ciasteczka

sobota, 30 września 2017

Szarpaki polarowe ZAYMA Craft [hardcorowy test]


Kilka tygodni temu zrobiłam zamówienie w ZAYMA Craft, ponieważ potrzebowałam regulaminowej smyczy (o niej innym razem) na Hard Dog Race. Przy okazji kupiłam kilka szarpaków (czekają w kolejce), bo miałam do zrealizowania kupon rabatowy w sklepie. Po kilku dniach od otrzymania paczki Pani Weronika zapytała czy chcemy przetestować nowość - szarpaki polarowe. Byłam miło zaskoczona i zgodziłam się z ciekawości, bo Tajga jest dzikim dzikiem jeśli chodzi o szarpanie. Jakby nie było szarpaki są dedykowane raczej szczeniakom, seniorom i delikatnym psom a nie tym z żądzą mordu...

środa, 27 września 2017

DOG GAMES Fall 2017

Słoneczny poranek - środa. Udało mi się już dojść do siebie po ostatnim weekendzie, który obfitował w emocje i przygody. Sobota to Hard Dog Race, dlatego nie wystartowałam z Tajgą w Time Trial i Dog Dartbee. Niedziela należała już do nas! 

poniedziałek, 25 września 2017

czwartek, 21 września 2017

Wypadki się zdarzają?! Włącz myślenie!


Do napisania tego wpisu skłonił mnie post na fb o psie, który wypadł z okna z 4 p... Nie przeżył. Adoptowano go miesiąc temu ze schroniska. Kurwa mać! Sorry, nie umiem inaczej. Ile jeszcze "wypadków" musi się zdarzyć, ile niewinnych i bezbronnych zwierząt musi zginąć żeby do ludzi coś dotarło? ODPOWIEDZIALNOŚĆ, WYOBRAŹNIA, ROZSĄDEK, MYŚLENIE, czy coś Wam mówią te słowa? Mam nadzieje, że moim czytelnikom tłumaczyć ich znaczenia nie trzeba. 

wtorek, 19 września 2017

5 sposobów na przetrwanie jesieni


Jesień! Nie da się ukryć, dodatkowo w tym roku przyszła jakoś za szybko i nie odpuszcza... Rozpanoszyła się już chyba na dobre. Jest szaro, buro i ponuro bez względu na porę dnia. Mamy połowę września a temperatura praktycznie nie przekracza 15 stopni (odczuwalna często spada poniżej 10). Słońce? A co to takiego - już zapomniałam jak ono wygląda. Co chwilę pada albo wręcz leje chwilami, wieje wiatr. Nawet nam twardzielkom odechciewa się spacerować. Kto zabrał piękną, ciepłą, słoneczną i kolorową polską złotą jesień proszony jest o jej natychmiastowy zwrot! Na listopad we wrześniu zaczynam powoli wymiękać, ale jesień da się przeżyć, serio!

poniedziałek, 11 września 2017

Szarpak SIRIUS Sasquatch easy M i standard S [recenzja]

Mówią, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, tak też się stało w przypadku szarpaków. Po zeszłorocznym hicie zakupowym Sirius Sasquatch bungee L w kwietniu, niby z okazji urodzin Tajgi (ale to tylko pretekst) zawitała do nas wielka paka siriusowych szarpaków! Nie wiem kto bardziej się cieszył, suka czy ja...?  

Długo zabierałam się do napisania recenzji, bo jakoś ostatnio mi nie po drodze z recenzjami, które są monotonne - jakoś ostatnio wszystko co kupię jest hitem  Czy podobnie było z szarpakiem Sisius Sasquatch easy M (bez wypełnienia, ok. 20 cm długości) oraz Sirius Sasquatch standard S (z wypełnieniem, ok 13 cm długości). Na ten moment  oba szarpaki znikły z oferty, ale mają powrócić w nowej wersji, ale ciii... ja Wam tego nie mówiłam 

Czas na praktykę! Wyżej szarpaki po kilku użyciach (jakoś połowa kwietnia) Tym razem wybrałam szarpaki w mniejszych rozmiarach, dopasowane niby do wielkości psa, ale raczej nie do temperamentu. Zżerała mnie ciekawość, czy przetrwają mojego potwora tak samo dobrze, jak duży, wypchany szarpak w rozmiarze L. Trochę miałam nadzieje na spektakularne zniszczenie po kilku razach, czy tak się stało...? 

