Gdyby mnie ktoś zapytał, na co wydaje rocznie najwięcej w związku z opieką nad psem i na czym nie mogę oszczędzać, to zdecydowanie są to wizyty u lekarza weterynarii, badania profilaktyczne, ochrona przed kleszczami, ewentualne leczenie i suplementy. Dobre karmy i przysmaki też sporo rocznie kosztują.
Jest to blog opisujący perypetie życiowe Tajgi - adoptowanego psa. Znajdziecie tu sporo recenzji psich gadżetów.
ciasteczka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie psa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie psa. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 grudnia 2021
wtorek, 17 listopada 2020
Masaż relaksacyjny i sportowy - po co, dla kogo, co daje i jak wpływa na psa?
![]() |
| masaż relaksacyjny psa w praktyce |
"Wariatka!", "W głowie się poprzewracało!", "Z psem na masaż jeździsz?!", "Nie masz na co czasu i pieniędzy marnować?" - To tylko część i to skrócona komentarzy jakie otrzymywałam, kiedy z Tajgą trzy lata temu trafiłam pod opiekę zoofizjoterapeuty...
Niezmiernie cieszy mnie, więc zmiana podejścia do opieki nad psami na przestrzeni lat oraz do masażu. Czym jest masaż, po co go w ogóle wykonywać, co daje i jak wpływa na naszego psa (i na nas)? Dlaczego niedoceniany masaż relaksacyjny też ma moc?
poniedziałek, 4 maja 2020
Aptus Apto-Flex Chew - prosta i smaczna profilaktyka psich stawów
Jak powszechnie wiadomo, mądra profilaktyka aparatu ruchu to podstawa. Nie tylko jeśli pies rośnie, wyczynowo trenuje, ale przede wszystkim jeśli chcemy uniknąć poważnych kontuzji. Warto też wspierać stawy starszych psów oraz tych, które kochają dzikie szaleństwo.
I tak do naszej skrzyneczki z magicznymi cukierkami i proszkami trafiły pyszne kąski Aptus Apto-Flex Chew dla średnich i dużych psów, które miałyśmy okazję przetestować jako pierwszy produkt w ramach tegorocznego plebiscytu Top For Dog.
poniedziałek, 15 stycznia 2018
Boisz się parwowirozy? A kupkę po swoim psie sprzątasz?!
Dzisiejszy post zahaczy o temat parwowirozy i jej ponownemu atakowi - latem i wczesną jesienią psimi grupami trzęsły informacje o kolejnych śmiertelnych przypadkach. Parwowiroza jest chorobą zakaźną wysoce śmiertelną. U kotów występuje jako panleukopenia. Nie będę się tutaj rozpisywała dokładnie o chorobie, najważniejsze rzeczy zostaną podlinkowane.
poniedziałek, 20 marca 2017
Kontroluj i badaj swojego pupila regularnie, profilaktyka jest ważna!
Najgorsze było totalne nieprzygotowanie na taką diagnozę i bezsilność, bo to pierwszy raz w moim życiu, kiedy nie mam na coś wpływu, kiedy moja zajebistość nic nie wskóra. Pierwsze dwie doby po zabiegu to była totalna załamka, rozsypałam się na milion kawałków, Mój mózg zastosował klasyczne wyparcie, nawet próbowałam sobie wmówić, że to tylko zły sen, koszmar, z którego zaraz się obudzę, ale to się dzieje tu i teraz. Najważniejsze na ten moment jest to, że Tajga w badaniu nie ma powiększonych węzłów chłonnych. teraz czeka nas zdjęcie szwów, RTG klatki piersiowej oraz szczegółowe badanie krwi, moczu chyba też.
Dziś mija czwarta doba od zabiegu a ja powoli zaczynam w miarę normalnie funkcjonować, dopiero wczoraj wieczorem opuściły mnie najczarniejsze myśli. W piątek dzięki Internetom zrobiłam niemal doktorat z psiej onkologii. Jak się domyślacie można tam wyczytać straszne rzeczy, co mnie dobiło jeszcze bardziej.
