do mnie z reszta też ) 












piątek, 30 grudnia 2016

HUNDO MilitaryFun - jak sprawdził się adopcinkowy prezent w terenie?


Uff... udało się! Napisanie tej recenzji stanęło pod znakiem zapytania, bo... padła mi karta pamięci i do tej pory nie udało mi się odzyskać zdjęć... A co to za recenzja bez zdjęć? Na szczęście sporo fotek udało się zgrać z FB i Insta, przezornie zachowałam pudełka i metki, więc nawet te zdjęcia udało mi się dorobić po praniu obroży i smyczy.

Po tym dramatycznym wstępie przechodzę do sedna, czyli do recenzji kompletu obroża + smycz Hundo wzór Military Fun, które kupiłam dla Tajgi na prezent z okazji trzecich adopcinek.


Testy (chwilami ekstremalne)
trwały 5 tygodni, dzień w dzień, 3 spacery dziennie. Deszcz, śnieg, mega kałuże, straszne błoto, piach, krzaki, psie pazurki i moje zgrabiałe z zimna ręce upuszczające wszystko na twardy beton przed klatką, no i chwilami bardzo mocno i niespodziewanie szarpiący się/skaczący/wyrywający się pies, kopanie dziur, w które Tajga wchodziła do połowy w dość gliniastej ziemi i w polu na wsi.



Jeśli jesteście ciekawi, jak z tym wszystkim poradziły sobie akcesoria od Hundo, to zapraszam do dalszego czytania!

Paczka zaadresowana również do Tajgi ❤ Minimalistyczne, proste i eleganckie zarazem pudełko oraz personalizowany list i naklejka (ale to już chyba standard). Sami powiedzcie, czy to opakowanie Was nie urzekło? Wybrałam smycz o szerokości 2,5 cm i długości 180 cm (rozmiar M), cena: 48 zł, a obrożę z klamrą też w szerokości 2,5 cm rozmiar S (30-36 cm), cena: 38 zł.

A teraz trochę faktów, teorii i przybliżenia Wam manufaktury psich akcesoriów, jaką jest HUNDO [klik!] 
Zapytacie dlaczego manufaktura, otóż:

Wszystkie produkty wykonujemy ręcznie pod konkretne zamówienie. Możesz mięć pewność, że każdy egzemplarz będzie starannie wykończony. Istnieje możliwość indywidualizacji zamówień - jeśli Twój pies nie wpisuje się w nasze standardowe rozmiary, napisz do nas, a zrobimy produkt dopasowany specjalnie dla niego

O Hundo dowiedziałam się dzięki Instagramowi, pewnego dnia dostałam powiadomienie, że Hundo mnie obserwuje. Na początku nie planowałam zakupu, bo pierwsze dostępne wzory nie przemawiały do mnie i nie czułam potrzeby posiadania ich. Wszystko się zmieniło, kiedy w połowie października na FB [klik!] zobaczyłam wzór Military Fun - wiedziałam, że muszę mieć taką obrożę i smycz dla Tajgi! Dodatkowo recenzje u Prawie Owczarkowe i później u Heart Chakra utwierdziły jeszcze bardziej moja potrzebę posiadania Hundo. 

Dodatkowo Hundo przekonało mnie do siebie minimalizmem oraz troską o zwierzęta i środowisko:

Nasze produkty są w 100% wegańskie. Szanujemy wszystkie istoty i nie stosujemy elementów pochodzenia zwierzęcego. Nasze opakowania, koperty i metki wykonane są z papieru ekologicznego i nadają się do ponownego przetworzenia.
Metki z ekoskóry mogą pełnić dodatkowe funkcje: w obrożach służyć jako miejsce na adresówkę, a w smyczach do zawieszania na nich np. podajnika na woreczki czy kluczy. Wykonane są z materiału syntetycznego - szanujemy wszystkie istoty i nie używamy produktów pochodzenia zwierzęcego. 


Taśma wykonana jest z wysokiej jakości włókien poliestrowych. Jest niezwykle miękka w dotyku, gładka (chwilami, kiedy trzeba mocno przytrzymać w połowie smyczy psa zmarzniętymi dłońmi, wręcz lekko śliska). Po rozpakowaniu paczki i pierwszym macaniu taśmy byłam mocno zaskoczona, że jest ona tak cienka i wydawać by się mogło delikatna, trochę mnie to zmartwiło - niepotrzebnie. Nie spotkałam się do tej pory z tak miękką taśmą stosowaną w psich akcesoriach.

