ciasteczka

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aport. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 kwietnia 2020

8 zasad bezpiecznej zabawy i treningu z psem przy użyciu PULLERA i nie tylko!

Nastały ciężkie czasy dla psów. Dla nas psiarzy, którzy uwielbiają ruch i aktywne spędzanie czasu także. Rodzi się pokusa żeby "wybiegać" i rozładować psa w jak najkrótszym czasie. Gdziekolwiek znajdziemy kawałek terenu i zanim przegoni nas jakiś patrol. 

Niech jednak pokusa szybkiej zabawy z psem nie będzie początkiem kontuzji i osobistych tragedii! ZAWSZE trenuj z psem z głową a bawiąc się miej na uwadze bezpieczeństwo swojego psa (i swoje!). Jest to prostsze niż się może wydawać, a niestety każdemu zdarza się zapomnieć o szczegółach psiego bhp. 

poniedziałek, 28 października 2019

Echo Skamp Aport od West Paw, czy zabawka jest warta uwagi? [recenzja dla Canifel]


Śmieszny trójramienny aport. Zabawka jak każda inna można pomyśleć na pierwszy rzut oka. A w rzeczywistości Skamp Aport z serii Zogoflex Echo amerykańskiej marki zabawek West Paw stał się szybko faworytem wśród zabawek do wspólnych szaleństw.

Jeśli Twój pies jest koneserem niebezpiecznych dla niego patyków i nie wyobraża sobie spaceru bez biegania z nimi w pysku i bez gryzienia, to Skamp z dużym prawdopodobieństwem przypadnie mu do gustu. 

piątek, 17 maja 2019

PitchDog 20 recenzja i porównanie go z Pullerem Midi, co wybrać?


Mam psa zafiksowanego na wszystkie zabawki i na zabawę z człowiekiem. Zabawki firmy Collar uwielbiamy, można rzec nawet, że to pewna mania, bo kto normalny ma wszystkie Likery, 2 rozmiary Pullera, Flyber i jeszcze kupuje PitchDoga??! My! Dlaczego? To proste - Pullery kochamy wielką miłością, są absolutnie wielofunkcyjne i wytrzymają niemal wszystko. Jak tylko zobaczyłam nowe PitchDogi w 4 kolorach do wyboru, to wiedziałam, że musimy mieć przynajmniej jednego do przetestowania i do porównania go sobie z kultowym już Pullerem.

środa, 26 lipca 2017

LIKER 7 piłka inna niż wszystkie


LIKER 7 - not just a ball - nie tylko piłka !

Lekka zabawka dla pieska o średnicy 7cm, miła w dotyku, w gryzieniu, pływająca i bez żadnych toksycznych dodatków. Jednym słowem bezpieczna pod każdym względem! Nie kruszy się, nie ma odłamków, dlatego pies się nie zadławi, nie zrani dziąseł. Wyjątkowo trwała zabawka do ćwiczeń, treningów. Kolor też nie jest bez znaczenia - zawsze widzisz gdzie się znajduje ta niezwykła piłka. Świetnie utrzymuje się na wodzie.


To jest zabawka którą polubisz Ty i Twój pupil. LIKER to unikalny materiał, który umożliwił połączenie najlepszych właściwości zabawek dla psów z różnych materiałów (guma, tworzywa sztuczne, nylonu i bawełny)

LIKER jest bardzo trudny do zgubienia, nie utonie w wodzie, nie ugrzęźnie w śniegu, jest widoczny w trawie.

LILER ma kolor, który widać nawet w najbardziej pochmurny dzień.

Nic tylko się bawić, bawić.. i po tym odpoczywać, ale nie spuszczać z oka![źródło: www.puller.shop.pl]



Podczas spaceru w letni dzień nie może zabraknąć zabaw w wodzie! Idealnie sprawdza się wtedy Liker - polecamy! 

Aport z rana jak śmietana  Z górki i pod górkę, w malowniczej scenerii. Dzień rozpoczęty od porządnego spacerku jest dobrym dniem!
Jejku, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak się cieszę, że Liker 7 okazał się mieć w rzeczywistości "tylko" 6,5 cm. Dzięki temu idealnie wpasowuje się w moja ukochaną wyrzutnie do piłek, dzięki czemu moje życie staje się prostsze, ręce zachowują jako taką czystość a pies cieszy się z mega dalekich rzutów.

Rozmiar idealnie dopasowany do wielkości psa.

