ciasteczka

piątek, 30 kwietnia 2021

Proste sposoby na poprawę komfortu spaceru z psem!

fot. Asia Dobosz @pieskowesesje

Spacer z psem relaksuje, pozwala się dotlenić i jest taki przyjemny. Tak wyglądają oczekiwania, a jaka jest rzeczywistość? Nie taka różowa jak by się mogło wydawać. Wpływ na to mają przeróżne czynniki od nieodpowiedzialności innych psiarzy poprzez złe warunki pogodowe na niewygodzie i frustracji kończąc. Ale tak być nie musi! Łapcie worek sposobów na poprawę komfortu spacerów z psem. 


Jeśli masz na coś wpływ na spacerze, to działaj!

Niestety na wiele rzeczy wpływu nie mamy. Pogody nie zmienimy, wszystkich ludzi nie wyedukujemy z psem nie przepracujemy problemu w dzień czy w tydzień. Dlatego warto się skupić na rzeczach, które poprawią komfort naszych spacerów z psem już teraz, natychmiast. Bez sensu jest się złościć na padający od tygodnia deszcz lub wiejący wiatr - lepiej zaopatrzyć się w odpowiednie ubrania i spacerować dalej z uśmiechem na twarzy. Nie od dziś wiadomo, że psy chłoną nasze emocje jak papierki lakmusowe i często odbijają nasze samopoczucie niczym lustra. Jeśli więc pies ma jakikolwiek problem, to po co mu dokładać do niego dodatkowo nasze humory, nerwy i emocje?

Psia bluza charcia Pieski w kreski, mój outfit prawie cały z Decathlonu 

Mądry psiarz po szkodzie, czyli nie popełniaj moich spacerowych błędów

Nie wiem jak to u Was wygląda, ale w naszym duecie spacerowym, to ja stanowiłam słabsze ogniwo. Wiadomo w mega intensywnym deszczu, czy przy ekstremalnym mrozie i wietrze Tajga też nie spaceruje. Nie zmienia to jednak faktu, że to ja miałam dużo do poprawienia od swojej strony w kwestii komfortu spaceru. Teraz się z tego śmieją, ale jak ja niewiele a wręcz wcale nie wiedziałam o prawdziwym spacerze z psem przez pierwsze tygodnie i miesiące!

Największy błąd spacerowy jaki popełniłam? Ciuchy i buty! A dokładniej totalne ich niedopasowanie. Założyłam (patrząc na ludzi), że wyskoczę z psem rano w tym, co mam założyć do pracy - tak będzie szybciej! Jakaż byłam genialna i... głupia. Przygotujcie się na podział szafy na ciuchy psie i niepsie, podobnie z butami. Nie będzie złości na uwalone błotem (i gównem...) buty, odbite ślady łap na ubraniach, ślinę. Jak dojdziecie do perfekcji spacerowej i zejdziecie całkiem na psy, to przestaniecie prać po każdym spacerze. Oszczędność wody. A i tak jeśli macie aktywnego psa i zaspokajacie jego potrzeby gatunkowe szybko zauważycie, że ubrania brudzą się turboszybko i można je prać co kilka dni i nosić takie wyschnięte i częściowo wykruszone z brudu. Zanim się oburzycie, to zastanówcie się czy w mrokach jesienno-zimowo-wczesnowiosennych ktokolwiek to zauważy? Pogadałam z wieloma osobami z instagrama i też tak mają, zwłaszcza przy większej ilości psów. 

Kamizelka, worko-plecak, nerka są od NERKOWCE 

Moje sposoby na poprawę komfortu spacerów z psem:

