sobota, 21 października 2017

Szarpaki SIRIUS: Neon i Strato [recenzja]

SiriusoweLove...? Tak! Zdecydowanie, ale... zobaczymy Nadal testujemy tęczowe szarpaczki od Zayma Craft, inne modele, inne futerka, więc porównania nie zrobię, ale jakieś wnioski już powoli mi się nasuwają.

Recenzja ostatnio goni na blogu recenzje i ciągle brakuje czasu na testowanie wszystkiego na bieżąco... Dlaczego? A no dlatego, że my testujemy długo i pod wieloma względami. Nigdy po tygodniu czy dwóch nie podejmuje się zrecenzowania produktu - nieważne kupiony czy otrzymany do przetestowania. Testy to testy i nie ma tu miejsca na sentymenty

Sirius Neon [sklep]
Szarpak z mocnym amortyzatorem i strefą sztucznego, gęstego futra, którego bazą jest taśma rurowa. Zabawka idealnie nadaje się do zabawy w przeciąganie. Neon nie posiada wypełnienia, taśma ciasno obszyta jest futerkiem. Jego konstrukcja jest prosta i klasyczna. Podczas treningu łatwo będzie schować zabawkę w kieszeni bluzy lub kamizelki. 

Rozmiar M: 
Całkowita długość zabawki: 60 cm 
Długość futerka: 25 cm 
Szerokość futerka: 4 cm 
Mocny amortyzator

Sirius Strato [sklep]
Szarpak z amortyzatorem i strefą sztucznego futerka, zakończony bardzo elastyczną piłeczką Chuckit! Dzięki piłeczce, która nadaje zabawce ciężar, świetnie sprawdzi się jako aport, którym można daleko rzucić. 

Piłka roz. M o średnicy: ok 6.5 cm
Całkowita długość zabawki: 60 cm
Długość sztucznego futra: ok 16 cm
Szerokość futerka: ok. 3 cm
Amortyzator: mocny!

Jak wszystkie szarpaki ze sztucznego futerka, także i te można prać w pralce. Producent zaleca 30 stopni, ale ja jestem bezlitosna i zawsze psie akcesoria dorzucam do prania z ciuchami spacerowymi, które piorę w 40 stopniach. Kilka prań a szarpaki nadal są jak nowe. 

Szarpaki są z nami od początku kwietnia i od razu poszły w ruch. Bywały okresy, że używane były codziennie przez tydzień, ale zdarzało im się też leżeć w pudle przez miesiąc. Ogólnie jednak Tajga używała je bardzo intensywnie i często. Także podczas deszczu czy na błotnistym podłożu. 

Szarpaki wykonane są z identycznego futerka, ale ich funkcjonalność znacznie się od siebie różni, przez piłkę dodaną do szarpaka Strato. Jak wiadomo, Tajga ma bzika na punkcie aportu, samo szarpanie się to dla niej za mało. Neon, zwłaszcza w wietrzny dzień nie ma zdolności dalekiego lotu. Strato, dzięki mięciutkiej piłeczce Chuckit! idealnie sprawdza się w roli szarpaka do aportowania! Tak jak zapewnia producent lata dość daleko, jedynie trzeba wypracować sobie technikę, bo przez swoją długość i amortyzator rzuca się nim nieco inaczej niż np. piłką na sznurku. 
PLUSY:
  • porządnie uszyty - nic się nie pruje, nie odstaje, nie strzępi
  • mocna i wytrzymała taśma (wszyta na całej długości), która jest przyjemna dla psiego pyszczka (Tajdze zdarza się szarpać taśmę/amortyzator) oraz nie pali mi rąk
  • rączka podszyta miękkim polarem, który jest dobrany do kolorystyki całego szarpaka
  • sztuczne futerko nie łysieje, nie sypie się, jeśli coś wyszło to dosłownie pojedyncze włoski
  • amortyzator (według mnie) jest w sam raz nie za mocny i nie za luźny, bardzo dobrze amortyzuje mordercze zapędy mojej suki, moje stawy nie płaczą
  • obśliniony jest tylko troszeczkę mniej puszysty, wystarczy, że wyschnie, przeczeszę go i brud jest wykruszony, nie wymaga codziennego prania
  • przystępna cena jak za taką jakość (Neon 40 zł, Strato 75 zł)
  • dzielnie i bez szwanku zniósł pranie w 40 stopniach z innymi ubraniami, parę strzepnięć, wygładzenie ręką i szarpaki były jak nowe
  • bardzo szybko schnie - po praniu i po zabawie
  • nigdzie nie ma zaciągnięć, dziur, rozpruć, amortyzator nadal zachował swoje właściwości mimo półrocznego użytkowania
MINUSY:
  • dla mniej sprytnych małych i średnich psów szarpak Strato z piłką może być niewygodny podczas aportowania, Tajga na szczęście ani razu nie potknęła się ani też nie wsadziła łapy w rączkę
  • wciąż niezbyt duży wybór kompozycji kolorystycznej, zwłaszcza futerka i podszycia rączki
  • po praniach i intensywnym użytkowaniu polarowe podszycie rączki traci nieco na estetyce i miękkości, ale nadal spełnia swoją rolę
  • Tajga kiedy bawi się szarpakiem z piłką, to miewa chwile, że sama nie wie za co złapać: piłka? futerko? amortyzator? a może za rączkę spróbować? Obecność piłki ją jakby rozkojarza
  • tych szarpaków w rozmiarze M nie upchniesz szybko i niepostrzeżenie do kieszeni lub saszetki

Ważne! Nie dziwcie się, że Wasze szarpaki szybko się psują, jeśli zostawiacie psa sam na sam z zabawką bez kontroli... Albo jeśli pies chwyta za futerko nie obejmując przy tym pewnie całego szarpaka i tarmosi brzegi.