ZALETY:
  • bardzo lekki
  • miękki i przyjemny dla psich zębów i pyszczka (bardziej niż Puller) a przy tym niesamowicie wytrzymały
  • super odbija się od podłoża
  • Tajga oszalała na punkcie LIKERA! jest to nasz piłkowy numer 1 (z chwilą kiedy rok temu do jej pyszczka trafił Liker Cord 7)
  • dość daleko lata, wiatr go nie znosi, przy użyciu wyrzutni spokojnie rzucam ok 25-35 metrów
  • świetnie pływa, piłka praktycznie cała unosi się na wodzie
  • doskonale widoczny w trawie, w wodzie oraz na śniegu i błocie a to dzięki swojemu pomarańczowemu kolorowi
  • niezwykle trwały i odporny na psie zęby (w naszym przypadku)
  • idealna do memłania i przeżuwania 
  • nie brudzi się
  • piłka czyści się bardzo szybko i łatwo - wystarczy zanurzyć w stawie lub opłukać pod bieżącą wodą i gotowe!
  • nie nasiąka wodą ani śliną psa
  • zabawka praktycznie po chwili od zabawy w wodzie jest sucha
  • na zabawce zostaje o wiele mniej śladów po psich zębach niż na Pullerze w porównywalnym czasie używania, a na pierwszy rzut oka wydaje się, że to to samo tworzywo
  • nie wiem jakim cudem, ale po ponad miesiącu używania na piłce są może 3-4 ślady zębów, Liker Cord 7 w tym samym czasie wyglądał dużo gorzej
  • piłka świetnie sprawdza się nam w każdej sytuacji - ląd, woda, deszcz, błoto, śnieg oraz mróz przed nami, ale na podstawie Likera Cord 7 oceniam, że da radę
  • przystępna cena - 16,50 zł, jak na taką świetną piłkę!

WADY
...no cóż, nie znalazłam takowych  pewnie dlatego, że po doświadczeniach z Likerem Cord 7 i Pullerami doskonale wiedziałam co kupuję i czego się spodziewać. 


Poniżej porównanie z Likerami 5

Kiedyś sądziłam, że nie ma lepszych piłek niż te z Chuckiit! Teraz już sama nie wiem...  Liker i Puller skradły serce mojej suki i moje!
Jeśli macie psa o żelaznych szczękach, to po paru użyciach Liker będzie bardziej przypominał naszego Likera Cord 7 niż Likera, ale nie popsuje się zbyt szybko. Taki już ich "urok", podobnie jak Pullera. Sami przyznacie - trudno uwierzyć, że Liker używany od ponad miesiąca ma się tak dobrze! Tak, tak - ten na zdjęciu i ten, który widać na filmiku i zdjęciach w akcji, to ten sam, nie posiadamy (póki co) dwóch.
Jestem ciekawa, czy Wy macie lub mieliście okazje widzieć w akcji Liker i jak Wasze wrażenia? 


niedziela, 2 lipca 2017

Truskawka Comfy na amortyzatorze Sirius


Stali czytelnicy pewnie już wiedzą, że kocham produkty Sirius  miłością bezgraniczną za ich jakość, prostotę, solidne wykonanie, łatwe czyszczenie oraz idącą w parze z tym przystępną cenę.

Dziś na tapetę idzie truskawka Comfy na delikatnym amortyzatorze w cenie 27 zł. Jesteście ciekawi, jak się sprawdza podczas codziennych spacerów? Zapraszam na recenzje! 



Truskawka była jednym z prezentów urodzinowych Tajgi, nie ma jej w ofercie sklepu, ale myślę, że bez problemu możecie ją zamówić w wiadomości prywatnej  Nie miałam wcześniej truskawki, ponieważ Tajga nie chce/nie umie korzystać z zabawek typu kong, które wypełnia się jedzeniem. Pomyślałam, że na amortyzatorze z rączką będziemy mieć z niej o wiele lepszy pożytek. Nie pomyliłam się! Truskawka świetnie służy nam jako aport, jako szarpak oraz jako mordoklejka do memłania. Dzięki rączce nie mam całych rąk uwalonych śliną i błotem, pod paznokciami nie mam też takiej ilości ziemi, jakbym przed chwila kopała nimi grób...