  1. Ubrania i buty dostosowane do każdej pogody. Niby nic, ale o matko, jak to zmienia komfort spaceru. Nie wyobrażam sobie już funkcjonowania zimą bez bielizny narciarskiej, narciarskich lub biegowych ocieplanych koszulek, porządnych dresowych spodni, kurtki i spodni narciarskich na ekstremalne mrozy, wiatr i śnieg. Warto szukać też koszulek, bluz czy nawet kurtek z przedłużanym rękawem i z dziurką na kciuk, bo w chłodne dni może to częściowo zastąpić rękawiczki. W przypadku bluz i koszulek zawsze szukam takich z wyższą stójką, zapinanych pod szyję, lubię bluzy z komino-kapturem. Kurtka przeciwdeszczowa, softshell, kurtka 3w1. Na spacery ja nie wyobrażam sobie przy naszych dystansach butów innych niż te przeznaczone do biegania - dobrze amortyzują, są lekkie i wygodne. Na chłodne dni buty trekkingowe, górskie lub zimowe (ja stawiam na te z Decathlonu), warto mieć kalosze, ale mnie po nich bolą nogi i potem cierpię. Fajnie żeby buty były chociaż częściowo wodoodporne a najlepiej całkiem. Zamiast szalików wolę kominy - na zimę grube z minky, wiosną i jesienią z podwójnej bawełny a na taką niepewną pogodę mam jeszcze cienkie bufki sportowe. Do tego czapki - od cienkich jednowarstwowych po kominiarkę narciarską z czapką uszatką. Latem lubię koszulki sportowe/do biegania, które szybko odprowadzają wilgoć. Jeśli ubierzecie się odpowiednio do pogody, to żaden spacer nie będzie Wam straszny! Ubolewam, że żadne spodnie trekkingowe z milionem kieszeni nie leżą na mnie a jak już się wcisnę, to blokują mi ruchy. 
  2. Rękawiczki bez palców lub mitenki. Dłonie na spacerze nie mają łatwo - wiatr, mróz, słońce, deszcz, psia ślina, smaczki, czasem psie zęby, utrzymanie smyczy... Do czasu odkrycia rękawiczek bez palców (z klapką na 4 palce) i mitenek chodziłam z gołymi dłońmi. Nie umiem wydawać smaczków w rękawiczkach, otworzenie woreczka na psią kupę graniczy z cudem, smycz jakoś nie leży. Zdejmowanie ich co krok i upadanie na ziemie było dobijające. Nie są one wodoodporne, łatwi się brudzą, ale przynajmniej dłonie mi nie odpadają. 
    VRONAstudio

  3. Dla dziewczyn/kobiet - stanik sportowy zamiast zwykłego. To jest życie! Nie czuć, nie uwiera, nie przesuwa się - raj! Ja już praktycznie od paru lat nie noszę typowych staników i raczej nikt mnie nie zmusi do założenia takowego.
  4. Silikonowa saszetka z klipsem na przysmaki. Próbowałam różnych saszetek, nerki, foliowego woreczka śniadaniowego w kieszeni spodni czy kurtki. Nic mi nie pasowało. Syf był wszędzie, tłuszcz potrafił zabrudzić trwale materiał, bywało, że także ubranie jak przesiąkł. Silikonowa saszetka mieści tyle ile trzeba, jest higieniczna, banalna w czyszczeniu, nie nasiąka tłuszczem, nie dynda mi i nie obija się o udo, odpina się bardzo rzadko np. jak Tajga zahaczy smyczą albo łapą jak z rąk stawiam ją na ziemię, smaczki nie wylatują, magnez trzyma tak jak powinien, dostęp do smaczków jest łatwy i szybki, dobra na suche oraz wilgotne przysmaki. 
  5. Długa smycz/linka (5 lub 10 metrów) wodoodporna. Pies ma wolność a ja nie muszę chodzić po błocie i zasranych trawnikach. Magicznie skończyło się ciągnięcie na smyczy. Koniec z ciężką nasiąkniętą wodą i/lub błotem smyczą i otartymi dłońmi. Jedyny minus, że co jakiś czas zahaczy o krzaki, kamień, drut i trzeba iść uratować zaplątanego pieska. Używam linek Easy Dog z rączką jak smyczy. Nie puszczam psa z linką, bo Tajga biega luźno, o linkę by się zabiła. 

