sobota, 23 grudnia 2017

Święta, Sylwester, Nowy Rok i... Pies

Antyświąteczna bluza od Pieski w Kreski 
ŚWIĘTA. Dla mnie to najgorszy czas w roku. Niezrozumiały pęd za prezentami, wielkimi zakupami spożywczymi, jakby przez miesiąc trzeba było wyżywić garnizon wojska, nadmierne robienie porządków, bezsensowne stanie przez tydzień przy garach. Festiwal obłudy, komercji, wyścigu kto ma większą, nowocześniejszą choinkę, kto dał droższy prezent. Święta to również dla sporej części ludzi czas, kiedy zaciskając zęby będą musieli spotkać się z tymi, których delikatnie mówiąc nie lubią. To również niepojęte cierpienie karpi. No i potem wyrzucanie nadmiaru jedzenia...


W naszym domu nie obchodzimy świąt, nie ubieramy choinki, nie przewracamy mieszkania do góry nogami podczas sprzątania. To czas wolny od pracy, który trwa zdecydowanie za krótko. Na święta każdy jedzie w swoje rodzinne strony. Tajga jedzie z Michałem, bo nie dogaduje się z moją babcią, która nie bardzo chce wykazać dobre chęci względem suki, a ja nie chcę jej ciśnienia podnosić. Inna sprawa, że klatka, bagaże i podróż przez pół Polski BlaBlaCarem z psem może się nie udać. Michał ma  krótszą trasę do pokonania. 

W okresie przedświątecznym mam więcej czasu dla psa i dla siebie - nie jestem pochłonięta żadnymi przygotowaniami czy zakupami, nie tracę nerwów w kolejkach. Korzystamy z tego, że wszyscy są w galeriach handlowych i parki świecą pustkami - biedne psy. Mam wrażenie, że jak na co dzień ludzie wychodzą na 15 minut dookoła bloku, to w tym czasie jest to 5 min, bo nie ma czasu. Zawsze się zastanawiam po co tacy ludzie mają psa lub psy? 


SYLWESTER. Nigdy nie czułam potrzeby hucznego obchodzenia ostatniego dnia w roku. Może się starzeje a może wypiłam już swoje i się wyszalałam...?! Wolę posłuchać w domu ciężkiej rockowej, punkowej, metalowej i alternatywnej muzyki. Wspieram też Tajgę, która ostatniego Sylwestra mocno przeżywała, a raczej ciągłe strzelanie grubo ponad miesiąc przed i po Sylwestrze. Zrobię nam coś dobrego do jedzenia i posiedzimy we trójkę w łóżku. Alkoholu od ponad 1,5 roku nie piję, bo nijak nie pasuje mi on do mojego obecnego sportowego, zdrowego trybu życia. 

NOWY ROK. Dzień zacznę pewnie tuż po 3 nad ranem lub chwilę przed 4, kiedy to już wszyscy się wystrzelają i pójdą spać a niedobitki będą dogorywać na przystanku lub pod sklepami 24h. Później wrócimy spać do ciepłego łóżeczka. Jeśli nie będą szaleć z petardami i fajerwerkami to może po obiedzie wybierzemy się razem w jakieś fajne miejsce. Wszystko w tym czasie planuję tak, żeby Tajga czuła się jak najbardziej komfortowo. W porównaniu z rokiem ubiegłym jest znacznie lepiej jeśli chodzi o pojedyncze wystrzały. Zobaczymy co przyniesie ten Sylwester i Nowy Rok.

Nie jest to dla mnie czas zadumy, wspomnień, podsumowań ani planów. Życie bywa cholernie przewrotne i nigdy nie wiadomo co przyniesie jutro. Wolę nie planować na zapas, lepiej mi się działa na spontanie, sukcesy czy jakieś fajne wydarzenia bardziej mnie cieszą. No i nie mam spiny, że coś muszę. Tajdze to też na dobre wychodzi, bo jestem wyluzowana. Jak czegoś za bardzo chcę, to się niepotrzebnie spinam a ona to wyczuwa. 

Mam cichą nadzieję, że w tym roku będzie mniej zwierzęcych ofiar świąteczno-sylwestrowo-noworocznych. Mam tu na myśli pozbywanie się niepotrzebnych starych i chorych zwierząt, wyrzucanie szczeniaków - prezentów mikołajkowych lub świątecznych, bo nie sprostały oczekiwaniom, bo sikają, bo się znudziły... Mam też nadzieję, że głupota ludzka będzie nieco mniejsza i ograniczą zabawy pirotechniczne, bo ptaki miejskie, dzikie zwierzęta, koty wolnożyjące cierpią tak samo albo i bardziej jak nasze domowe psy i koty. 