Jak widać na zdjęciach truskawka jest ciut za duża dla delikatnego pyszczka Tajgi, dlatego też woli szarpać się za amortyzator niż za truskawkę - tak jest jej wygodniej. Przez kulkę w środku, która mocuje taśmę truskawka jest nieco mniej miękka do zgniatania. Moja suka szarpie się mocno i niezwykle energicznie, ale zabawek nie lubi przygryzać i zaciskać na nich mocno szczęki (i dobrze, bo nie wyrobiłabym na frisbee). 


Zabawkę używamy bardzo intensywnie od początku kwietnia. Miętowe podszycie rączki ładnie komponuje się z intensywną czerwienią truskawki - za dobór kolorystyki, jak zawsze odpowiada Weronika, ja nie mam zmysłu estetycznego. 
Na fotce niżej widać stan zabawki po niemal 3 miesiącach bardzo częstego i intensywnego użytkowania. Bałam się, że delikatny amortyzator nie przetrzyma Tajgi, ale dał radę! Jakość i trwałość produktów Sirius nie przestaje mnie zadziwiać. Tajga nieustannie gryzie, podgryza i szarpie amortyzator, jak widać jest jak nowy, no dobra tylko potwornie zaśliniony 


Ku mojemu zaskoczeniu polar nie brudzi się aż tak jak myślałam. Z racji lenistwa i dnia wypełnionego obowiązkami jestem fleją i nie chce mi się czyścić zabawek zaraz po spacerze. Ślina, rosa lub deszcz w połączeniu z błotkiem, piaskiem i całym brudem na szczęście odpadają same po wyschnięciu zabawki. Zawsze odwieszam ją na wieszak lub zostawiam na ażurowej półce, żeby nie skisła. Kilka razy opłukałam tylko zabawkę pod bieżącą wodą, bo była cała uwalona błotem. Podejrzewam, że gdybym wrzuciła ją z ubraniami do pralki, to też nic by się jej nie stało w 30 lub 40 stopniach. 


Truskawka na amortyzatorze idealnie mieści się w mojej spacerowej nerce lub w kieszeni kurtki, czy dresów z głębszymi kieszeniami. Czasem biorąc kilka rzeczy podpinam ją karabińczykiem do paska nerki i też jest spoko, tylko trochę obija się o udo podczas szybkiego marszu. Żeby uniknąć mega zabrudzenia saszetki, plecaka lub kieszeni po zabawie truskawka zawsze ląduje w woreczku, bo taka zaśliniona, mokra i zabłocona to nic fajnego... 


PLUSY:

  • super kontakt ze sklepem
  • szybka realizacja (pomijam fakt, że paczka z truskawkami miała zawirowania, to nie jest zależne od Siriusa)
  • indywidualne podejście do klienta
  • niska cena na każdą kieszeń
  • porządne szycie, precyzja w każdym calu
  • delikatny, ale tak samo wytrzymały, jak ten mocny amortyzator
  • mocna taśma odporna na tajgowe zęby
  • łatwo się czyści
  • można nią wykonać daleki rzut nawet pod wiatr, bo jest cięższa nisz szarpak, czy niektóre piłki
  • poręczna, zajmuje mało miejsca, nie muszę zabierać plecaka na spacer
  • wielofunkcyjność zabawki o czym pisałam wyżej
  • mieszkańcy Warszawy lub bywający w stolicy maja możliwość odbioru osobistego zamówienia, więc koszty przesyłki odpadają

MINUSY:

  • praktycznie brak!
  • a tak serio, to przyczepić się mogę jedynie do braku różnych kolorów amortyzatorów, ale to już marudzenie a nie minus w funkcjonalności zabawki
  • podszyta polarem rączka po 3 miesiącach jest mniej puszysta i mięciutka niż na początku, ale takie właściwości ma polar, ale to znów doszukiwanie się minusów na siłę
  • trzeba uważać żeby podczas zabawy nie zarobić w nos lub twarz kiedy pies nagle puści - jest ryzyko, jest zabawa

W sumie, to sama nie wpadłabym na takie połączenie. Truskawkę na amortyzatorze wypatrzyłam podczas Dog Day w Soho, gdzie Sirius miał swoje stoisko. 