Zalety szarpaków:
  • porządnie uszyte - nic się nie pruje, szycie nie puszcza, nitki i futerko nie wychodzą
  • mocna i wytrzymała taśma - Tajdze zdarza się szarpać i gryźć rączkę, mimo tego jest jak nowa
  • sztuczne futerko nie łysieje, nie sypie się, jeśli coś wyszło to dosłownie pojedyncze włoski
  • szarpak standard jest wypchany w sam raz z wypełnieniem nić się nie dzieje pomimo bardzo intensywnego używania
  • szarpak easy mimo, że nie posiada wypełnienia jest dość gruby, nie wyślizguje się psu z pyska i Tajga pewnie go chwyta
  • obślinione i mokre od rosy są troszeczkę mniej puszyste, wystarczy, że wyschną, przeczeszę je i są jak nowe
  • niska, przystępna cena (20 zł), z którą w parze idzie świetna jakość
  • mimo moich obaw nie brudzą się tak, że po każdym użyciu trzeba je prać - wyschnięte przeczesuje i są jak nowe
  • szarpaki dzielnie i bez szwanku znoszą pranie w pralce nawet w 40 stopniach (zalecana temp prania to 30 stopni), wypełnienie i futerko zostały na swoim miejscu 
  • jak na szarpaki schną dość szybko
  • poręczne - bez trudu mieszczą się w kieszeni czy saszetce, można z powodzeniem używać do nagradzania psa podczas spaceru, nawet smyczowego
Wady szarpaków:
  • dużym minusem i niedogodnością w naszym przypadku przy silnym psie, mocno zaangażowanym w szarpanie to cienka 1.5 cm taśma wrzynająca się w dłonie... ręce na szczęście mam całe  W nowych szarpakach taśma ma mieć 2,5 cm szer, fajnie gdyby była podszyta, albo z opcją podszycia na życzenie (może pianka/softshell zamiast polaru...kochany Siriusie rozważ to proszę )
  • po wielu praniach mogą stracić na objętości i wyglądzie, na szczęście nie wymagają częstego prania
  • mokre są ohydne i obrzydliwe w dotyku i aby je dotransportować do domu pamiętam  o woreczku/reklamówce, bo inaczej zamoczą cały plecak, ale to jak z każdym szarpakiem 
Ważne! Nie dziwcie się, że Wasze szarpaki szybko się psują, jeśli zostawiacie psa sam na sam z zabawką bez kontroli... Albo jeśli pies chwyta za futerko nie obejmując przy tym pewnie całego szarpaka i tarmosi brzegi - wtedy pewnie zaczną wypadać kłębki futra, albo rozprują się brzegi. Ja celowo podaje Tajdze szarpak w taki sposób, aby mogła go wygodnie chwycić.

Wyżej szarpak i niżej Sisius Sasquatch easy M w akcji, jakość zdjęć tosterowa, ale szarp się człowieku z bestią i rób fotkę jednocześnie... 

Na dwóch kolejnych zdjęciach szarpak Sirius Sasquatch standard S

Jeśli chodzi o porównanie, to Tajga lubi oba, ja też wielkiej różnicy nie widzę. Jeśli musiałabym wybrać, to chyba standard z wypełnieniem jednak wygrywa z easy.

A tak wyglądają szarpaki po 5 miesiącach intensywnego użytkowania i tyrania czasem codziennego. Jestem pod wrażeniem! Z resztą zdjęcie mówi samo za siebie 
Zachęcam do śledzenia Siriusa na FB - będziecie na bieżąco. Jeśli nie jesteście pewni rozmiaru lub chcecie trochę inny szarpak niż te dostępne w sklepie [klik!], to śmiało pytajcie o wszystko. Kontakt przed zakupem, w trakcie realizacji zamówienia oraz podczas odbioru osobistego oceniam na 6 z dużym +!

A Wy mieliście te szarpaki? Sprawdziły się? Wiem, że niektóre psy potrafią nie być w ogóle zainteresowane sztucznym futerkiem. Tajga jest psem, który bawi się jak szalony wszystkim i szarpie jak dziki dzik! 

Niebawem recenzje kolejnych szarpaków od Siriusa. A w niedalekiej przyszłości testy i recenzje... nie zdradzę - kto śledzi nas na FB i Instagramie ten wie 

poniedziałek, 4 września 2017

Latające Psy 2017 Warszawa. Nasz debiut i plany.


Nigdy bym nie uwierzyła jeśli ktoś 3 lata temu albo nawet 2 lata temu powiedziałby mi, że będę z Tajgą startowała na Latających Psach. Wyśmiałabym go. Jak to? My? Amatorzy? Z kundlem? Przecież te zawody są zdominowane przez dwie rasy. A jednak! Marzenia się spełniają. 

Cały sierpień minął nam na wizytach u weterynarzy - badania kontrolne, szczepienie, chipowanie, wyrabianie paszportu... 

Zaskoczyła mnie pogoda. Prędzej spodziewałam się upału niż deszczowej i zimnej późnej jesieni, ale w sumie dla psa to lepiej - chłodzenie było zbędne. Dobrze, że wiatr nie szalał.