  6. Obroże i smycze odporne na wszystko z korka Taiga Dog. Skóra z kory dębu bije na łeb na szyję wszelkie inne znane mi materiały jeśli chodzi o odporność dosłownie na wszystko, lekkość, miękkość, wygodę noszenia dla psa a do tego wygląda elegancko. Nawet mrozy i tony soli i innej chemii ulicznej nie pozostawiły ani grama śladu na długiej smyczy ciągniętej po ziemi. A z wodoodpornych linek zbierałam potem masę wyschniętych kryształków soli. Nie wspomnę o materiałowych, które potrafiły mieć białe ślady jak np. nasze buty. Nie trzeba ich niczym zabezpieczać (wygrywają ze skórami zwierzęcymi), szanować, oszczędzać. Korek jest całkowicie wodoodporny. Wystarczy tylko od czasu do czasu przetrzeć wilgotną szmatką. Biothanowe obroże były sztywne, odstawały i nie wyglądały tak dobrze. Tu znajdziecie recenzję pierwszego kompletu.
    Wilcze Buty i zestaw z korka w monstery Taiga Dog (po kliknięciu przejdziecie do sklepu, korkowe zestawy dla psa zamawiać trzeba poprzez wiadomość prywatną)

  7. Zabawki wielofunkcyjne. Na długich spacerach lubimy się bawić na różne sposoby a ja nie zawsze chcę dźwigać cały plecak. Dlatego cenię sobie zabawki, które można aportować, przeciągać się nimi z psem a jak najdzie nas ochota to nadają się do zabawy w wodzie i do ciamkania przez psa w paszczy. Od lat wygrywają tu zabawki Collar - Puller, Liker a teraz Barbell. Fajne są też szarpaki z futerkiem i z piłką lub piłki ażurowe. 

  8. Gaz pieprzowy w żelu. To pozycja kontrowersyjna. Ja żałuje, że nie miałam go od zawsze, prawdopodobnie Tajga wtedy zaliczyłaby mniej pogryzień. Daje mi pewność siebie na spacerach i mam większą możliwość obrony swojego psa a nie tylko zdejmowania z niej gryzącego napastnika. 
  9. Nauczenie się psiej mowy ciała i zarządzanie środowiskiem. To powinno się dostawać w jakiejś broszurce czy na płycie z krótkimi filmikami jako gratis do każdego psa. Albo powinny być obowiązkowe szkolenia z psiej komunikacji zakończone egzaminem i dopiero po zdaniu ludzie powinni mieć prawo na kupno lub adopcję psa. Ja jestem w stanie teraz wielu sytuacji uniknąć i pomóc psu, ale to , co inni wyprawiają z psami i jak rozwalają nam spacery, to woła o pomstę do nieba. 
  10. Oddanie psu praktycznie całkowitej decyzyjności co do przebiegu trasy spaceru. W końcu spacer jest dla psa i to on ma mieć z niego największą przyjemność. Kto lepiej niż sam pies, wie, gdzie są najlepsze zapachy i na co ma dziś ochotę. Tajga doskonale ogarnia wszelkie trasy spacerowe na dystansie wielu kilometrów i od czasu do czasu skręca w nieznane. Zawsze ma szeroki uśmiech i widzę, że czerpie ogromną radość z wyznaczania trasy spaceru. Takie podejście pozwala też psu budować pewność siebie. 
  11. Pozwól psu wąchać gdzie chce i ile chce (o ile jest to bezpieczne). Jak wyżej - spacer jest dla psa. Wąchanie i obsikiwanie są dla psa, jak dla nas messenger czy smsy. Jest to ich naturalna potrzeba. Nic mnie tak nie boli, jak widok małych psów ciągniętych jak szmaty na smyczach, które często nawet sikają i kupkają w biegu, bo człowiek już je ciągnie. Albo psy na ultra krótkiej smyczy przy nodze cały spacer i szarpane za każde zwolnienie i próbę powąchania czegoś, choć i tak nie są wstanie sięgnąć nosem ziemi... 
  12. Całkowite odpuszczenie i przestanie na siłę zmieniać psa. Mój pies nie jest robotem, nie musi zaspokajać czyichś wymagań o tym, jaki pies ma być. To mi (nam) ma się żyć dobrze razem. Dałam Tajdze przyzwolenie na gorsze dni, na bronienie się w sposób dobitny, chwalę ją za nawet agresywną komunikację, bo w końcu została zaatakowana przez buraczanego podbiegacza. Nie będzie stała jak worek treningowy do spuszczenia pary przez intruza. Nie lubi sztuczek? To się ich nie uczy i kropka. Ważne, że życiowo jest wspaniale ogarnięta. To jest dla mnie najważniejsze. Introwertyk, ekstrawertyk, czy choleryk też się nie zmieni. Skupiam się na poprawie jej funkcjonowania, na tym, żeby radziła sobie z emocjami. Dla mnie jest idealna. 
  13. Butelka na wodę dla psa z nakrętką, która może być miską. Przerabiałam miseczki turystyczne i butelkę oddzielnie i to nie dla nas. Szeroka butelka z nakrętką umożliwiającą picie z niej, to to, co nam się sprawdza najlepiej - szybko, wygodnie i nie muszę pamiętać o zabraniu miski. 
  14. Kubek termiczny i butelka dla mnie. Na poranne spacery nie ma nic lepszego niż ciepła kawa, herbata, kakałko czy co tam lubicie na wyciągnięcie ręki. Jak robi się cieplej, to koniecznie woda do picia. Mocno dbam o nawadnianie zarówno siebie jak i psa. Odwodnienie bardzo szybko daje mi się we znaki charakterystycznym bólem głowy i ogólnym złym samopoczuciem. Pamiętajcie o wodzie! 
    Kubek termiczny i pudełko (niedostępne) są z Pupilu z kodem: tajga macie -10% rabatu na wszystkie rzeczy nieprzecenione