Co myślicie o takiej zabawce? Jak dla mnie rewelacja! Zwłaszcza dla psów wielbiących aport połączony z szarpaniem.

niedziela, 28 maja 2017

Planetka S oraz ażurka football M + amortyzator Sirius = HIT


Dziś recenzja dwóch piłek dla psa, ale nieco inna. Polecane i lubiane zabawki u nas były nietrafionym zakupem  Nowe życie tchnął w nie tuning przeprowadzony przez Sirius


"Piłka Lil Pup wykonana została ze specjalnego materiału Orbee Tuff jednak w specjalnej formule dla szczeniąt.
Piłka ta stworzona jest, aby zaspokoić szczenięcą potrzebę gryzienia i żucia ale zachowana jest przy tym słynna wytrzymałość piłek firmy Planet Dog. Giętkość piłki, jej unikalna formuła pozwala uniknąć złamania ząbków u szczeniaka. Można ją także zamrozić aby jeszcze lepiej ukoić dziąsła.
Piłka jest miękka, elastyczna, pachnie miętą, świetnie się odbija, unosi się na wodzie.

Kochają ją nie tylko szczenięta!
Średnica piłki to ok 5,5 cm

W skali wytrzymałości na żucie firmy Planet Dog oceniona została na 5/5." [opis pochodzi ze sklepu ToysDreamDog]


Moja opinia. 
Planetka jest niezwykle skoczna, bardzo elastyczna i sprężysta. Na powierzchni piłki znajdują wypukłe kontynenty co zapewnia psu nowe wrażenia sensoryczne. Na obu biegunach planetki znajdują się otwory przez które można przewlec sznurek lub polar aby zrobić szarpak, co też zrobiłam, ale z myślą o niebrudzeniu sobie rąk podczas rzucania jej Tajdze. Niestety piłka jest za mała do wyrzutni. Planetka przyjemnie pachnie miętą. W domu Tajgę ten zapach jakby zniechęcał do zabawy, w parku wręcz przeciwnie, szukała planetki w torbie po zapachu i węszyła intensywnie po trawniku w miejscach gdzie znajdowała się wcześniej piłka.

Dość szybko miętowy zapach znikł, nad czym ubolewam. Wszystkie kontynenty trzymają się na swoich miejscach. Niestety planetki maja totalnie nietrafione rozmiary S ma 5,5 cm średnicy M 7,5 cm, więc jednak jest za mała a druga ciut za duża. Wersja z przeciągnięciem sznurka nie sprawdzała się, bo namakał śliną i parzył dłonie podczas szarpania. Zakup planetki okazał się... porażką.
Na początku stycznia nowe życie w nasza planetkę tknął Sirius, który stuningował nam piłkę przez doszycie rączki z mocnym amortyzatorem.



Teraz to dopiero jest super piłka i super zabawa!


Piłki po intensywnej zabawie odpoczywają na zielonej trawce. Niżej filmiki pokazujące ich wytrzymałość i zaangażowanie Tajgi w zabawę. Pierwszy pochodzi ze stycznia, tuż po przerobieniu zabawek, drugi powstał kilka tygodni temu. Piłki służą nam nadal i są w stanie idealnym!

Jak widać i co powszechnie wiadomo Tajga nie oszczędza zabawek, dlatego stawiam na ich jakość. 



Wiem, że u sporej części osób posiadających planetki były jakieś problemy z odpadającymi kontynentami, na szczęście nasze są wszystkie na miejscu w stanie nienaruszonym. 


"JW Pets HOL-EE Roller Football to ażurowa piłka dla psa w kształcie piłki do footbolu. Jej wyjątkowy kształt i wytrzymałość sprawia, że świetnie nadaje się do zabawy w aportowanie, przeciąganie lub jako zabawka stymulująca intelektualnie - wystarczy schować w jej wnętrzu solidny kawałek czegoś pysznego. Pomysłowy kształt i różne możliwości zabaw sprawiają, że piłka nadaje się do zabawy także dla lisów, tchórzofretek, królików i wiewiórek.

Zabawka wykonana jest z naturalnej gumy. Nadaje się do zabawy dla umiarkowanych gryzaczy.
Rozmiar: M - 14cm x 8cm, waga 245g" [opis pochodzi ze sklepu toys4dogs.pl]

I znów porażka - piłka nie nadawała się do wspólnej zabawy z psem. Była dobra tylko do kopania. Tajga uwielbia przeciągać się ażurkami i szarpać, w tej ażurce prędzej straciłabym palce niż udałoby mi się pobawić z Tajgą. Leżała więc w pudle i obrastała kurzem, myślałam nawet o sprzedaniu jej. Tym razem z pomocą również przyszedł Sirius! Po doszyciu przez Weronikę rączki z mocnym amortyzatorem footballowa ażurka stała się mega fajną zabawką, która jest wspaniała do szarpania się z psem. Genialnie sprawdza się także jako aport. 