Sobota. Tajga w skupieniu oczekuje na swój start w ThrowNGo1. W oba dni była z nami fantastyczna smycz od Siriusa, która jest jednocześnie szarpakiem i nawet mając psa na smyczy możemy go nagradzać! (recenzja, zaraz po tym, jak ogarnę się z zaległymi recenzjami szarpaków). No i niezawodna obroża Classic Active od CRAZY DOG. Zdjęcia jakości tostera  Ciekawe czy ktoś jakieś zdjęcie ze startów cyknął Tajdze - wątpię, ale może...? Nadzieja umiera ostatnia. 


Pierwszego dnia deszcz nie dawał się aż tak bardzo we znaki, trochę ludzi było, ale w porównaniu z wcześniejszymi latami była zaledwie garstka. Startowałyśmy jakoś około godziny 12. W niedzielę padało od samego rana - nie było fajnie. Bałam się, żeby Tajga się nie poślizgnęła, na szczęście nic takiego nie miało miejsca. W niedziele byłyśmy na początku listy startowej Time Warp, około godziny 9 było po wszystkim - ludzie jeszcze spali. Oprócz zawodników, sędziów, organizatorów, rodzin i przyjaciół nie było chyba nikogo. 


Tak Tajga czekała rano na autobus - pełne skupienie! Nowe, lekko ocieplane i wodoodporne buty z Decathlonu dały radę! W sobotę jak głupia pojechałam w adidasach... chyba nie muszę mówić, że miałam bajoro w butach 

Jak nam poszło?
Po sobocie byłam lekko załamana... ThrowNGo1 51/78 - 16 pkt. Tajga jakoś nie mogła się skupić, oglądała się chwilę na telebimie (nie ma go w Kaputach na Dog Games) potem podglądała fotografów i sędziów w namiocie... Totalnie się takiego zwrotu akcji nie spodziewałam, bo sucz czuła się w tym roku na polu startowym jak ryba w wodzie i nie miała żadnych problemów ze skupieniem. 
Mam jednak nauczkę i strategię na przyszłe starty w TNG  
Byłam też strasznie rozchwiana, bo przed startem poszłam z Tajgą trochę pochodzić na smyczy i niestety znienacka, bez powodu, bez zaczepek ze strony Tajgi zaatakowała ją jakaś suka BC... Powtórka z rozrywki. Nie spodziewałam się, że ktoś mając psy z agresywnymi jazdami chodzi z nimi bez smyczy podczas zawodów, nie było to fajne. Całe szczęście nic się nie stało. 

W nocy kiepsko spałam, ale miałam jakieś dziwne, dobre przeczucia. W końcu 3 rzuty do różnych stref i 4 rzut do 3 strefy miałyśmy opanowane do perfekcji podczas treningów. Time Warp 7/56 - 69.22 pkt. Gdyby nie drobne nieporozumienie między nami na samym początku i mój popsuty rzut do namiotu sędziów miałybyśmy jakieś 10 pkt więcej, schrzaniłam sprawę... 

Jeśli jednak chodzi o Tajgę, to jestem z niej niesłychanie dumna! To najlepszy pies jakiego mogłam mieć! O tylu punktach nawet nie marzyłam. W ogóle boję się cokolwiek planować... Gdzieś z tyłu głowy ciągle siedzą czarne myśli i ten przeklęty czerniak  Zamiast się cieszyć, to zbiera mi się na płacz, bo nie wiem ile mamy jeszcze czasu... Chciałabym o tym zapomnieć, żyć normalnie, ale nie potrafię. Zwłaszcza, że nikt nie da gwarancji, że będzie dobrze... 

Dobra dość tych sentymentów! To pewnie wina pogody - za oknem zamiast ciepłego i słonecznego września hula wiatr, pada deszcz, jest ciemno i wszystko wskazuje na listopad... 

Mnie zaskoczył mój stres, bo byłam pewna, że mam to już za sobą, że obyłam się ze startami. Tu chyba jednak doszło do mnie, że to trochę wyższe rangą zawody niż DG, że więcej ludzi zobaczy naszą ewentualną porażkę... Ale pierwsze koty za płoty! Jeśli zdrowie pozwoli to w planach jest komplet startów w przyszłorocznych LP 

17 września czeka nas Bieg po lesie: Zabierz PIESia do Międzylesia 2017, czyli bieg charytatywny. Zapisy trwają jeszcze przez 6 dni, zapraszam do udziału jeśli ktoś ma ochotę.

23 września z kolei czeka nas wielka przygoda życia, czyli Hard Dog Race Base Poland 6 km i 16 przeszkód. To wszystko dzięki wygranej w konkursie zorganizowanym przez  Aplikację Dingdog, której dziękujemy raz jeszcze za takie wyróżnienie, którego się nie spodziewałam!