Okucia:

Wykonane są ze stali nierdzewnej (półkola) i mosiądzu (karabińczyk). Są bardzo mocne i odporne na korozję. Dla bezpieczeństwa psa, wszystkie elementy są spawane na łączeniach, co zapobiega przypadkowemu odgięciu i otwarciu. Wszystkie okucia pokryte są elegancką, czarną, matową powłoką.

Klamra i regulator zastosowane w obroży, to dobrze znana, lubiana i ceniona marka Duraflex. Wykonane są z acetalu - materiału wyjątkowo mocnego i w przeciwieństwie do plastiku nie chłonącego wody, co czyni je w pełni odpornymi na pękanie przy minusowych temperaturach. Klamry mają profilowany kształt, dzięki czemu lepiej przylegają i dopasowują się do psiej szyi.

Łączenia, tak łączenia, akcesoria od Hundo nie są szyte! Osobiście po raz pierwszy zetknęłam się z takim rozwiązaniem. Taśmy łączone są ze sobą metodą termiczną, która jest dodatkowo wzmocniona stalowymi nitami kaletniczymi. Takie rozwiązanie podnosi walory estetyczne produktu oraz ma zapewniać większe bezpieczeństwo naszego psa.


Poniżej kilka zdjęć terenowych modelki w Hundo. My Military Evil Girl ;)

fot. Jogi 
Ta recenzja będzie nieco inna, nie będę wymieniała + i - obroży oraz smyczy. Podsumuję moje wrażenia po 5 tygodniach bardzo intensywnego używania kompletu Hundo, ręcznym szorowaniu taśmy dość ostra szczoteczką oraz praniu w pralce.

Czas realizacji? Błyskawiczny! od zaksięgowania przelewu do wysłania paczki minęło około 24 godzin - to wielki plus dla Ani, bo to ona kryje się za marką Hundo. Paczkomaty troszkę opóźniły realizację zamówienia i potem nasz wyjazd sprawił, że Michał odebrał paczkę dopiero po kilku dniach. Nigdy jeszcze moje zamówienia nie zostało zrealizowane w tak ekspresowym tempie! Sam kontakt jest bardzo miły, sympatyczny, no i z Anią można pogadać nie tylko o zamówieniu ;) Nigdy nie czekałam długo na odpowiedź, max kilka godzin.

Na bordowej stronie taśmy było kilka ciemnych plam, które jednak aparatem ciężko było uchwycić, dla spostrzegawczych jedna mała plamka jest na zdjęciu poniżej pod metka z logo. Bez wielkiego szorowania po plamach nie został najmniejszy ślad.

Małe zaciągnięcie oraz zmechacenie widoczne na zdjęciu powstało na skutek zaciągnięcia taśmy psimi pazurami lub nagłym wtargnięciu w trawnikowe krzewy. W końcu Tajga to komandoska, co się będzie oszczędzała? Szorowanie taśmy szczotką nie spowodowało żadnych zmechaceń, więc śmiało mocniejsze zabrudzenia można czyścić w taki sposób. Taśma nie zagina się nigdzie trwale, nie odkształca mimo pospiesznego czasem upychania jej w kieszeni.

Dzięki cienkiej i miękkiej taśmie smycz łatwo się składa/zwija/roluje itp do rozmiarów, które mieszczą się na dłoni lub nawet w nie za dużej kieszeni dresów. Jeśli włożyłam smycz do kieszeni kurtki to kilkakrotnie podczas spaceru sprawdzałam czy jeszcze tam jest, bo w ogóle jej nie czułam. Smycz byłaby lekka jak piórko, gdyby nie karabińczyk. No ale wytrzymałość i jakość muszą trochę ważyć. Nie polecam 8 cm karabinka dla małych psów. Inne nasze karabińczyki również są duże i mają 8 cm długości, ale ten mosiężny jest zdecydowanie sporo cięższy od zwykłych. Tajdze to jednak w niczym nie przeszkadzało, pewnie z cegłą też by biegała.

