Mamy już końcówkę drugiego tygodnia stycznia. Rok 2019 trwa w najlepsze, ja mam masę energii, pomysłów i troszkę planów. Nie robię jednak typowych podsumowań roku ani nie planuje kolejnego. W zamian zapraszam Was do przejrzenia naszych hitów wszelakich minionego roku. Część to nowości, inni są na rynku od dawna, ale my ich dopiero odkryłyśmy. A co do klinik, czy niektórych produktów dopiero się przekonałam na 1000% do nich i mogę z czystym sumieniem polecić.
Jest to blog opisujący perypetie życiowe Tajgi - adoptowanego psa. Znajdziecie tu sporo recenzji psich gadżetów.
ciasteczka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psiara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psiara. Pokaż wszystkie posty
piątek, 11 stycznia 2019
czwartek, 2 listopada 2017
QUIZ - Czy jesteś prawdziwym psiarzem?!
Ostatni post wywołał zupełnie niezamierzoną przeze mnie burzę. Dziś dla odmiany będzie lekko, zabawnie i na luzie. Nieco przerysuje celowo pewne zachowania i sytuacje. Pogoda za oknem do żartów nie nastraja.
czwartek, 4 sierpnia 2016
Co mi daje większego kopa niż poranna kawa?
Post został przeniesiony na drugiego bloga: weg_Anka_i_jej_świat
środa, 13 kwietnia 2016
Recenzja smyczy CRAZY DOG - robionych na zamówienie
Dziś recenzja 2 smyczy Crazy Dog robionych na zamówienie, bo lubimy mieć coś, czego nie ma pół osiedla ;) A skoro już zamawiałam szelki zobacz tu, to dlaczego nie dokupić do nich smyczy w zniewalająco soczystych barwach tęczy?
SMYCZ MISH-MASH CRAZY DOG 180cm
Długość smyczy to 180 cm, rączka na polarze o długości 20 cm wliczona jest do długości smyczy. Szerokość taśmy to 2,5 cm. Link do smyczy w sklepie TU. Smycz szyta jest z 2 taśm - spód niebieska, góra mish-mash, wykonana z dbałością o każdy szczegół. Nic nie wystaje, nie strzępi się, szwy są prościutkie i mocne. Mnie smycz zachwyca swoją lekkością, wzrok przechodniów, czy innych psiarzy przyciąga feerią barw - osobiście zakochałam się od pierwszego wejrzenia w tym odcieniu niebieskiej taśmy! (ja w ogóle kocham niebieski, przyciąga mnie jak magnes). Niestety, Tajdze jest bardziej do pyska w czerwieniach, których ja nie znoszę :P To moja pierwsza! (i nie ostatnia!) smycz z rączką - dla mnie niezwykle wygodny element, uprzyjemniający spacer mojej dłoni. Polar jest miły w dotyku, nie mechaci się - smycz używamy od listopada 2015 roku, w zimne dni daje dłoni ciepełko (serio!), dłonie w końcu mają komfort i nic ich nie obciera. Karabińczyk solidny, nie luzuje się, nie odpina nawet podczas bardzo gwałtownych ruchów Tajgi. Możecie wybrać kolor taśm oraz kolor polaru, rączka może mieć inny kolor niż smycz - wszystko zależy od Waszej fantazji i gustu. Co istotne, smycz nie kosztuje miliona monet ;)
SMYCZ MISH-MASH CRAZY DOG 180cm
![]() |
| fot, Crazy Dog |
Cena całości: 25 zł (smycz z rączką 20 zł+5 zł polar).
![]() |
| smycz w terenie |
SMYCZ REGULOWANA CRAZY DOG 175-300 CM
Długość smyczy to 175-300 cm - regulowana suwakiem, przepinane są cięższe i mamy tylko 3 ustawienia długości, dlatego zdecydowałam się na takie rozwiązanie, plus rączka na polarze o długości 25 cm (wliczona w długość smyczy). Szerokość taśmy to 2,5 cm. Link do smyczy w sklepie TU. Podobnie jak smycz tęczowa, ta również jest niezwykle lekka, wytrzymała, kolor czerwony jest nasycony, porządnie wykonana. Jak wyżej jestem zachwyconą wygodą polarowej rączki i komfortem jaki ma moja dłoń! :) Testujemy ją dopiero od około miesiąca - gdyby coś było nie tak po dłuższym użytkowaniu zrobię aktualizacje. Przy zamówieniu również możecie wybrać kolor taśm oraz kolor polaru, rączka może mieć inny kolor niż smycz - wszystko zależy od Waszej fantazji i gustu. Co istotne, smycz nie kosztuje miliona monet ;)
Cena całości: 27 zł (smycz z rączką 22 zł+5 zł polar).