  15. Pojemnik na jedzenie na wynos. Jak się wychodzi o świcie (lub nawet przed) z domu bez śniadania na kilkugodzinny spacer, to fajnie zabrać ze sobą coś na wynos - kanapkę, ciasto z zastrzykiem białka, jakiś baton energetyczny na bazie daktyli, czy nawet kaszę z warzywami z obiadu (opcja na lato bez podgrzewania). Mam opcję z widelczykiem i nożem. 
  16. Nerka, kamizelka treningowa, worko-plecak od Nerkowce. To jest życie! Ewelina szyje wszystko pod Wasze potrzeby - zarówno wielkość, jak i ilość i rozmieszczenie kieszeni
    Czapki, kominy, mitenki i bluzy (oraz wiele więcej) znajdziecie u VRONAstudio

  17. Zabieranie gęstego grzebyka do przeczesania psa z ewentualnych kleszczy. To tak naprawdę zapobiega praktycznie 100% przed wbiciem się kleszcza, bo czasem sprawdzając sierść w domu po 2-4 godzinach spaceru może się okazać, że mały skubaniec już się wbił albo zaczyna to robić. 
  18. Buty dla psa i ewentualnie ubranie. Jeśli macie psa z wrażliwymi łapkami, to zwłaszcza zimą buty dają psu niesamowity komfort i Tajga może spacerować bez bólu. Ubranie dostosujcie pod potrzeby Waszego psa i ubierajcie dopiero, kiedy zajdzie potrzeba. Tajga w tą zimę dopiero odczuwała zimno, ale dobranie jej ubranka i jej niechęć do ubrań kończyła się mega skróconymi spacerami - w ubraniu wg Tajgi nie da się chodzić a bez ubrania zimno i też się nie da... 
    Airy Vest Jacket  