Moja rada - jeśli będziecie dbali o szarpaki, to posłużą Wam na pewno bardzo długo! Po spacerze zawsze wieszam je na wieszaku lub na balkonie do wyschnięcia, aby nie śmierdziały potem zgnilizną. Z większych zabrudzeń przepłukuje je pod bieżącą wodą lub przecieram szmatką. Pies nie ma do nich normalnie dostępu, jest to zabawka wyłącznie do wspólnej zabawy.

Zainteresowany szarpakami Sirius? Więcej możesz o nich przeczytać tu:
Sirius szarpak "sasquatch bungee" rozmiar L
Smyczo-szarpak Sirius [recenzja]
Szarpak SIRIUS Sasquatch easy M i standard S [recenzja]
Na swoją recenzję czeka jeszcze nowy Sasquatch, Fur Ring oraz inna wersja smyczo-szarpaka i piłka Grass na amortyzatorze. Kolejne zamówienia projektują się w mojej głowie...
Jeśli jesteście zainteresowani jakimś nietypowym wymiarem szarpaka, macie własny projekt zabawki, chcecie indywidualnie dobrany pod Waszego psa produkt, to nie bójcie się pytać. To, że czegoś nie ma w ofercie sklepu, nie zawsze oznacza brak możliwości uszycia   Kolory futerek się chyba ostatnio nieco zmieniły oraz doszły nowe kolory taśm i amortyzatorów. W razie konieczności możecie zamówić super mocny amortyzator dla jeszcze większych dzików niż Tajga! 




sobota, 14 października 2017

PULLER czy LIKER? LIKER czy PULLER? Oddaj swój głos w plebiscycie Top For Dog 2017!


Edycja 2017 Top For Dog ruszyła! Jesteś szczęśliwym posiadaczem Likera? A może Pullera? Jesteś zadowolony, tak samo jak my?  Oddaj swój głos na ulubioną zabawkę swojego psa i... Twoją! 
Wygrana to prestiż dla firmy, ale przede wszystkim wielkie zaufanie konsumentów!

Puller i Liker, polecane są przez Dog & Sport. Puller został nagrodzony statuetką Top For Dog 2016!
Zdobył również złoty medal na Międzynarodowych Targach Pet Fair 2017, co potwierdza jego jakość i przydatność w zabawach i ćwiczeniach z psem.


Top For Dog to najważniejszy konkurs branży kynologicznej. To już IV edycja! Głosowanie trwa od 15 września od godziny 15:00 do 15 listopada do godziny 23:59 Celem konkursu jest wyłonienie najlepszych produktów i usług dedykowanych psom. 

To od Ciebie Konsumencie zależy do kogo w tym roku powędrują nagrody w poszczególnych kategoriach. W każdej kategorii oddać można tylko 1 głos na produkt, który skradł Wasze serca (Twoje i Psa!)

Ja swój głos oddałam już we wrześniu. Wybrałam Liker! W kategorii zabawki spośród zgłoszonych do konkursu produktów to właśnie ta pomarańczowa niby niepozorna piłka jest moim faworytem. Przyznaję, że wybór był bardzo trudny, bo obok Likera na najlepszą zabawkę kandyduje także Puller, który został wyróżniony rok temu. Wtedy też głosowałam i mój głos poszedł bez chwili zawahania na wspaniałe fioletowe kółko - Puller. Zachęcam serdecznie do wzięcia udziału w głosowaniu i oddania swojego cennego głosu na Puller lub Liker, bo to na prawdę najlepsze zabawki jakie miałam w rękach, które uwielbia Tajga. Mój pies nigdy się nimi nie nudzi i nie ma dość zabaw. Wszyscy znajomi psiarze, którzy zdecydowali się na zakup zabawek firmy Collar także nie żałują i polecają je, tak samo jak my wszystkim aktywnym psom oraz osobom chcącym spędzać czas ciekawie oraz aktywnie ze swoim pupilem.

Szczęśliwy, zmotywowany na zabawę i właściciela, wybiegany, zmęczony i utrzymany w świetnej kondycji fizycznej pies to także szczęśliwy właściciel psa!

Nie wierzysz? Myślisz, że koloryzuję? Zerknij więc do któregoś z wcześniejszych wpisów, żaden z nich nie jest sponsorowany, zabawki kupowałam z własnej kieszeni i są to moje osobiste, prawdziwe opinie na temat Pullera i Likera! Jeśli jakimś cudem nie słyszałeś o tych zabawkach, to zerknij w ich opisy, tu nie będę przynudzała. 


Polecam też zerknąć na filmy, gdzie Tajga pokazuje jak wspaniale można się bawić Pullerem i Likerem:








Mam nadzieję, że przekonałam Was, że Puller i Liker to zabawki dla każdego psa, na każdą okazję i różne warunki. Są to zabawki wielofunkcyjne, które świetnie spisują się w wodzie. Psy kochają je za lekkość i niesamowicie miękki oraz przyjemny dla pyszczka materiał, z którego są wykonane. Przy tym są niezwykle wytrzymałe. Nasz Puller standard jest z nami już prawie 2 lata! Liker Cord towarzyszy nam grubo ponad rok i wszystko wskazuje na to, że produkty firmy Collar posłużą nam jeszcze długo. Z pewnością kupie kolejne, jeśli te w końcu się zużyją i ulegną zniszczeniu.