Jeśli chodzi o brudzenie się taśm użytych do produkcji smyczy, to jest typowe - ani nie są odporne na bród, ani też nie brudzą się bardziej niż inne. Na brudne, mokre, ekstremalnie błotne spacery używamy starej, odblaskowej smyczy z Trixie zobacz tu. Nie prałam ich jeszcze w pralce, delikatne czyszczenia ręczne na mokro daje radę - przechodzą je bez uszczerbku ;)
PLUSY:
| smycz zaraz po wyjęciu z paczki |
Cena całości: 27 zł (smycz z rączką 22 zł+5 zł polar).
Jeśli chodzi o brudzenie się taśm użytych do produkcji smyczy, to jest typowe - ani nie są odporne na bród, ani też nie brudzą się bardziej niż inne. Na brudne, mokre, ekstremalnie błotne spacery używamy starej, odblaskowej smyczy z Trixie zobacz tu. Nie prałam ich jeszcze w pralce, delikatne czyszczenia ręczne na mokro daje radę - przechodzą je bez uszczerbku ;)
PLUSY:
- niska cena
- wysoka jakość
- wytrzymałość
- intensywne kolory
- niezwykła lekkość
- precyzyjne szycie
- mocne i nie rozpinające się karabińczyki
- taśmy przyjazne dla dłoni - nie niszczą ich (jak poprzednia no name z osiedlowego zoologa)
MINUSY:
- trochę skromny wybór taśm (cudowne kolory to jednak rekompensują, jeśli szukamy czegoś prostego)
- częste pranie w pralce nie jest zalecane
Smycz tęczową używamy do lansowania się na mieście, podczas bardziej wypasionych spacerów ;)
Smycz czerwono-czarną regulowaną używamy bardziej na co dzień - dlatego taki "maskujący" wybór kolorów taśmy.
Trzeba się uzbroić w nieco dłuższe oczekiwanie na realizację zamówienia, no chyba, że to my zawsze w złym okresie trafialiśmy ;) Wszystko przychodzi starannie poskładane/zrolowane i pozawijane w czarną folie zabezpieczającą. Na recenzje w kolejce czekają jeszcze obroże.
Podsumowując, jeśli komuś zależy na świetnej jakości za niską cenę i nie musi mieć czegoś na już (chyba, że to my mamy takiego pecha :P ) to bardzo polecam CRAZY DOG !!!
Edit! pisząc pierwotną recenzje i dokonując pomiarów (jak to była blondynka :P ) walnęłam byka i mierzyłam długość samych taśm bez karabińczyka, kółka i rączki - przepraszam za wprowadzenie w błąd! mea culpa!
Edit! pisząc pierwotną recenzje i dokonując pomiarów (jak to była blondynka :P ) walnęłam byka i mierzyłam długość samych taśm bez karabińczyka, kółka i rączki - przepraszam za wprowadzenie w błąd! mea culpa!
sobota, 9 kwietnia 2016
KUNDEL - pies gorszego sortu??!
Jak już pewnie wiecie mam kundla, tak Tajga jest kundlem - psem gorszego sortu... Skąd taki wniosek? Dlaczego zdecydowałam się napisać taki post? Otóż wnioski nasuwają się same, wystarczy poobserwować trochę internety i ... dowiadujemy się, że kundel jest gorszy od psów rasowych, ba nawet od tych z pseudo, bądź tych mocno w typie rasy.
Przykład pierwszy: konkursy na FB - nie będę podawała nazw i linków, nie mam zamiaru nikogo obrażać. Niestety, ale często wygrywają zdjęcia psów, które po prostu stoją/leżą, ale są rasowe, niż kundli, które mają fajną/ciekawsza pozycje, a zdjęcie niesie ze soba jakiś przekaz.
Na szczęście zdarzają się wyjątki - dziękujemy nielicznym, którzy nie są "rasistami" :)
Przykład drugi: testerzy, dostawanie czegoś za darmo w zamian za recenzje - również nie podam szczegółów, sami pomyślcie, czy nie mam troche racji... Niektórzy mają chyba zbyt wysokie mniemanie o swoim produkcie, bo pozwalają go promować wyłącznie rasowym pieskom - tak, tak bołdełki górą i to często gęsto. Bo kundel wychodzi gorzej na fotkach? Bo kundel nie jest reprezentacyjny, bo nie przynosi prestiżu?