PAMIĘTAJ!
  • nie częstuj psa potrawami ze świątecznego stołu!
  • karp nie jest rybą dla psów!
  • uważaj na gwiazdę betlejemską, która jest trująca dla zwierząt
  • jeśli pies nie lubi ludzi, zamieszania i źle czuje się w gościach, to lepiej zostaw go w domu
  • uważaj na idiotów rzucających petardy pod nogi
  • odejdź od stołu, wyjdź z psem na długi spacer bez treningu - poodkrywajcie wspólnie nowe miejsca lub stare na nowo, cieszcie się sobą i spokojem
Więcej rad znajdziesz tu:

Wesołych, spokojnych i pełnych Świąt Bożego Narodzenia
 oraz 
spokojnego Sylwestra 
i szczęśliwego Nowego Roku! 

Anka, Tajga i Michał

9 komentarzy:

  1. My obchodzimy święta :) Ja już powoli wegańskie potrawy mam zrobione ;) Nie lubię biegać po sklepach, wolę spacer/trening z psem. Ludzie w tej zakupowej gorączce kupują tyle żarcia, a później tego nie zjadają, zapominają, że to co ląduje na ich talerzu też kiedyś czulo ból i cierpiało... Teraz będę miała coraz czasu dla Nutki i chce go wykorzystać maksymalnie. Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, też weganka :) Ja makowiec japoński, pierniczki owsiane, brownie z fasoli, zielone bounty, pasztet soczewicowy ze śliwką i z żurawiną też zrobiłam, bo coś jeść trzeba a babci gotowaniem "dziwactw" obciążać nie chcę ;) Ale u mnie to normalne, że raz w tygodniu robię wielkie gotowanie na kilka dni - nie lubię stać przy garach każdego dnia :P Pogoda fatalna - ciągle pada :/ Tajga odmówiła dłuższego spaceru. Teraz zabieram się za pakowanie!
      Dziękujemy za życzenia i wzajemnie wszystkiego dobrego! :*

      Usuń
    2. Prawie weganka, sporadycznie jem jajka od kur wujka (choć wolę tofucznice), poza tym nie jem nic od zwierzat (mleko krowie mi jakoś śmierdzi, a jak pomyślę jak jest pozyskiwanie to mi niedobrze i źle bym się czuła pijac je) :) U mnie łosoś z marchewki, kiełbasa fasolowa i sledzie z boczniaków :) Ja dziś byłam kupić psu prezent - wkładkę do mopa, w tym miesiacu to tyle kasy wydałam na suple, nowe szelki i przysmaki, że powoli nie nadążam :D. Mam nadzieję, że pogoda się poprawi, bo strasznie zimno i nieprzyjemnie na dworze. U nas już zaczęli strzelać, pies wystraszony, mnie już też to zaczyna denerwować :(.

      Usuń
    3. Odpisuję dopiero dziś, bo zrobiłam sobie mały detoks od Internetu ;) Ważne, że widzisz cierpienie zwierząt. Jajka od "szczęśliwych kur" nie są tak niemoralne jak jajka z fermy/hodowli. Ja o zrobieniu kiełbasy od 2 lat myślę - za leniwa jestem :P U nas zaczęli strzelać, Tajga szczęśliwa nie jest, ale tragedii też nie ma
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ja jak co roku najbardziej obawiam się Sylwestra, bo ten czas jest cholernie stresujący dla psa. Pomimo pracy i wielu metod, chcemy żeby ten dzień minął jak najszybciej. Na szczęście w zeszłym roku zadziałał pierwszy od tylu lat preparat, mieliśmy 2 godziny spokoju. W tym roku powtórzymy z większą dawką i mam nadzieję, że będzie lepiej dla psa.
    Spokojnego czasu na te zabiegane Święta :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwester jest straszny, ja nie zdecydowałam się na leki, bo co pies, to co innego działa, albo... nie działa nic. To są silne leki i jak się da wolę bez nich przeżyć ten dzień. Jakimś cudem u nas w tym roku może 4-6 razy jakiś strzał był. We wcześniejszych latach strzelali od połowy listopada do marca niemal codziennie :/ Spróbujemy z "wiązaniem" w tym roku.
      Oby ten Sylwester nie był dla Was tak stresujący jak poprzedni! Dużo zdrowia i fantastycznych spacerów :*

      Usuń
  3. U nas Sylwester w tym roku też na spokojnie, domowo - tak chyba najlepiej i dla mnie i dla psów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) mam nadzieję, że nie będą u Was strzelać jak nienormalni przez kilka/kilkanaście dni. Wszystkiego dobrego w zbliżającym się Nowym Roku! :)

      Usuń
  4. Pierwsze wystrzały "sylwestrowe" usłyszałam dopiero dzisiaj i jak na razie pies nie reaguje - mogłoby tak pozostać. ;)W tym roku połączyłam urlop (w końcu) i "ucieczkę" od fajerwerków, może nie w jakieś super odludne miejsce, ale na pewno będzie mniej ludzi i (mam nadzieję) strzelaniny.
    Szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń

tajgaowczarekmazowieckikelpie.blogspot.com