Wiecie co robić?  Na Puller lub Liker zagłosować można TU - dla przypomnienia, jakbyście powyższe linki do głosowania jakimś cudem przeoczyli 

środa, 11 października 2017

Mopik DUO z amortyzatorem w szczękach bestii


Na firmę ZAYMA Craft trafiłam jakoś rok temu na FB. Duży wybór kolorów taśmy, tęczowe futerka, mopiki oraz mopiki duo w wielu wariacjach kolorystycznych kusiły. Rozum wygrał, ale ciągle przeglądałam ofertę i czekałam na jakąś promocje. Impulsem do większych zakupów był bon rabatowy wygrany w konkursie fotograficznym. Po oficjalnych testach szarpaków polarowych  przyszła kolej na zrecenzowanie zakupów. Na pierwszy ogień idzie mopik duo

Jesteście ciekawi jak mopik poradził sobie ze stalowymi szczękami bestii i niesamowitą energią Tajgi? Niżej znajdziecie odpowiedź! 

Co o szarpaku mówi producent?
"Zabawki z mikrofibry są niezwykle atrakcyjne dla psa ze względu na nietypową strukturę mikrofibry.
Szarpak zachęca do zabawy, uwalnia naturalne instynkty naszego pupila oraz świetnie motywuje do pracy. Do tego są dość wytrzymałe oraz łatwe do czyszczenia
Szarpak wykonany z 2 kolorów mikrofibry oraz miękkiej taśmy rurowej. Rączka podszyta wytrzymałym, łatwym do czyszczenia softshellem.
Można prać w pralce w 30'C, pozostawić do wyschnięcia w ciepłym, suchym miejscu.
W wersji z piszczałką należy uważać, aby jej nie zamoczyć. Teoretycznie powinna działać po praniu, ale nie dajemy na to gwarancji"


Jak przy każdej zabawce, także mopik może zostać spersanolizowany pod klienta. Istnieje możliwość wypełnienia, ale niestety to może osłabić wytrzymałość szarpaka. 

Wybrałam mopik w rozmiarze M z 2 piszczałkami w kolorystyce zielono-niebieskiej na delikatnym amortyzatorze. I tu popełniłam błąd, bo delikatny amortyzator ZAYMA ma bardzo delikatny amortyzator, który przy tak dziko szarpiącym się psie totalnie nie spełnia swojej funkcji. Mój błąd. Nie miałam wcześniej do czynienia z produktami firmy i sugerowałam się amortyzatorami jakie ma w swoich szarpakach Sirius. Nie ukrywam też, że miałam ochotę przetestować nowości w rozmiarze dobranym pod psa. Zwykle biorę rozmiary na wyrost, bo wiem na co moja sukę stać 



Ogólna ocena mopika duo
Ładny, miękki, starannie uszyty, żywe kolory, głośne i mocne piszczałki, ale nie wydają irytującego dźwięku (są takie, których znieść nie można...). Pies bardzo zainteresowany. 

Wrażenia po pierwszej zabawie
Wow! Żyje i nic się nie stało, jest nadzieja, że długo posłuży. Tajga jednak bardzo delikatnie jak na nią obchodziła się z mopem, bardziej aportowanie, memłanie i piszczenie ją kręciło niż prawdziwe szarpanie. 

Wrażenia po trzeciej i czwartej zabawie
No i się zaczęło dzikie szarpanie... Z każdym pociągnięciem słyszałam trzeszczenie, jak się domyślam materiału. Pozwalałam jednak suce szarpać i bawić się dalej, bo jak mam przetestować i pomóc innym w wyborze, to inaczej się nie da. Niemal na całej strefie mopa widać mini dziurki po zębach (kłach?). Na pierwszy rzut oka nie widać, bo są pochowane pod "frędzelkami". Zielona część mniej się uszkodziła, niebieska ma 1 sporą dziurę, przez którą połowa piszczałki wystaje i kilka mniejszych. Pewnie 2-3 ostrzejsze sesje zabawy i mopik duo zginie śmiercią tragiczną ba polu walki - dam znać, bo może jednak przetrwa ciut dłużej...? Zszyje powstałe dziury i wykończymy szarpak w wolnej chwili. Na zdjęciu stan mopa wygląda o wiele lepiej niż na zdjęciu 

Amortyzator
Bardzo delikatny, dla Tajgi stanowczo za słaby. Nic się z nim jednak nie stało nawet kiedy szarpała za niego jak szalona. Gryzienie i memłanie też mu nie zaszkodziło, co jest plusem jeśli Wasz pies uwielbia szarpać za taśmy i amortyzatory a nie za szarpak właściwy - Tajga tak ma i nic na to chyba nie poradzę. 

Taśma
Miękka i wytrzymała jednocześnie - lubię takie połączenia. Szybko się brudzi, ale równie szybko się dopiera. Kolor jest żywy i trwały. Niestety tym razem taśma miała pecha i ma 2 zaciągnięcia (1 widoczne na zdjęciu niżej) chyba od kła, co nie przeszkadza w użytkowaniu.


Rączka
Rączka podszyta softshellem to dla mnie wciąż nowość i muszę przyznać, że lepiej mi się sprawdza taka rączka niż podszyta polarem. W mokrych warunkach nie nasiąka tak wodą jak polar i pewniej się ją trzyma. Estetycznie też lepiej się po miesiącu używania prezentuje. Przetrwała także szarpanie i gryzienie Tajgi.

Czyszczenie/wysychanie
Zabawkę można prać w pralce w 30 stopniach, jednak piszczałki mogą się popsuć. Ja nie testowałam prania w prace. Po zabawie przepłukiwałam szarpak pod bieżącą wodą. czyści się bardzo łatwo ze świeżych zabrudzeń, jak to mop. Powieszony na wieszaku dość szybko wysycha. 


