ciasteczka

wtorek, 17 września 2019

Relacja z V edycji Zabierz PIESia do Międzylesia


V jubileuszowa edycja charytatywnego biegu Zabierz PIESia do Międzylesia już za nami. Nie wyobrażam sobie już września bez tej imprezy. Zapraszam na krótką relację z wydarzenia.

W ciągu roku bywają różne imprezy i wydarzenia organizowane dla zwierzolubów. Jednak to Zabierz PIESia do Międzylesia jest najbliższe mojemu sercu i zawsze będę jej częścią. Tam po prostu trzeba być!


Impreza charytatywna odbyła się 15 września w warszawskim Międzylesiu. Miasteczko biegowe, jak zawsze usytuowane było przy szkole na ulicy Pożaryskiego, z której wchodzi się do lasu. 

Ola, Jagna i Kasia, czyli sprawczynie całego niedzielnego zamieszania jak co roku zorganizowały wszystko na medal. W tym roku jednak Dziewczyny przeszły same siebie. Wszystko startowało o 9 rano, ludzi praktycznie jeszcze nie było. Ja w miasteczku byłam jakoś kwadrans po 9 i wszystko było gotowe! Pakiety można było już odbierać na terenie szkoły. Listy startowe na płocie dla tych, co nie ogarnęli sprawy wcześniej. Strzałki kierujące do celu, stanowiska do odbioru pakietów oznaczone, wolontariusze na miejscu, do tego dla chętnych żółte wstążki do oznaczenia pieska, worki na śmieci i rękawiczki dla decydujących się przy okazji na sprzątanie lasu, woreczki na psie odchody dla zapominalskich. Z resztą sami zobaczcie na krótkim filmiku poniżej. 


Pierwsi uczestnicy dopiero nieśmiało zaczynają się schodzić a ratownicy medyczni i lekarz weterynarii już byli na miejscu! Brawo, nie zawsze tak to wygląda na tego typu imprezach. 


Nikt nikogo nie blokował, bo organizatorki i wolontariusze sprawnie pomagali zagubionym. Wszystko było gotowe na długo przed startem. Trasa w lesie jak zwykle była perfekcyjnie oznaczona. Na punktach kontrolnych była woda, pomoc medyczna i harcerze, jeśli kogoś pominęłam, to przepraszam! Około 6 rano na instastory można już było podejrzeć trasę biegnąca przez zamglony wtedy las. 


Pogoda dopisała, jak co roku z resztą. Nie było upalnie, ale na zimno tez nikt nie mógł narzekać. Słonecznie i bez deszczu. Chyba ktoś czuwa nad Zabierz PIESia do Międzylesia albo organizatorki mają dobrego szamana od pogody. 


W telegraficznym skrócie o imprezie, dla tych, którzy jeszcze o niej nie słyszeli:

Bieg jest całkowicie charytatywny. Jego beneficjentami są Fundacja Argos (Koteria) i Fundacja AST, którym przekazujemy 100% zebranych funduszy. Trzeci raz były z nami psy ze Schroniska na Paluchu, które przyjeżdżają pospacerować, pobiegać, socjalizować, zajmować miejsca na podium, a przede wszystkim pokazać Wam jak są wspaniałe i spragnione własnych domów!
Możecie biec z psem, bez psa, na dystansie 5 lub 10 km, możecie też spacerować, jeśli nie macie ochoty na pośpiech - trasa 5 km. Dla dzieci przygotowano jak zawsze dedykowane atrakcje, zabawę i naukę w jednym (gra terenowa)!


Wydarzenie odbywa się dzięki dofinansowaniu m.st Warszawa oraz licznym sponsorom. Co roku psiarze i kociarze(!) mogą liczyć na ciekawe fanty z bazarku charytatywnego. W tym roku dodatkowo można było kupić akcesoria spacerowe dla psiaków od PSOR, naturalne gryzaki Balto (cały dochód ze sprzedaży, jak mnie słuch nie pomylił został przekazany fundacjom!), gadżety Pies na urlopie, chyba były też karmy, ale dałam ciała i nie zapamiętałam jakie (chyba Bosch i Dolina Noteci)... Były także porady behawioralne. To oczywiście nie wszystko! Na szkolnym boisku każdy mógł spróbować swoich sił w grze Kukudziura, a za 3 celne rzuty firma przekazywała 10 zł na fundacje. 


Głodnych i spragnionych karmili Falafel Bejrut i Sonata Cafe. Kolejny wielki plus dla imprezy i organizatorek za wybór roślinnego żarcia. Nie raz przez mój weganizm musiałam brać wałówkę ze sobą lub głodować na tego typu imprezach. Zwłaszcza, że po spacerze leciałam dalej w miasto. 