Mimo tego, nie poddajemy się ;)
Przykład trzeci: spacery - o tak! zdziwicie się pewnie, ale nam zdarzyło się usłyszeć jak ktoś z yorkiem, whippetem, borderem (lub w typie) i innymi rasowymi pieseczkami, rzucił tekstem: "z kundlem nie będzesz się bawił", "pobrudzisz się od kundla" - WTF ??! ... Więcej nie będę przytaczała. Smutne, ale prawdziwe. Wiele razy ktoś na chama zabierał na smycz i odciągał swojego rasowego pieska, który w najlepsze bawił się z moją brudną kundlicą.
Efekt? bardzo często z niechęcią przebywam w środowisku rasowych piesków i ich państwa - nie lubie słuchać, że mój pies jest gorszy. Tajga też "zna się na ludziach" ;) i na psach.
Nie raz i nie dwa widziałam zazdrosne i gniewne spojrzenia, kiedy ćwiczę z Tajgą frisbee. Na szczęście kibicujących nam i podziwiających umiejętności Tajgi jest więcej ;) Zdarzają się pytania "jaka to rasa?", niektórzy nie mogą uwierzyć w to, że to kundel z krwi i kości. Dopytują jakich ras mieszanką jest Tajga, odpowiadam (zgodnie z prawdą), że nie mam pojęcia.
Moja rada? Jeśli chcesz by Twoj pies coś umiał, to nie kupuj rasy, która ma do czegoś predyspozycje i nie oczekuj, że bez Twojej ciężkiej pracy ten pies będze coś umiał! Na to, jaka Tajga jest w tej chwili świadomie pracowałam ponad 2 lata! (nadal pracujemy, głównie nad utemperowaniem jej charakterku). Chcesz psa aktywnego, zdrowego, wytrzymałego? - żaden problem! Adoptuj - to mit, że kundel czegoś nie może, że jest głupszy, warunek? bierz psa młodego, szczupłego, z długimi łapkami. Nie wymagaj, że jamnikowaty lub przekarmiony pies będzie skakał przez metrowe przeszkody lub biegał maratony, czy aportował przez godzine frisbee! Jeśli z psem są jakieś problemy, nie poddawaj się od razu! Pracuj z nim! Nie wyrzucaj członka rodziny na ulice, do lasu po pierwszych niepowodzeniach! Rasowe psy również wymagają treningu czystości, socjalizacji etc. Nikt nie rodzi się ideałem! ;)
A jakie są wasze obserwacje, przemyślenia?
Miłego weekendu życzy Anka i Tajga!
![]() |
| "Mamo - czy ja naprawdę jestem gorsza?" |
Na szczęście zdarzają się wyjątki - dziękujemy nielicznym, którzy nie są "rasistami" :)
![]() |
| Tym razem klasyfikacja rasistowska nie obowiązywała ;) |
Mimo tego, nie poddajemy się ;)
Przykład trzeci: spacery - o tak! zdziwicie się pewnie, ale nam zdarzyło się usłyszeć jak ktoś z yorkiem, whippetem, borderem (lub w typie) i innymi rasowymi pieseczkami, rzucił tekstem: "z kundlem nie będzesz się bawił", "pobrudzisz się od kundla" - WTF ??! ... Więcej nie będę przytaczała. Smutne, ale prawdziwe. Wiele razy ktoś na chama zabierał na smycz i odciągał swojego rasowego pieska, który w najlepsze bawił się z moją brudną kundlicą.
Efekt? bardzo często z niechęcią przebywam w środowisku rasowych piesków i ich państwa - nie lubie słuchać, że mój pies jest gorszy. Tajga też "zna się na ludziach" ;) i na psach.
Nie raz i nie dwa widziałam zazdrosne i gniewne spojrzenia, kiedy ćwiczę z Tajgą frisbee. Na szczęście kibicujących nam i podziwiających umiejętności Tajgi jest więcej ;) Zdarzają się pytania "jaka to rasa?", niektórzy nie mogą uwierzyć w to, że to kundel z krwi i kości. Dopytują jakich ras mieszanką jest Tajga, odpowiadam (zgodnie z prawdą), że nie mam pojęcia.