Zapakowanie
Szarpaki przychodzą w zgrabnym pudełeczku, nie w jakimś po butach czy herbacie, tylko w specjalnym. Dodatkowo jest ono starannie zafoliowane na wypadek wilgoci, czy niekompetencji przewoźnika, doręczyciela. 

Cena
Szarpak w rozmiarze M na delikatnym amortyzatorze z 2 piszczałkami to koszt 43 zł. Według mnie cena jest dość wysoka. Marudzę, bo u nas długo nie przetrwał i mogłabym mieć coś na dłużej za tą kasę. Z rabatem koszt nie bolał jednak aż tak bardzo 

Największy atut
Piszczałki! Do tej pory wszelkie piszczące piłki czy zabawki z piszczałkami polegały u nas w mgnieniu oka a suka dostawała depresji, że się popsuło. Tu miłe zaskoczenie, że nawet wychodząca z dziury piszczałka traktowana zębami ma się doskonale! Nawet po zabawie w deszczu i na mokrej trawie, zaślinieniu piszczałki nadal piszczały, większość po zmoczeniu przestaje. Jak mop umrze, to chociaż piszczałki zostaną do wykorzystania 


Refleksja - mopy nie są dla każdego psa! 
Mopy duo są mniej wytrzymałe od pojedynczych, co warto mieć na uwadze podczas wyboru szarpaka. Jednak duo wyglądają fajniej  Jeśli Twój pies jest silny, mocno chwyta zabawkę, szarpie się jakby walczył o życie, to stanowczo odradzam zakup mopa. No, chyba, że chcesz przetestować jego wytrzymałość tak jak ja. Mnie zachęciły recenzje znalezione w sieci, że mopiki duo są bardzo wytrzymałe. Moja suka ma jednak inna definicje wytrzymałości, mimo "tylko" 14,5 kg i na oko dość małego i delikatnego pyszczka. 

Jeśli jednak zdecydujecie się na zakup do dopytajcie przed wyborem kolorów, które są mocniejsze, bo dowiedziałam się od firmy, że wytrzymałość strefy mopa może zależeć od koloru! Na co sama bym nie wpadła! Zielona strona ma się u nas zdecydowanie lepiej niż niebieska.

Polecam mopiki dla psiaków delikatnych, które trzeba zachęcić i zmotywować do zabawy, bo może dzięki takiemu szarpakowi przekonają się, że to fajna zabawa! Nadają się do przeciągania, zdecydowanie nie polecam ich do prawdziwego szarpania. 


Kto z naszych Czytelników ma dzikie psy i mopiki żyją? Jak Wasze wrażenia? Sama zabawka Tajdze bardzo się podoba, bo jest niezwykle przyjemna, ale no cóż... mopów ze stali jeszcze nie produkują...   Jak zaczną to kupimy na pewno! 

Wczoraj doszedł do nas od firmy nowy, tęczowy szarpak na bardzo mocnym amortyzatorze, specjalnie pod Tajgę z nowym, grubszym sztucznym futerkiem! Będzie więc test 2w1! Za jakieś 4-6 tygodni przeczytacie o nim na blogu. 

wtorek, 3 października 2017

Straszenie dzieci psem skuteczniejsze niż Baba Jaga?

Tak wygląda bestia pożerająca dzieci żywcem

Od paru tygodni chodził mi po głowie temat histerycznie reagujących na widok psa dzieci oraz wielokrotne obserwacje rodziców/opiekunów dzieci, którzy nieposłuszne dziecko straszą psem. Nie do końca wiem, jak to ugryźć. Nie jestem pewna, czy mnie zrozumiecie. Zapraszam jak zwykle do wyrażania swojego zdania w komentarzach.

Epizod I "Obdzieranie żywcem ze skóry"
Idę z Tajgą przez niemal pusty park. Cisza, spokój, suka jak zawsze luzem tupta sobie maksymalnie 1,5 metra od mojej nogi. Wolnym krokiem wracamy do domu. Skręcamy z głównej alejki w boczną ścieżkę, którą idzie matka z na oko 8-10 letnim synem jadącym na hulajnodze. Tajga poszła przodem, bo zna doskonale drogę do domu. Jak zwykle mija ludzi jak powietrze lub drzewa, nie szuka z nimi kontaktu, przechodzi jakby nigdy nic. Nagle dzieciak drze się wniebogłosy tak jakby go ze skóry żywcem obdzierali... Rzuca hulajnogą na oślep, tupie, ucieka, macha rękami i drze się nadal. Nigdy nie widziałam mojego psa tak przestraszonego psa, jak w tamtej chwili. Szczerze to sama podskoczyłam, bo nie bardzo wiedziałam co się dzieje. Dobrze, że Tajga szybko ogarnęła, że nic się nie dzieje, nie szczekała, nie uciekła, podbiegła do mnie, skuliła uszy i patrzyła zdumiona na drącego ryja i miotającego się bachora. Mnie chwilowo wmurowało i też patrzyłam. Nigdy nie widziałam takiej reakcji na psa. Jeśli ktoś się bał, to 2-3x z daleka słyszałam, żeby zabrać pieska, bo go kiedyś ugryzł i się boi. Rozumiem, odwołuje wtedy psa i przypinam na chwilę na smycz. Tym razem nic takiego nie miało miejsca. Matka chłopaka chyba też lekko zdumiona była, roześmiała się i pyta się "Jasiu (imię zmyślone) co ty robisz? No przestań, to tylko piesek, bardziej się przestraszył niż ty. Uspokój się". Nie wiem co dalej. Nie pamiętam, ale chyba rzuciłam coś w stylu żeby na przyszłość tak nie histeryzował, bo zwierzęta bardzo się boją w takich chwilach i inny pies ze strachu, czy paniki faktycznie może ugryźć. Poszłyśmy do domu. Tajga przez dobry tydzień na widok dzieci, nawet w oddali reagowała nerwowo i wpadała w stres, omijała je największym łukiem jak tylko było to możliwe. Na szczęście szybko jej to minęło, bo obserwowała uważnie dzieciaki i zachowywały się normalnie, jak na dzieci 