Czarna, matowa powłoka, która miała sporo wytrzymać i chyba jak dotąd wszystkim wytrzymała, poległa na Tajdze. Spodziewałam się tego znając jej styl nagłych, skokowych szarpnięć w sytuacji, gdy nagle pustą uliczkę przetnie nam biegnący dziki kot lub zza roku wypadnie ujadający na nią pies... Widoczne na okuciach odpryski pojawiły się jakoś po 3,5 tygodniach intensywnego użytkowania. Widoczne na karabinku zarysowana to już moja zasługa - kilka razy upuściłam smycz na chodnik, bo tak mi ręce skostniały z zimna, zdarzyło mi się też przeciągnąć parę metrów karabinek po chodniku kiedy wypadł mi z kieszeni. 

Jeden, jedyny raz zdarzyło się, że karabinek rozpiął się na osiedlowej uliczce kiedy Tajga mocno się otrząsała z deszczu, ale smycz była wtedy podpięta do inne obroży, z grubszej taśmy o sztywnym końcu oraz do większego okucia. Sądzę, że końcówka obroży podczas otrząsywania się psa nacisnęła na odpięcie karabinka i dlatego tak się stało. Gdyby to była wina mechanizmu, to smycz ciągle by się odpinała przy każdym otrząsaniu się psa, co zdarzyło się nam w smyczach Sali, których nikomu nie polecam!

Jeśli chodzi o brudzenie się oraz odporność na warunki atmosferyczne, to najwięcej mam do powiedzenia o brudoodporności taśm. Słońca było jak na lekarstwo, więc kolory nie miały jak przez nie wyblaknąć, kąpieli też nie było, bo na wodzie był lód lub zwyczajnie było za zimno na pływanie.

Hundo wzór Military Fun jest wręcz genialny jeśli chodzi o mokre i błotniste spacery! Błoto nie wnika w strukturę taśmy, to co zostanie wysycha i samo odpada  Niezwykłe jest to, że umorusana smycz przeciągnięta po średnio czystej kałuży sama się "pierze" i zaczyna wyglądać prawie jak nowa! Zanim spadł pierwszy śnieg miałam wrzucić smycz do prania, bo już się jej należało, ale jestem leniwa i nie zrobiłam tego. Po spacerze w śniegu smycz znów w cudowny sposób sama się wyprała! Brudoodporność wzoru i funkcja samodzielnego czyszczenia się taśmy są fenomenalne! Nawet nie mam zdjęć brudnej smyczy, bo na tym wzorze zwyczajnie nie widać żadnego brudu! 

Schnie genialnie! Z pralki wyjęłam praktycznie suchutką smycz i obrożę.

Mimo moich początkowych obaw, co do delikatności taśmy i tego, że może się przerwać, czy nie wytrzymać Tajgi nic takiego się nie wydarzyło! No, ale ja mam fobie pod względem wytrzymałości psich akcesoriów, bo niby mała Tajga a potrafi mieć siłę i zryw niemal jak cielak.

Maleńki minus przyznaję za to, że przy ciągnącym się psie obwód obroży lekko się rozregulowuje i powiększa, tak samo jak w obroży Sirius [klik!] i moim zdaniem ma to związek z miękkością taśmy i jej nieco śliskiej powierzchni, ale coś za coś - dzięki temu nie ma problemu z praniem i akcesoria są brudoodporne. Z lenistwa i braku odpowiedniej igły i tym razem nie zaszyłam obroży po ustawieniu obwodu. Całe szczęście Tajdze nigdy do głowy nie przyszło uciekanie z obroży.

Podsumowując polecam Wam akcesoria Hundo, sama czekam z niecierpliwością na wprowadzenie do oferty taśm szerszych niż 2,5 cm. Już zacieram rączki i odkładam grosiki na kolejna obrożę, oby był dostępny znów jakiś moro/militarny wzór 

Macie Hundo? A może planujecie zakup? Znacie inne wegańskie psie akcesoria? Jak Wasze doświadczenia z czarnymi lub kolorowymi karabińczykami różnych firm? Dają rade, czy to moja Tajga ma talent do niszczenia niezniszczalnego?