Ale dość już o mnie! Nie piszę tego postu aby się nad sobą poużalać, nie chodzi mi też o współczucie albo nieszczere pocieszanie przez obce osoby. Ten post piszę jako przestrogę oraz zachętę dla Was do regularnego obmacywania i oglądania swoich zwierzaków od stóp do głów i to nie raz w miesiącu a codziennie! Kleszcze nie śpią nigdy a przy okazji sprawdzania pupili pod tym kątem jesteśmy w stanie bardzo szybko zauważyć każdą nawet maleńką zmianę na skórze naszego pupila. Nie zapominajmy też o regularnych badaniach krwi, moczu a czasem i kału naszych zwierzaków, raz w roku to minimum, jeśli pies jest starszy lub są jakieś przesłanki, to badania należy wykonywać częściej. Dzięki temu jesteśmy w stanie szybko wychwycić niepokojące nas objawy i działać. profilaktyka jest bardzo ważna, tak samo jak u człowieka. Można wygrać nawet z nowotworem - znam kilka psich historii z happy endem. Nie mam zamiaru straszyć, ale każdy właściciel zwierzaka powinien mieć świadomość, że czasem nawet z pozoru błaha zmiana może być potencjalnie groźna. Odradzam chodzenie ze zmianami skórnymi do zwykłego weterynarza, to co my od kilku różnych usłyszeliśmy, to jedynie "obserwować", "wygląda jak zwykła brodawka", "nie wiem". Dlatego jeśli tylko macie taka możliwość to nawet z banalnym pieprzykiem radzę udać się do dermatologa, bo tylko on w miarę fachowo oceni zmianę i zrobi biopsje na miejscu. U nas podczas biopsji nie udało się pobrać wystarczającej ilości materiału aby pani doktor mogła jednoznacznie ocenić zmianę, ale raczej nic nie wskazywało na czerniaka, bo by nas o tym uprzedziła i niezwłocznie skierowała na zabieg. I tak była to dość krótka piłka, bo od pojawienia się zmiany minęło jakieś 7 tygodni a jej średnica nie przekraczała raczej 1 cm.
Badajcie swoje zwierzaki, pytajcie, domagajcie się szczegółowych badań jeśli tylko coś budzi Wasze wątpliwości i nie dajcie się zbyć, że jak pies jest młody, to coś jest niegroźne! Posiadanie zaufanego weterynarza to wielki skarb, my niestety nie mamy jeszcze tego jednego jedynego, ale może w końcu znajdziemy.
Na koniec kieruję szczególne podziękowania dla Magdy, która zajmowała się Tajgą w czwartek i dawała nam wsparcie 

Dziękujemy serdecznie za możliwość kontaktu online i rozwiewanie moich wątpliwości oraz za rady dotyczące zmieniania opatrunku. Bez Ciebie nie dalibyśmy sobie rady! Tajga chyba już teraz śmiało może nazywać Cię swoją Ciocią
Nie wiem jak my się odwdzięczymy.


Dziękujemy serdecznie za możliwość kontaktu online i rozwiewanie moich wątpliwości oraz za rady dotyczące zmieniania opatrunku. Bez Ciebie nie dalibyśmy sobie rady! Tajga chyba już teraz śmiało może nazywać Cię swoją Ciocią
Nie wiem jak my się odwdzięczymy.
Dziękujemy także tym, którzy od początku nas wspierają, trzymają kciuki oraz łapki i przesyłają dużo dobrej energii - bardzo się przyda w najbliższym czasie! Tajga jak widać czuje się świetnie, tylko aktywności bardzo jej brakuje...

sobota, 11 czerwca 2016
Częste mycie skraca życie. Brudny pies, to szczęśliwy (i zdrowy) pies!