Epizod II "Idź wytarmoś pieska"
Letnie niedzielne popołudnie, ciepło, ale nie za gorąco. Tłumy w parku. Czasem świadomie biorę Tajgę w zatłoczone miejsca pełne różnych zapachów i odgłosów dla odświeżenia socjalu miejskiego. Bardzo dobrze sobie radzi w takich sytuacjach, ale nie odbiegam od tematu. Zeszłam na boczną ścieżkę, miałam na trawniku chwilę się z nią pobawić. Idzie młoda rodzinka - matka, ojciec, na oko 2-letni synek i ktoś jeszcze z nimi był. Tajga luk na dzieciaka i myk na bok żeby tylko przypadkiem nie mieć z dzieciakiem nic do czynienia. Zwłaszcza, że mały na jej widok się ucieszył i chyba chciał podejść. Na co matka "Idź wytarmoś sobie pieseczka". No szlag jasny mnie prawie na miejscu trafił. Pytam, czy jej jeszcze nikt porządnie nie wytarmosił. Wielkie oburzenie paniusi i coś tam gada, że to dziecko i jak mam psa, który nie da się głaskać to nie mam prawa z nim wychodzić a już na pewno do parku przychodzić. Serio? Na tym zakończę, bo jak dla mnie, to nie ma czego tłumaczyć. Mój pies jest mój, nie jest maskotką publiczną. Amen.

Epizod III "Chcem, ale nie umim, albo jednak nie chcem" 
Właściwie powinien być jako I, ale uznałam, że tak będzie ciekawiej. Tajga nie była jakoś specjalnie socjalizowana z dziećmi. Ja ich nie mam i mieć nie będę. Znajomi bliżsi też raczej ludzkich szczeniąt nie posiadają. Nie chciałam też żeby Tajga jakoś mocno dzieci polubiła i biegała do nich w parku, na ulicy, bo ludzie mogą sobie tego nie życzyć, a ja chcę mieć komfort chodzenia wszędzie z psem bez smyczy. Osiągnęłam stan idealny - olewka i unikanie. Na unikanie jak ognia i obawę przed bliższym kontaktem dzieciaki same sobie zapracowały. Takie 2-5 letnie maluchy na ogół maja naturalna ciekawość świata i chcą kontaktu ze zwierzętami. Nawet wiedzą, że psom rzuca się piłkę lub patyk, ale... No właśnie, takie dzieciaki mają jeszcze nieskoordynowane ruchy, idąc potrafiła się przewrócić jak długie. Wydają dziwne dźwięki, machają niepotrzebnie rękami, nieporadnie jeżdżą rowerkami i innymi pojazdami. Niby idą głaskać a za chwilę uderzają po głowie lub szczypią, ciągną za ogon. Proszone o niegłaskanie nagle przytulają się do psa lub chcą dawać buziaki - o zgrozo, Tajga jakoś to wszystko zdzierżyła. Raz tylko szczeknęła i kłapnęła zębami tuż przed nosem, bo 6-letnia dziewczynka nie rozumiała jak prosiłam żeby przestała, bo pies ma dość i za chwile ewentualnie będzie mogła pogłaskać jak trochę odpocznie. Nawet odsuwanie jej nie pomagało. Ostatnie ostrzeżenie Tajgi poskutkowało i już się do niej nie zbliżała - i dobrze! 
Inna kwestia, że takie dziecko potrafi się nagle rozmyślić a już jest blisko psa i z euforii przechodzi w krzyk i płacz, już nie wyciąga przyjaźnie rączki tylko przeraźliwie nimi macha. Jeszcze inne podchodzą, ale od tyłu i chcą szybko i nerwowo klepnąć psa, bo boją się głaskać a jakoś chcą dotknąć. Są też takie, które zamiast rzucić patyk psu rzucają go prosto w psa, albo gonią psa wymachując patykiem i bardzo są z siebie dumne... Tak te, inne i podobne historie spotkały nas podczas spacerów w parku lub na ulicy. Szczerze? Czasem miałam ochotę złapać takiego bachora i porządnie nim potrząsnąć, albo jeszcze lepiej jego matkę. Są też dzieci, które za wszelką cenę chcą ukraść psu jego zabawkę. Dobrze, że Tajga załapała szybko, że dziecko nie ma z nią szans i w ogóle się tym nie przejmuje, mam czas zabrać zabawkę albo odejść. Słabe jest też, że jak proszę żeby zabrać dziecko, zawołać do siebie lub najpierw nauczyć dziecko, ze trzeba zapytać czy psa można głaskać, bo nie wszystkie psy lubią albo są w trakcie szkolenia. Reakcja? Często niestety w stylu "Choć, ten kundel jest brzydki, głupi, brudny, gryzie" - wstawcie sobie co tam chcecie. Pocieszające, że dziecko często zaprzecza tym obelgom wystosowanym w stronę psa. 