  19. Wychodząc na długi spacer wcześnie rano pakuje dzień wcześniej wieczorem to, co mam zabrać. Daje mi to nawet kwadrans snu dłużej i ze spokojem wychodzę rano. Wlewam tylko świeżą wodę do psiej butelki i zależnie od pory roku dla siebie też wodę lub coś ciepłego do kubka termicznego i idziemy. 
  20. Oduczenie Tajgi zżerania wszystkiego z ziemi. To był koszmar i największy problem spacerowy... Radzę Wam tego nie bagatelizować, zwłaszcza w czasach świrów rzucających żarcie z trutkami i inne gówna. Trwało to kila lat, ale mam teraz mega komfort psychiczny i nie boję się o życie i zdrowie psa, nie muszę jej odwoływać od każdego węszenia, bo może coś akurat żre albo zaraz zeżre. Pies może w pełni cieszyć się wolnością. 
  21. Wzajemne zaufanie i wspieranie psa zawsze i w każdej sytuacji. Bez więzi, zaufania, wsparcia i dobrej komunikacji ani rusz! To jest szalenie ważne i daje ogromny komfort spaceru zwłaszcza psu. Zainwestujcie w to mocno zwłaszcza przy psach lękowych, po przejściach niepewnych siebie. 
  22. Jeśli mam fatalny nastrój, problemy, czuję się kiepsko to odpuszczam. Nie wymagam od psa jeśli sama niewiele mogę mu dać od siebie. Wtedy spacer jest bardziej spacerem fizjologicznym i nastawionym na przeżycie bez ataków ze strony innych psów i kolizji z nimi. 

fot. Asia Dobosz @pieskowesesje


Wasze sposoby na poprawę komfortu spacerów z psem:

  • Ciuchy typowo do uwalenia
  • Zabieranie zawsze saszetki ze smaczkami, klikera, piłki (nie chce się robić treningu a potem samo się robi, jak jest pod ręką)
  • Gumowana na całej długości smycz 3m JK9
  • Długa linka z biothane
  • Amortyzator+pas biodrowy na dłuższe spacery w terenie
  • Trening chodzenia na smyczy bez ciągnięcia z behawiorystą
  • Towarzystwo, zawsze nam raźniej wyjść z kimś
  • Zaufanie do swojego psa, nieodwoływanie go co chwila bez potrzeby
  • Znalezienie odludnych tras, którymi nikt o zdrowych zmysłach nie chodzi
  • Posiadanie przez psa czipa i adresówki
  • Wyhodowanie sobie jaj i nie cackanie się z innymi psami i ich opiekunami
  • Szelki
  • Na krótkie spacery smycz 4m a nie 2m, na długie 10m a nie 8m - to robi robotę!
  • Mądra selekcja treści w internecie i porady specjalistów
  • Odpowiednie buty zimą i smaczki treningowe
  • Pozwolenie psu na nielubienie innych psów, psów nachalnych, moja większa świadomość o moim psie, mijanie po łuku
  • Znajomość psiej komunikacji
  • Dokładne wybieranie miejsc spacerowych pod względem przestrzeni i odległości
  • Poznawanie nowych psiaków i świadomych opiekunów
  • Wyjazdy do lasów na spokojne spacery
  • Wodoodporne psie akcesoria - smycz i obroża
  • Samochód i możliwość ucieczki przed osiedlowymi wolnymi psami jest niezastąpiona
  • Spokojne gadanie do psa, zapewnianie, że jest w porządku, gdy widzimy "zagrożenie"
  • Wodoodporne buty Native, które łatwo się myje pod kranem
  • Akcesoria od Nerkowce
  • Smycz na tyle długa żeby ją przełożyć przez ramie - wolne ręce i nie wypuszczę jej z rąk
  • Zmiana godzin spacerów na wczesnoporanne i późnowieczorne (mniej ludzi)
  • Gumowa kość do aportowania, przez nią pies olewa patyki
  • Spodnie trekkingowe
  • Kalosze, czołówka na wieczorne spacery, nerka od Nerkowce
  • Krótkie kalosze - zawsze i wszędzie można wejść za psem
  • Smaczkownica
  • Odblaskowe naprasowanki na szelki
  • Doczepiona do szelek lampka dla biegaczy
  • Pas biodrowy z kieszenią
  • Kaganiec - już nie muszę mieć się na baczności, gdzie leży wyrzucone jedzenie
  • Noszenie na spacerach polaru ze straży a pies obrożę z napisem straż - ludzie nie zaczepiają
  • Obroża z napisem WYPIER***Ć również odstrasza ludzi
  • Kaganiec - ludzie nas omijają, pies nie zjada śmieci
  • Bielizna termiczna
  • Kurtka przeciwdeszczowa Roxy z TKMaxxa (nieocieplana a przy -10 daje radę)
  • Nerka XL od Nerkowce i już nie muszę mieć dodatkowej saszetki na smaczki
  • Wygodne, nieprzemakalne i trwałe buty
  • Nauczenia psa niuchania i pozwalanie mu na to
  • Lepsza obserwacja terenu
  • Dłuższa smycz także w mieście i pilnowanie odległości przy mijaniu psów
  • Linka, która odmieniła moje psy na spacerach - spokojniejsze i prawie nie ciągną