Jak czasem słyszę rozmowy psiarzy o tym, kiedy ostatnio kąpali psa i kiedy znów zamierzają lub o nowym szamponie, odżywce, to ciarki mnie przechodzą. Ja Tajgę kąpie w wannie z szamponem 2-3 razy w roku - wystarczy! Podejrzewam również, że te cotygodniowe kąpiele nie są obojętne dla ochrony przeciw kleszczowej... pewnie ja osłabiają, bo ciągle wymywana jest naturalna warstewka ochronna łoju z psiej skóry, na której utrzymują się substancje zapewniające ochronę przeciw kleszczową. Czasem podczas bardzo mokrej i błotnistej pogody potrzebne jest codzienne płukanie podwozia, ale broń boże nie kąpiel! Zimą praktycznie po każdym spacerze płuczemy łapki w małej misce - trzeba zmyć żrącą sól :/
Dlaczego mój pies jest brudasem? Bo wyznaję zasadę, że "częste mycie skraca życie"! Maseczka błotna ze zdjęcia poniżej zmywa się sama i nie pozostawia śladów ;)
Tajga pokochała wodę, pływanie i wodny aport - w ciepłe dni, kiedy temperatura powietrza przekracza +15 stopni Celsjusza mogłaby nie wychodzić z wody! Gdzie pływa? Niestety w Wiśle, w Stawie Kaczym w Parku Skaryszewskim we wszystkich niemalże kanałkach i kanalikach na Kamionkowskich Błoniach Elekcyjnych - niestety nie mam czasu ani samochodu na wypady poza miasto :/ Oczywiście moja sucz najchętniej pływałaby również zimą... ale raczej jej na to nie pozwalam ze względu na stawy, no chyba, że ta zima jest taka, że temperatura przekracza +8 stopni Celsjusza i świeci słońce, to czasem Tajga zamoczy dupkę.
Moja sucz jest alergikiem. Szczęście w nieszczęściu pokarmowym i na pyłki traw, pewnie dzięki temu bomby biologiczne, w których pływa jej nie szkodzą. Inne psy słyszałam, że mają nawet wysypkę, rany, egzemy po takich kąpielach... Nawet jeśli pije ta wodę w sporych ilościach to nie ma potem ekscesów jelitowych. Ba! nasze pierwsze pół roku do roku minęło nam pod znakiem biegunek i/lub luźnych kup i częstych wizyt u weterynarza z tego powodu. Był to okres kiedy chuchałam i dmuchałam na moje psie dziecię - picie z kałuży? wykluczone! z Wisły? - też, pływanie w syfiastej wodzie - broń boże! Od kiedy Tajga robi (w granicach rozsądku) to na co ma ochotę i pije wodę skąd chce, to dziwnym trafem kupkowe przygody się skończyły. Podejrzewam, że suczydło nazbierało odpowiednich bakterii do flory jelitowej i nabrała odporności, czy jakoś tak - lekarzem nie jestem. A nie od dziś wiadomo, że nadmiernie dbający o czystość ludzie częściej chorują, więc do psów pewnie też to się odnosi.
Dlaczego mój pies jest brudasem? Bo wyznaję zasadę, że "częste mycie skraca życie"! Maseczka błotna ze zdjęcia poniżej zmywa się sama i nie pozostawia śladów ;)
Tajga pokochała wodę, pływanie i wodny aport - w ciepłe dni, kiedy temperatura powietrza przekracza +15 stopni Celsjusza mogłaby nie wychodzić z wody! Gdzie pływa? Niestety w Wiśle, w Stawie Kaczym w Parku Skaryszewskim we wszystkich niemalże kanałkach i kanalikach na Kamionkowskich Błoniach Elekcyjnych - niestety nie mam czasu ani samochodu na wypady poza miasto :/ Oczywiście moja sucz najchętniej pływałaby również zimą... ale raczej jej na to nie pozwalam ze względu na stawy, no chyba, że ta zima jest taka, że temperatura przekracza +8 stopni Celsjusza i świeci słońce, to czasem Tajga zamoczy dupkę.