Epizod IV "Mogę pogłaskać? Ale i tak zrobię, to na co mam ochotę"
Nieco starsze dzieci na ogół podbiegają i pytają czy mogą pogłaskać pieska - super! Niestety są takie, którym odmówię i niby wzruszą ramionami, powiedzą, że rozumieją, że piesek nie lubi i odbiegając w swoją stronę i tak pacną łapskiem Tajgę... Dobrze, że mój pies jest opanowany, ale to tylko utwierdza ją w przekonaniu o tym, że dzieci to zło! Nie dziwię się jej. Na pogłaskanie zgadzam się niezwykle rzadko, jeśli widzę, że Tajga pozytywnie reaguje na dziecko, jeśli dziecko wydaję się normalne i rodzic/opiekun coś tam miło do mnie zagada. Robię to dosłownie raz na sto i to głównie dlatego, żeby Tajgę przekonać o tym, że nie każdy mały człowiek jest diabłem wcielonym. 

Epizod V "Edukacja. Dzieci mądrzejsze od rodziców"
Serce rośnie, jak mijamy spacerująca rodzinkę i ktoś z dorosłych cmoka na Tajgę lub o zgrozo szybko wyciąga rękę do głaskania. No, bo przecież jak pies idzie grzecznie w parku bez smyczy to musi być maskotką - fuck logick! Tajga albo się szybko odsuwa, albo szczeka i/lub warczy, bo nie lubi być głaskana przez obcych jeszcze znienacka. dziecko na to "Ale nie można głaskać nieznajomych piesków bez pytania, bo mogą ugryźć". Chwała przedszkolom i szkołom, bo skądś ten dzieciak ta wiedzę wynieść musiał. I to raczej nie z domu rodzinnego.  

Epizod VI "Bo cię ten pies ugryzie!"
Jakże często słyszę to lub podobne zdanie z ust rodzica lub opiekuna, który za cholerę nie potrafi sobie poradzić z dzieckiem na spacerze i akurat widzi, że idę z Tajgą w ich kierunku. Dzieciak nie chce wrócić do wózka? Postraszę psem, może pomoże. Dzieciak wchodzi do kałuży mimo zakazu i tenisówek na nogach? Postraszę psem, może pomoże. Dzieciak ucieka, nie chce wracać do domu - wpisz dowolne też postraszę psem, może pomoże. Efekt? Dzieciak na ogół zatrzymuje się, przerywa swoją czynność i z kamienną mina patrzy na Tajgę. Opiekun lub rodzic cały w skowronkach i dumny z siebie, bo okiełznał bachorka. Ale jakim kosztem?! Wróć do epizodu I jeśli nie pamiętasz. Za moich czasów dzieci bały się Baby Jagiduchów, Buki z Muminków, potwora w szafie (nie pamiętam już co tam jeszcze było), babcia czasem straszyła, że Cyganie mnie zabiorą jak nie słuchałam. Dawniej pewnie co innego było postrachem, np. czarna wołga. Czy w XXI wieku modne stało się straszenie nieposłusznych dzieci psem? Czy dorośli wychowujący dzieciaki w taki sposób nie są świadomi konsekwencji? Przecież takie dziecko wyrośnie na zeschizowanego człowieka, bojącego się psów bez żadnego powodu. Zrozumieć jeszcze można tych, które mają złe doświadczenia. I potem idę przez park i bywa, że nastolatek czy nastolatka boi się przejść obok Tajgi, albo łapie koleżankę/kolegę za ramię i słyszę przerażony głos "Pies!!!"

Epizod VII "Nadzieja"
Po tym wszystkim chyba nie dziwicie się, że zarówno ja, jak i moja suka mamy mocną alergię na dzieci i rodzinki. Wolimy w krzaki wleźć albo w błoto po kostki żeby takich ominąć. Bywa i tak, że taka mamusia, czy babcia/opiekunka zagadują do nas z daleka. Zaczyna się na ogół "Jaki ładny piesek!" Tajga się cieszy podchodzi, czasem nawet sama chce się witać. Okazuje się, że mają psa w domu, lub kota, albo planują zwierzaka, ale dziecko u sąsiadów czy znajomych kontakt ze zwierzakami ma. Takie dziecko nie krzyczy, nie macha dziwnie rękoma, jest uśmiechnięte, wyluzowane, chce się bułką z pieskiem dzielić, albo rzuca kawałek przed siebie patyk a Tajga ochoczo go aportuje, ale przynosi do mnie. Latem w stawie w parku raz nawet dwójka dzieciaków, takich starszych 12-15 lat bym powiedziała wskoczyła z Tajgą do wody i na przemian aportowali patyk i wrzucali lub pływali na wyścigi. Mojej suce nawet się to spodobało, ale szybko podłapała, że skoro dzieci aportują to ona postoi i popatrzy na brzegu, bo po co się przemęczać? 

Później w mediach tragedia, że pies znów pogryzł dziecko lub zaatakował... Ja jestem zdania, że to praktycznie zawsze wina dziecka, a raczej rodzica/opiekuna, który nie dopilnował dziecka, nie zareagował w porę na sygnały uspokajające psa. Tajga mimo swej reaktywności i gwałtownych reakcji pięknie potrafi się komunikować i nawet w stresowych sytuacjach zachowuje zimną krew. 

Czy straszenie dzieci psem w dzisiejszych czasach jest rzeczywiście skuteczniejsze niż Baba Jaga? Chyba niestety tak, bo pies jest realny, Baby Jagi dziecko nie widzi, nie zna, a w bajkach widziało pewnie gorsze rzeczy niż wspomniana Baba Jaga. Nie polecam jednak straszenia dzieciaków psem, bo może to mieć fatalne skutki w przyszłości. 