Wytrzymałość. Czyszczenie. Moja ocena. 
Stali czytelnicy pewnie już wiedzą, że kocham produkty Sirius  miłością bezgraniczną za ich jakość, prostotę, solidne wykonanie, łatwe czyszczenie oraz idącą z tym przystępna cenę. Doszycie rączek z amortyzatorem wymyśliłam sobie sama i napisałam do Weroniki, która bez problemu zgodziła się doszyć mi (od ręki!) rączki do piłek. Cena za 1 rączkę z amortyzatorem podszytą polarem (kolor do wyboru) to 15 zł - stan na styczeń, bez przesyłek, bo mam praktycznie rzut beretem do Siriusa. 

Tajga jak to Tajga, woli szarpać i gryźć za amortyzator niż za piłkę jeśli ma taki wybór... Zabawek używamy bardzo intensywnie i niemal codziennie od prawie 5 miesięcy. Nie straszne im mrozy -15 stopni, śnieg, błoto, kałuże, ostre słońce i piach. Zarówno piłki jak i rączki z amortyzatorem są nadal jak nowe! 



Jak widać na fotce wyżej najbardziej podczas zabawy brudzi się rączka. Wystarczy po spacerze przepłukać dokładnie pod bieżącą wodą, zostawić do wyschnięcia i już zabawka jest jak nowa! Można prać w pralce, ale ja nie miałam jeszcze potrzeby tego robić. Zabawki dość szybko schną. Jeśli z lenistwa nie wyczyściłam ich po spacerze, to potem brud bez problemu i bez śladu wykruszał się z nich 

Bardzo lubię proste zabawki bez wielu elementów, tak żeby pies wiedział za co ma złapać i co robić z zabawką. Obie piłki (oddzielnie) mieszczą się bez problemu w spacerowej nerce lub kieszeni kurtki, więc na krótszy spacer nie muszę targać plecaka. Tajga zadowolona, bo ma aport, szarpanie, przeciąganie i memłanie piłki w jednym! Czy można chcieć więcej? 

Rączka dzięki podszyciu polarem nie wrzyna się w rękę i nie pali. Polar troszeczkę stracił na miękkości i puszystości, ale w końcu używamy tych zabawek bardzo często i intensywnie przez prawie pół roku! Nawet Tajdze zdarza się przeżuwać rączkę i nie wpłynęło to na nią negatywnie.

A i jeszcze jedno, ażurka jest z nami prawie 2 lata a planetka prawie rok i obie są w idealnym stanie.

Minusy? Nie zauważyła. Niektórym może przeszkadzać, że taśma i amortyzator są dostępne wyłącznie w kolorze czarnym. Dla mnie to jednak zaleta, bo nie widać brudu a ewentualne trwałe zabrudzenia z czasem nie będą szpeciły zabawki. Dodatkowo czarny do wszystkiego pasuje 

W skali 10/10 oceniam stuningowane zabawki (a zwłaszcza rączki z amortyzatorem doszyte przez Siriusa) na 10! Podejrzewam, że jeszcze długo nam posłużą  mam jeszcze jakieś nieużywane piłki z otworami w domu, kto wie, czy nie oddam ich do przeróbki? 

A Wy znacie produkty Sirius? Macie je, jesteście zadowoleni? Czekam na Wasze komentarze pod postem. 





środa, 2 listopada 2016

Wyrzutnie do piłek - i życie psiarza staje się prostsze!


W naszych zbiorach psich zabawek i akcesoriów znajdują się aż 3 wyrzutnie do piłek. Pierwszą, którą kupiłam była czerwona - jakaś zwykła, chyba no name, z kiczowatą piłka tenisową, która średnio się odbijała i szybko pękła. Nie pamiętam, czy zamówiłam ją w zooplusie, czy tez kupiłam w Tesco. Wyrzutnia ta jest chyba standardową i najczęściej spotykaną na rynku, ma 50 cm długości, niestety nawet z plecaka wystaje, co niektóre psy prowokowało do skakania mi po plecach... Jest dość miękka. Leży w szafie nieużywana od grubo ponad roku, gdyby nie to pewnie już dawno by się złamała. A może tylko tak mi się wydaje? na pewno nie umywa się jakością do wyrzutni Chuckit!