Moja sucz jest alergikiem. Szczęście w nieszczęściu pokarmowym i na pyłki traw, pewnie dzięki temu bomby biologiczne, w których pływa jej nie szkodzą. Inne psy słyszałam, że mają nawet wysypkę, rany, egzemy po takich kąpielach... Nawet jeśli pije ta wodę w sporych ilościach to nie ma potem ekscesów jelitowych. Ba! nasze pierwsze pół roku do roku minęło nam pod znakiem biegunek i/lub luźnych kup i częstych wizyt u weterynarza z tego powodu. Był to okres kiedy chuchałam i dmuchałam na moje psie dziecię - picie z kałuży? wykluczone! z Wisły? - też, pływanie w syfiastej wodzie - broń boże! Od kiedy Tajga robi (w granicach rozsądku) to na co ma ochotę i pije wodę skąd chce, to dziwnym trafem kupkowe przygody się skończyły. Podejrzewam, że suczydło nazbierało odpowiednich bakterii do flory jelitowej i nabrała odporności, czy jakoś tak - lekarzem nie jestem. A nie od dziś wiadomo, że nadmiernie dbający o czystość ludzie częściej chorują, więc do psów pewnie też to się odnosi.
Jak wskazuje poniższe zdjęcie mój pies, brudny pies jest psem szczęśliwym i wyluzowanym ;) Na moje szczęście Tajga nie jest amatorką perfumowania się w różnych chalenach N°5 :P
A filmik pokazuje gdzie Tajga zażywa codziennych kąpieli ;)
Psa nie ubieram nawet zimą, gdy temperatura spada poniżej -15 stopni nie rezygnujemy ze spacerów, jedynie z 3 godzin skracam je do około 1,5 godziny, czasem w obie strony podjeżdżam autobusem, ale to ze względu na sól, nie na zimno. Tajga nie wygląda na psa, któremu byłoby zimno, mimo krótkiej sierści i słabo zarośniętego brzuszka.
Wśród znajomych psiarzy oraz na psich grupach i forach co jakiś czas widzę, że panuje "epidemia" zapalenia górnych dróg oddechowych, krtani, przeziębienia - zależy, jak i jaki wet to zdiagnozował. Tajga mając niespełna rok raz lekko podziębiła się wiosną - dostała zastrzyki i jak dobrze pamiętam antybiotyk do domu, ale raczej na wyrost. Mając ok 1,5 roku kaszlała straszliwie, niczym gruźlik i odkrztuszała spore ilości flegmy :/ znów antybiotyk i coś na wzmocnienie odporności - bardzo szybko doszła do formy :) To było w okresie przesadnego dmuchania i chuchania na nią.
Od tamtej pory odpukać jest zdrowa, mimo, że zdarza się nam spotkać chorego psa, czy chodzić do parku, gdzie chore psy też bywają - nie będę popadała w panikę, ani jeździła na drugi koniec miasta. Nawet kiedy okoliczne psy miały jakieś bóle brzucha, rozwolnienie i wymioty, moja Tajga się nie zaraziła.
Co podaje Tajdze, że jest zdrowa? Nic nadzwyczajnego!
- w okresie październik-grudzień lub listopad-styczeń (przez 90 dni) 1 tabletkę Immunodolu
- w tym samym okresie lub nieco później bliżej wiosny, jak sobie przypomnę ludzki tran w kapsułkach - z myślą o poprawie stanu sierści, jakiś tani 60 lub 90 kapsułek - codziennie po 1 kapsułce - to takie psie żelki
- w zeszła zimę próbowałam podawać olej z łososia do karmy, ale Tajga odmawiała spożywania go, więc sobie odpuściłam :P
- od połowy kwietnia tego roku podaje Tajdze Czystek Pokusa - z myślą o dodatkowym zabezpieczeniu przed kleszczami, ale niewykluczone, że przy okazji wzmacniam jej barierę immunologiczną organizmu (plus jest również taki, że pies w ogóle nie pachnie, jak stare przepocone skarpetki - nawet namoknięty wodą)
Do napisania tego postu skłonił mnie fakt częstych chorób niektórych psijaciół Tajgi, którym życzę szybkiego dojścia do formy!
Ciekawa jestem, jak u Was jest z higieną oraz psia odpornością i czy tylko my mamy z nią aż tak na bakier? :P
Etykiety:
activdog,
aktywność,
alergia,
częste mycie skraca życie,
Czystek,
dieta,
odporność,
odporność psa,
pływanie,
Pokusa,
Tajga,
zdrowie,
zdrowie psa
Subskrybuj:
Posty (Atom)