A czy Wy spotkaliście się kiedyś z tym, że Wasz pies służył jako straszak na cudze dzieci?

sobota, 30 września 2017

Szarpaki polarowe ZAYMA Craft [hardcorowy test]


Kilka tygodni temu zrobiłam zamówienie w ZAYMA Craft, ponieważ potrzebowałam regulaminowej smyczy (o niej innym razem) na Hard Dog Race. Przy okazji kupiłam kilka szarpaków (czekają w kolejce), bo miałam do zrealizowania kupon rabatowy w sklepie. Po kilku dniach od otrzymania paczki Pani Weronika zapytała czy chcemy przetestować nowość - szarpaki polarowe. Byłam miło zaskoczona i zgodziłam się z ciekawości, bo Tajga jest dzikim dzikiem jeśli chodzi o szarpanie. Jakby nie było szarpaki są dedykowane raczej szczeniakom, seniorom i delikatnym psom a nie tym z żądzą mordu...

Szarpaki na pierwszym spacerze z szaloną testerką, która nie kryje swej radości z nowych zabawek.


Tajga testowała dwa szarpaki w rozmiarze M na mocnym amortyzatorze. Jeden z szarpaków został przeszyty w 2 miejscach w celu zapobiegania przemieszczaniu się wypełnienia. Jesteście ciekawi, czy polarowe poduszeczki przetrwały miesięczne, niemalże codzienne hardcorowe traktowanie przez Tajgę? Nie miały łatwo - plaża, błoto, kałuże, trawa, zarośla i bardzo napalona na zabawę testerka... Zapraszam do czytania! 


Co o szarpaku mówi producent? Szarpak w postaci miękkiej poduszki polarowej. Doskonały dla psów delikatnych, seniorów, szczeniąt, psów uwielbiających pluszaki i miękkie zabawki. Wykonany z grubego polaru, wypełniony kulką silikonową. Rączka podszyta wytrzymałym, łatwym do czyszczenia softshellem. Można prać w pralce w 30 stopniach. 


Do wyboru mamy opcje: z amortyzatorem lub bez, krab zwykły lub z amortyzatorem. Szarpaki występują w 3 rozmiarach: S, M, L. Można dodać do nich piszczałki, dowolnie skomponować kolorystykę. Można też zlecić uszycie własnego projektu w granicach rozsądku.


Czas na recenzję, ale zanim ją przeczytacie to koniecznie zerknijcie, jak niespełna 15 kg niby delikatny piesek obchodził się z szarpakami. Aport, szarpanie, przeciąganie podwieszanie, podrzucanie psem i co kto jeszcze sobie życzy - full test! 
Nie będę pisała tradycyjnych zalet i wad lub plusów i minusów produktu. Ta recenzja będzie nieco inna, bardziej opisowa i szczegółowa. Koniecznie dajcie znać, czy taka forma jest dla Was lepsza? 

Wytrzymałość i wykonanie
Szarpak, biorąc pod uwagę cały jest niemal niezniszczalny, zakładając zabawę pod kontrolą człowieka. Spory plus, jak dla szarpaka przeznaczonego i dedykowanego delikatnym psom, szczeniakom i psim seniorom. 

Wszystko dobrze i starannie zszyte, nic nie odstaje, nie pruje się. Dopracowany każdy szczegół.

Czyszczenie/wysychanie
Wielkie WoW!!! Dlaczego? Wrzuciłam szarpaki już dwa razy do pralki z codziennym praniem (w siateczkowym woreczku) na 40stopni (zalecane 30) i są jak nowe! Nic się nie stało z polarem, wirowanie też mu nie zaszkodziło. Taśma i softshell doprały się idealnie. Szarpaki po wyjęciu z pralki były niemal suche, jakieś 2 godzinki i mogłam je zabrać na spacer, bo były już zupełnie suche. Spodziewałam się, że nie wyschną tak szybko lub zniszczą się w wyższej temperaturze prania. Super, że przetrzymały, bo dla mnie jest istotne, czy mogę zabawki/szarpaki/smycze/szelki/obroże wrzucić normalnie do pralki z praniem i nie zajmować sobie głowy praniem ręcznym i delikatnym traktowaniem akcesoriów. Ręcznie ich nie prałam, spłukiwałam jedynie największe błoto po powrotach ze spacerów. Jestem zaskoczona, że szarpaki polarowe nie wymagały niemalże codziennego prania, bo tego się bardzo obawiałam. Sądziłam, że będą chłonęły brud bardziej niż gąbka. Lubię się tak mylić 

Funkcjonalność
Szarpaki są bardzo funkcjonalne. Nadają się do spontanicznej zabawy z psem w parku, super do nagradzania pożądanych zachowań. Dla psa maniaka aportu dają także radę zastąpić piłkę lub inny aport, z tym, że nie polecą tak daleko jak piłka i trzeba uważać żeby nie zawisły na drzewie 



Wielkość
M jest idealnie dopasowana do Tajgi i naszych potrzeb. Mieści się nawet do kieszeni, takiej większej w kurtce, czy dresach lub do kieszeni kangurki.
Dł. całkowitaDł. strefyDł. amortyzatoraDł. rączki
S 43131014
M 50171214
L 54201414

Taśma
Miękka i wytrzymała jednocześnie - lubię takie połączenia. Szybko się brudzi, ale równie szybko się dopiera. Przetrzymała zęby Tajgi. Kolor jest żywy i trwały, różnice na zdjęciach wynikają z kiepskiego światła a nie zużycia się taśmy.