Granatową odziedziczyliśmy po Krepsie, od którego Pańci wynajmujemy mieszkanie. Jest duża, solidna, twarda i nieporęczna - ma aż 70 cm długości! Praktycznie jej nie używamy, bo jest problem z jej zabieraniem do parku i noszeniem. Trzeba mieć też nieźle wyćwiczone ramię do tak długiej wyrzutni.

Moim numerem 1 jest niezaprzeczalnie wyrzutnia Chuckit! Ball Louncher Sport 12M o długości 30cm do piłek w rozmiarze M ø 6,5cm (niebieska, na samym dole)

"Twój pies kocha aportować i na każdym spacerze po prostu nie może doczekać się kiedy zaczniecie zabawę? Doskonałym rozwiązaniem są wyrzutnie do piłek. Dzięki katapulcie możliwe jest posłanie piłki na większą odległość i łatwe podjęcie jej z ziemi po przyniesieniu przez psa bez konieczności schylania się i dotykania utaplanej w ślinie i błocie zabawki. Możesz rzucić piłkę nawet 1,5 razy dalej. Wyrzutnia jest przedłużeniem Twojego ramienia o 30cm dzięki temu wykonasz mniejszy wysiłek aby nadać piłce odpowiedni pęd. Dzięki katapulcie rzucanie piłki nawet pod wiatr jest bardzo łatwe.

Jak używać wyrzutni do piłek Chuckit?
Znajdź otwartą przestrzeń o bezpiecznym podłożu. Chwyć wyrzutnię do ręki i umocuj w niej piłkę. Weź lekki zamach odchylając katapultę za siebie, następnie energicznie wyrzuć piłkę przed siebie. Próbuj wyrzucić piłkę bardziej do góry, bowiem wyrzutnia poprzez jej łukowate wygięcie ma tendencję to zakrzywiania w dół lotu piłki. Gdy Twój pies przyniesie piłkę skieruj głowę katapulty tak by pochwycić piłkę, a następnie lekko dociśnij. Piłka powinna łatwo wskoczyć na swoje miejsce. Przećwicz rzuty i podjęcia piłki aby osiągnąć lepszą efektywność i celność rzutu. [opis ze sklepu Toys4Dogs]



Cena Chuckit'owskiej wyrzutni, jak wszystkich zabawek tej firmy jest dość wysoka - powyżej 30 zł, ale na szczęście nie rozczarowałam się! Tu akurat w parze z cena idzie jakość i funkcjonalność. Wyrzutnia nie wygina się jak tańsze wersje, mimo podgryzania jej przez psa nie ma śladów po zębach. Jest wygodna i poręczna - mieści się nawet w saszetce-nerce, dzięki niej ręce nie są brudne i jest mniej schylania się ;) Piłka pewnie w niej osiada, nie wypada podczas podnoszenia wyrzutni i robienia zamachu.

To, jak wyrzutnia sprawdza się przy różnych piłkach będziecie mogli zobaczyć w recenzjach piłek Chuckit, które z opóźnieniem, ale niebawem powinny być na blogu.


Zalety wyrzutni do piłek:
  • efektywny, daleki i szybki rzut piłką - nawet 30m, a jeśli piłka się odbija od podłoża zanim pies ja dogoni, to jest to nawet 50m!
  • wyrzutnie wykonane są z trwałego, solidnego plastiku
  • nie muszę się schylać by podnieść piłkę, co jest istotne od jesieni do wiosny, bo nie wieje mi po plecach i nie muszę co chwila obciągać bluzy, czy kurtki
  • nie muszę dotykać mokrej od śliny, błota i trawy piłki, moje ręce wyglądają znośnie i są czyste, zimą mogę założyć normalne bawełniane ciepłe rękawiczki i nie martwię się, że po chwili mi przemokną i będą ociekały śliną lub błotem
  • mniejszy wysiłek przy rzucaniu piłką
  • wyrzutnie nadają się do wszystkich piłek o rozmiarze piłki tenisowej, czyli ok 6,5 cm średnicy, pasują do nich wszystkie piłki Chuckit! w rozmiarze M
  • różne długości - każdy znajdzie odpowiednia dla siebie
  • wiele kolorów do wyboru, a nawet takie, które świecą w ciemności
  • wyrzutnie są lekkie
  • dobrze i pewnie leży w dłoni dzięki rączce o kształcie, który idealnie wpasowuje się w naszą dłoń i układ palców
  • łatwa w czyszczeniu - wystarczy przepłukać pod biedzącą wodą (ekstremalnie w kałuży)
  • odporna na warunki atmosferyczne i psie zęby