![]() |
| nadwiślańskie spacerki |
![]() |
| frisbee na plaży |
Miłego weekendu życzy Anka i Tajga!
piątek, 4 marca 2016
Jak to się stało, że mam psa?
No właśnie, jak to się stało, że mam psa? - najwspanialszą, najukochańszą, najmądrzejszą, naj... TAJGĘ. Cóż... przypadkiem!
Psy (i koty) towarzyszyły mi całe życie - już jako 4-latka przyniosłam do domu swojego pierwszego psa, malutkiego biało-czarnego szczeniaczka. Teraz już wiem, że psów nie można ot tak sobie rozmnażać, wtedy jako dziecko nie byłam tego świadoma... Pies okazał się być sunią... no, ale nie o tym jest ten wpis!
Zamarzyło mi się zostać domem tymczasowym, ale trochę się bałam. Brakowało mi zwierzaka. Michał (mój facet) podpuścił mnie, że skoro tak bardzo chce, to możemy się jakimś zaopiekować. Pracę mieliśmy taką, że czasu dla psa trochę mieliśmy. Mieszkaliśmy wtedy w wynajmowanej kawalerce na 4 piętrze, bez windy. Nie pytałam, co właścicielka na to - wiem mało rozsądnie, ale wyszło dobrze :) Odezwałam się do przyjaciółki - Ewy, która ma swoje zwierzaki plus pomaga bezdomniakom, znamy się od przedszkola. To był początek listopada 2013 r. chyba piątek, w niedzielę wieczorem psiak był już z nami. Szybka akcja.
Trafiła do nas w wieku mniej więcej 7-8 miesięcy, znaleziona w lesie jak miała ok. 2-3 miesiące. Mała przez pewien czas mieszkała w szpitalnej klatce w Multiwecie - przy okazji z poważniejszymi sprawami, czy badaniami specjalistycznymi jeźdźimy właśnie tam. Nawet nie chce wiedzieć jak tam trafiła, jakim cudem przeżyła, co stało się z jej matką, z rodzeństwem... nie wiem jakim trzeba być człowiekiem, żeby wyrzucić psie dziecko. I tak Tajga miała szczęście, że ja wyrzucono, a nie zabito. Miała zostać u nas dopóki nie znajdzie domu, ale więź, która nas połączyła sprawiła, że już po 3 dniach nie wyobrażałam sobie oddania jej komuś innemu. Wtedy jeszcze sama przed sobą się do tego nie przyznawałam, chyba po około tygodniu, może 2? nie pamiętam, klamka zapadła - Tajga oficjalnie zamieszkała z nami na zawsze! Z perspektywy czasu, wiem, że była to decyzja serca i intuicji a nie rozsądku.
Miała nie sprawiać problemów i nic nie wskazywało, na to, jaka z niej sportsmenka i bestia ;) Ale to już historie na oddzielne wpisy!
![]() |
| fot. Pani Ania, wiosna 2015 r. |
Zamarzyło mi się zostać domem tymczasowym, ale trochę się bałam. Brakowało mi zwierzaka. Michał (mój facet) podpuścił mnie, że skoro tak bardzo chce, to możemy się jakimś zaopiekować. Pracę mieliśmy taką, że czasu dla psa trochę mieliśmy. Mieszkaliśmy wtedy w wynajmowanej kawalerce na 4 piętrze, bez windy. Nie pytałam, co właścicielka na to - wiem mało rozsądnie, ale wyszło dobrze :) Odezwałam się do przyjaciółki - Ewy, która ma swoje zwierzaki plus pomaga bezdomniakom, znamy się od przedszkola. To był początek listopada 2013 r. chyba piątek, w niedzielę wieczorem psiak był już z nami. Szybka akcja.
![]() |
| fot. Ewa - Tajga jako szczeniak na tymczasie |
![]() |
| fot. Ewa - Tajga jako szczeniak na tymczasie |
![]() |
| Tajga u nas, chyba 2 dnia - widzicie to spojrzenie? jak mogłam jej nie pokochać? |
Ewa, jeszcze raz, tym razem na blogu, dziękuje Ci bardzo, bardzo, bardzo za Tajgę. Nie wyobrażam sobie bez niej życia! Chociaż nie powiem, bywały z nią przeboje i do tej pory nie możemy narzekać na nudę ;)
A jaka jest Wasza historia? Czekamy na komentarze!
Subskrybuj:
Posty (Atom)