Amortyzator
Mocny i wytrzymały. Nic się z nim nie stało nawet podczas kiedy suka szarpała za niego jak szalona. Gryzienie i memłanie też mu nie zaszkodziło, co jest plusem jeśli Wasz pies uwielbia szarpać za taśmy i amortyzatory a nie za szarpak właściwy - Tajga tak ma i nic na to chyba nie poradzę. 

Rączka
Pierwszy raz miałam okazje używać szarpaka z rączką podszytą softshellem i muszę przyznać, że lepiej mi się sprawdza taka rączka niż podszyta polarem. Estetycznie też lepiej się po miesiącu używania i praniu prezentuje. Trochę się tylko pogniotła podczas użytkowania (fot. niżej), bo przy Tajdze muszę naprawdę bardzo mocno ściskać i trzymać rączkę żeby utrzymać szarpak. Przetrwała także szarpanie i gryzienie Tajgi.


Polarowa poduszeczka z wypełnieniem
Przyznam się Wam bez bicia, że nie dawałam jej wielkich szans na przeżycie po 2-3 konfrontacjach z Tajgą i... miło się zaskoczyłam! Polar nie jest tak delikatny jak sądziłam, czasem po zabawie były na nim ślady zębów i myślałam, że lada moment będzie dziura, ale nic takiego się nie wydarzyło. M-ka ma idealną wielkość do Tajgi pyszczka. Początkowo nowe szarpaki miały odrobinę większą objętość niż używane i Tajga nie łapała ich tak pewnie, musiała też się przyzwyczaić do nowego materiału. Nie miała wcześniej styczności z polarem w takiej formie. Minus jest taki, że polar chłonie wilgoć z trawy błyskawicznie, podobnie jak ślinę - można go wyciskać jak ścierkę. Wrzesień obfitował w deszcze, a my nie dałyśmy taryfy ulgowej szarpakom. Wystarczyło je odcisnąć z nadmiaru wody w parku, spakować w worek w domu obsuszyć ręcznikiem i powiesić na wieszaku do wyschnięcia. Brud z grubsza sam odpadł i następnego dnia szarpaki były gotowe do zabawy.

Przeszycie w 2 miejscach. Szczerze mówiąc przy Tajdze i tak nie zapobiega to zniekształceniom szarpaka i jak dla mnie wizualnie wygląda odrobinę gorzej niż szarpak bez przeszyć, ale co kto lubi. Przeszycia nie wpływają na pogorszenie użytkowania. Mi zwyczajnie bardziej jednolity szarpak przypadł do gustu. W razie przesunięcia się wypełnienia łatwiej mogę je poprzepychać rękami na właściwe miejsce. Sam zamysł fajny, ale przy Tajdze niewiele on zmienił. 

Cena
Szarpak w rozmiarze M bez piszczałki to koszt 30 zł (z 2 piszczałkami 33 zł), sami musicie ocenić czy warto. Według mnie cena jest do przełknięcia. Można kupić takie zabawki taniej, pytanie czy przetrwają...? Szarpaki polarowe Zayma mają gwiazdkę jakości przyznaną przez najdzikszego dzika, czyli Tajgę 

Kontakt ze sprzedającym i czas realizacji zamówienia
Z Panią Weroniką kontaktowałam się wyłącznie poprzez FB i nigdy nie musiałam czekać zbyt długo na odpowiedź. Zawsze było miło i rzeczowo, moje ewentualne uwagi czy prośby zostały uwzględnione. Realizacja niemalże natychmiastowa, czas oczekiwania krótszy niż ten przewidywany na stronie. Dostawa do Paczkomatu bardzo wygodna i bezproblemowa. 

Zapakowanie
Szarpaki przychodzą w zgrabnym pudełeczku, nie w jakimś po butach czy herbacie, tylko w specjalnym. Dodatkowo jest ono starannie zafoliowane na wypadek wilgoci, czy niekompetencji przewoźnika, doręczyciela. 

Słabe punkty:
  • metka, która już po kilku użyciach zaczęła się nieco strzępić z boku i jakby wychodzić z przeszycia. Dodatkowo napisy jakby się ścierają i blakną. Z tego co jednak się dowiedziałam niedługo ZAYMA będzie miała nowe, wytrzymałe metki. Brak metki w niczym by jednak nie przeszkadzał gdyby odpadła całkowicie lub zniszczyła się.
  • amortyzator tu problem tkwi w moim psie a nie w samym amortyzatorze... Dla Tajgi - dzikiego dzika wśród najdzikszych szarpaczy nawet mocny amortyzator jest za słaby i rozciąga go w jednej chwili bez najmniejszego problemu. Skutek? Amortyzator nie spełnia swojej funkcji i nie amortyzuje, co wprawia moje stawy w rozpacz, ale i na to ZAYMA znalazła już rozwiązanie  Niebawem ruszą testy. Osobiście mam wrażenie, że amortyzatory Sirius są mocniejsze. 

Jeśli kiedyś nasze szarpaki polegną, bo wiadomo, że nic wieczne nie jest, to z pewnością kupię coś polarowego, tym razem może własnego projektu  I nie piszę tego tylko dlatego, że tak wypada, bo i ja i pies jesteśmy zakochane w polarkach! 

Jeśli polarkowe, kolorowe, mięciusie i milusie szarpaczki wpadły Ci w oko, ale nie wiedziałeś czy jest sens je kupować, bo masz przecież dorosłego silnego psa, to mam nadzieję, że tą recenzją rozwiałam twoje wątpliwości  Polecamy, bo są naprawdę fajne i niepozorne a wytrzymują o wiele więcej niż mogłoby się wydawać a ile szczęścia ma pies... co chyba widać po Tajdze na zdjęciach.