Wady wyrzutni do piłek:
  • nie zauważono takowych :) 
  • no może 1 - każda wyrzutnia ma inną długość i nieco inne wygięcie, dlatego do każdej wyrzutni musimy się przyzwyczaić, bo rzuty nie zawsze wychodzą za 1 razem

Moim faworytem jest mała wyrzutnia Chuckit!, bo jak już wspominałam mieści się w kieszeni kurtki lub w saszetce. Idealna na szybkie wybieganie lub poranny niedaleki spacer połączony z aportowaniem. Najważniejsze dla mnie do czyste ręce - nieocenione dla psiarza, zwłaszcza jeśli chcesz po spacerze podjechać autobusem, nie musisz się wstydzić czarnych rąk trzymając się poręczy. No i zimny wiatr nie wieje mi po plecach, bo nie muszę się pochylać po piłkę i dzięki temu ubrania nie podwijają się w górę.

A czy Wy macie i używacie wyrzutni do piłek? Jak dla mnie to najlepszy, podstawowy wynalazek dla psiarza ever, który zdecydowanie upraszcza mi życie i uprzyjemnia spacery.

niedziela, 4 września 2016

Chuckit! Floppy Tug rozmiar S, czy sprężyna kręci Tajgę?

Floppy Tug to zabawka w kształcie sprężyny, wykonana z wytrzymałej, elastycznej gumy.
Idealna do przeciągania się z psem, szarpania - w trakcie zabawy "sprężyna" się rozciąga.
Wybrałam dla Tajgi rozmiar S 19 cm - po rozciągnięciu zabawka ma długość około 55 cm. To dość ciężka zabawka - waży 440g - niemal 0,5 kg! Dobrze, że wysoka cena zniechęciła mnie do zakupu L-li, bo obawiam się, że Tajga mogłaby nie dać sobie z nią rady.

My naszą kupiliśmy w sklepie Toys Dream Dog za  49 zł - taniej niż w innym popularnym sklepie z zabawkami ;) 

Sprężyna jest u nas od 2 miesięcy i nie ma na niej nawet śladów zębów, jest bardzo wytrzymała. Na moje oko to ten sam materiał co w piłce chuckit! Whistler, też ma chropowatą, nierówną powierzchnię, która w naszym przypadku przetrwała wszystko bez szwanku. Niestety ta chropowata powierzchnia sprawia, że doczyszczenie sprężyny do czysta nie jest łatwe. Nie jestem jednak maniaczką czystości ani też nie mam czasu na skrupulatne szorowanie zabawek codziennie szczoteczką. Nie jest to u nas jakimś dużym minusem.

Niżej zdjęcie pokazujące rozciąganie się sprężyny pod własnym ciężarem. Widać też wgłębienie od wewnętrznej strony (coś jak opona), tu niestety może zbierać się brud. My jak na razie nie mamy takiego problemu.


Film pokazujący jak można bawić się z psem i przy okazji macie gotową odpowiedź, czy Floppy Tug kręci Tajgę, czy jednak może nie?

MINUSY jakie zauważyłam podczas użytkowania:

  • Tajga czasem ma problem z chwyceniem pewnie sprężyny
  • niekiedy podczas przeciągania wyślizguje się jej z pyszczka
  • nie jest to zabawka wygodna do aportowania (dla Tajgi, Wasz pies może nie mieć tego problemu), podczas biegu "buja" się lekko w dół i w górę, czasem dotknie ziemi, co utrudnia szybki i komfortowy powrót z aportem

Floppy Tug na początku bardziej jarało mnie niż psa :P  Jednak jeśli pies jest maniakiem zabawek i kocha przeciąganie i szarpanie się to jest do doskonała alternatywa dla wszelkich szarpaków, czy Pullera. Niestety nie włożymy jej do saszetki, czy kieszeni, więc zabierając ja do parku przyda się plecak.

Inne zastosowanie - Floppy Tug jako gustowna biżuteria ;)

Nie wiem jak zabawka zniosłaby przeciąganie się nią przez 2 psy, bo Tajga nie lubi dzielić się zabawkami, dodatkowo w szarpanie i przeciąganie bawi się raczej z ludźmi. Do rzadkości należą takie rozrywki w jej wykonaniu z innym psem.