Serdecznie dziękuję za pomoc przy tworzeniu tego tekstu: @afera_gda @wiejski_gang @dj_thepies @_theprettyface @indy_i_kiara @kalcia92 @wikakunc @error_squaaad @fado_strazak @just.dog.yourself @canis_meo_amore @gaspars_word @pies_hudini @projekt_kiara @spirit_of.ceres @atina.naturalnie @miodek_smrodek @negro_piekny_pies @lesne_trufle @psu.z.gardla @rockford_the_reactive_doggo @annas_wolverine @ochra_owczarekgajowy @emilia.b1 @team_frydler @totencjusz @pies_starej @krokiem.uszastego @_hyrnik @szczescie_ma_cztery_lapy @szaropregowane @swiezo.upieczona @beardedschnauzer @taka.draka ...i przepraszam, że tyle trwało spisanie tych rad, ale życie czasem rzuca kłody pod nogi.

Ogromnie mnie cieszy, że praktycznie każdy podkreślał znaczenie długiej smyczy <3 W ogóle moi Obserwatorzy na IG są bardzo świadomi - szacun dla Was!

Co do żółtych akcesoriów lub napisów z przekleństwami czy "nie dotykać", to u nas przynosiły odwrotny skutek... łącznie z tym, że ludzie chcieli niemal szarpać psem lub podnosić go za szelki, apaszkę, obrożę żeby przeczytać napis. Ci, co widzieli napis z durnym uśmiechem jak na złość pchali łapska do psa... bez komentarza!

A czy Wam kiedykolwiek coś psuło komfort spacerów z psem? 

Co to było i czy znaleźliście rozwiązanie tego problemu/problemów? Podziel się nimi w komentarzu, niech inni też skorzystają. 


PS. Rzeczy i akcesoria, które polecam używamy od lat i bardzo dobrze się sprawdzają. Post nie jest sponsorowany. Wszelkie współprace jasno oznaczam

1 komentarz:

  1. Tak, to ja może pierwsza :)
    Ja nie mam nawet ułamka akcesoriów, o których piszesz. Mam długą smycz, dobre guardy, dobre buty i plastikową butelkę na wodę. Natomiast to nie niepogoda i nie niewygoda jest przekleństwem naszych spacerów, ale podbiegające psy (czasem z właścicielem na drugim końcu flexi). Jest ich coraz więcej. Jeszcze niedawno pisałam, że radzę sobie z nimi, że je kontroluję. Nie rozmawiam z takimi ludźmi, blokuję psy. Ale ostatnio zdarzyło nam się pogryzienie, bo nie zauważyłam agresywnego psa. Wybiegł z zamkniętego wybiegu (ktoś otworzył drzwi). Pogryzł i psa, i mnie. CO dziwne po tym wydarzeniu mniej mnie stresują psy, które przybiegają "się przywitać". Nie ratuję już małych piesków przed Nuk. Nie wyręczam właścicieli. Jeśli ktoś jest na tyle nieodpowiedzialny, że pozwala swojemu szczekającemu yorkowi podbiec do mojego psa na smyczy, to nie moja sprawa. Pozwalam Nuk na reakcję. Okazuje się, że wystarczy, jak mój pies warknie złowieszczo i problem rozwiązuje się sam. Jakby się śmieci same wyniosły. Już się nie boję, że to źle wpłynie na Nuk, bo nie wpływa. Ona się świetnie komunikuje i nikogo nie zagryzie. A że da nauczkę - no widać trzeba.

    OdpowiedzUsuń

tajgaowczarekmazowieckikelpie.blogspot.com