Recenzje "sprężyny" w rozmiarze L znajdziecie u Chart Heros.

sobota, 27 sierpnia 2016

Wodne (i nie tylko!) zabawki dla psa [cz.8] Patyk Zolux Long TPR 28cm

Wybaczcie tak długą ciszę na blogu, ale obowiązki nie pozwoliły mi na pisanie :/ do tego w moim życiu trochę się pozmieniało i mam nadzieję jeszcze się pozmienia... ;) ale o tym innym razem!

Dziś w ostatni wakacyjny weekend (upalny! :)) recenzja ostatniej wodnej zabawki jaka jest obecnie w naszym posiadaniu. Mam nadzieje, że w przyszłym roku pojawi się coś odpowiedniego dla Tajgi i interesującego dla mnie do przetestowania podczas wodnych zabaw. 
Patyk z termoplastycznej gumy TPR z powierzchnią masującą dziąsła

"Chwile zabawy odgrywają niezwykle ważną rolę w życiu psa. Odganiają nudę i zwalczają stres, równocześnie sprzyjając zwiększaniu czujności i rozwojowi zwierzęcia.
Różnorodna powierzchnia patyka masuje dziąsła i dba o higienę i zdrowie pyska Twojego psa.
Guma termoplastyczna jest niezwykle wytrzymałym materiałem, który charakteryzuje się miękkością i elastycznością.
Materiał, z którego stworzono patyk jest bardzo odporny na warunki atmosferyczne, wodę." [opis ze sklepu zooexpress]

Tyle teorii, a jak patyk sprawdził się u nas? Odpowiedź znajdziecie poniżej.

Patyk jest bardzo wytrzymały, guma z której jest zrobiony jest wręcz za twarda dla Tajgi, więc nie memła go i raczej nie gryzie. Zabawka ma piszczałkę, która wydaje dźwięk lekko zbliżony do kaczego. Tajga jednak praktycznie nigdy nie zaciska patyka tak, aby wydobył się z niego dźwięk, do tego trzeba siły i większemu psu byłoby za pewne wygodniej. Moja sucz nie lubi się przemęczać i jeśli coś jest twarde, to przeważnie nawet nie podejmuje prób ściskania/gryzienia. Kiedy więc chce żeby patyk piszczał przynosi go mnie i błagalnie patrzy żeby go ścisnąć lub skręcić w dłoniach - przy skręcaniu głośniej piszczy i jest mi łatwiej, bo sama mam problemy ze ściśnięciem go dłońmi na tyle mocno, aby zapiszczał.

Podoba mi się jego ładny niebieski kolor.

Nie bawimy się zbyt często tą zabawką, ale jeśli już zabiorę ją do parku, to Tajga aportuje patyk z uporem maniaka - jak zwykle zresztą ;)


Patyk lekko odbija się od podłoża. Dobrze pływa, nie zatapia się, nie jest śliski (nawet mokry lub zaśliniony), co ułatwia psu schwytanie go w pyszczek. Patyk jest trochę ciężki ale bez przesady.

Podczas wodnych szaleństw dostaje się do niego trochę wody, którą ciężko jest wycisnąć, ale potem sama wyparowuje. Niestety po aportowaniu w wodzie piszczałka praktycznie przestaje działać, na szczęście kiedy już wysuszymy patyk w domu piszczy od nowa, no może z czasem nieco ciszej.
Jak widać na zdjęciach Tajga podczas pływania ma manię trzymania go za koniec, nie wiem czemu, bo na lądzie aportuje go normalnie, trzymając najczęściej po środku. Chwyt za koniec czasem utrudnia jej nieco wyjście na brzeg, bo patyk jest dość długi i twardy, ale jak widać daje radę.


Cena to +/- 24 zł, czy warto? Hmmm... sama nie wiem, Patyk Zolux jakoś szczególnie nie przypadł mi do gustu, a Tajga jak to Tajga bawi się i aportuje z chęcią dosłownie wszystko, zawsze i wszędzie. Myślę jednak, że jest to tania i wytrzymała alternatywa dla zwykłych patyków, które jak wiadomo nie są bezpieczne dla naszych psów... 

Zawsze jakaś odmiana od piłki. Jeśli chodzi o "patyki", to zdecydowanie wolę żółty patyk z Comfy, jest poręczniejszy i mimo, że nie wydaje dźwięków, to Tajga bardziej za nim szaleje.