Przed biegiem, po, jak i w trakcie trwania całej imprezy każdy mógł do własnego kubka lub bidonu nalać sobie wody. Na zapominalskich czekały papierowe kubeczki. Bardzo fajnie, że pomyślano o eliminacji plastiku! 


W tym roku także można było zostać dawcą a raczej zapisać się do bazy dawców szpiku fundacji DKMS. W zeszłym roku do bazy zapisała się rekordowa ilość osób. Takie informacje zawsze cieszą. 


Na moich zdjęciach mylące są pustki, ale przypominam, że wpadłam tam z samego rana, kiedy jeszcze mało osób dotarło na miejsce. Później było gęsto od ludzi i od piesków. Tajga dojechała chwilę przed startem z Michałem, nie chciałam jej fundować tego stresu i ciągłego szczekania innych psów przez ponad 2 godziny oczekiwania. 


Wyżej i niżej są najważniejsze dla mnie stoiska w całym miasteczku -  Fundacja AST,  Koteria oraz po raz pierwszy własne stoisko miało Zabierz PIESia do Międzylesia. Jak zwykle zasiliłam puszeczki fundacji. Kto kupił torbę i/lub wielofunkcyjną bandamkę? Gadżety z logo imprezy zawsze znajdziecie w pakietach startowych i zawsze są genialne i przydatne (koszulka, worko-plecak, saszetka-nerka, bawełniane torby, bandamka). Nam wszystkie nadal służą, chociaż są już wysłużone. 


Niżej wspomniane już stoisko PSOR, dochód ze sprzedaży ich akcesoriów idzie na bezdomne psiaki, np. na opłacenie hotelików dla tych najbardziej potrzebujących. Ich smycze, obroże i szelki wyróżniają szalone kolory oraz trwałość (mamy ich 2 smycze od lat i są nie do zdarcia). 


Tajga doskonale zna to miejsce, w końcu w biegu lub spacerze brała udział już czwarty raz, w 2016 roku pokonała nas choroba i tylko Michał odebrał opłacone pakiety i wrzucił pieniążki do puszek i wrócił. Co jakiś czas wpadamy też w tamte okolice na spacer. Tajga zawsze ma mega fun przekraczając linię startu a potem mety, na całej trasie najchętniej wyprzedzałaby wszystkich, ale wąskimi ścieżkami się nie da. Zawsze dbamy i jej przestrzeń i odległości między nieznajomymi pieskami. Niestety zaraz za startem niektórzy pozwalali swoim psom na wchodzenie innym w tyłek i było kilka niegroźnych psich pyskówek. tego niestety nie da się uniknąć w takim skupisku i przy najszczerszych chęciach organizatorek i edukacji z ich strony. 


Trasa biegu i spaceru, co roku jest nieco inna, co jest na wielki plus. W tym roku udało się zobaczyć kilka uroczych kępek wrzosów. Udało się z niektórymi uczestnikami zamienić w trakcie spaceru kilka słów. Mamy wielką nadzieję, że może kiedyś uda się zorganizować spacer na 10 km a może nawet dogtrekking z mapka i szukaniem punktów kontrolnych. 


W tym roku byłam zmuszona oddać Tajdze swój medal, bo była bardzo niepocieszona, że my po przekroczeniu mety dostaliśmy śliczne, drewniane medale na eko sznurku z motywem liścia a ona nic nie dostała. Zabrakło rozet dla psiaków, ale w sumie nie były one za bardzo ekologiczne. Ale widzicie tą dumę na jej pyszczku?

Niestety goniły mnie inne sprawy oraz domowe obowiązki i nie zostałam do końca. Wiem, że odbył się jeszcze quiz, ale czy coś jeszcze mnie ominęło? Na pewno dobra zabawa w doborowym towarzystwie. 


Przegapiłeś imprezę? Chciałbyś wspomóc fundacje lub schronisko i nie chcesz czekać przez cały rok na kolejna okazję? Nic straconego! Klikając TUTAJ znajdziesz wszelkie dane i informacje o tym, jak możesz pomóc! My przekazujemy od lat swój 1% podatku dla Koterii. 


Już na zakończenie chciałam jeszcze raz bardzo, ale to bardzo serdecznie podziękować cudownym Organizatorkom Zabierz PIESia do Międzylesia, czyli Jagnie Wypych, Aleksandrze Radzik i Katarzynie Koprowskiej 😍🥰😘💪.

Do zobaczenia za rok! Bez Was wrzesień już dla mnie nie istnieje i nie wyobrażam sobie końcówki lata/początku jesieni bez Zabierz PIESia do Międzylesia. DZIĘKUJĘ!!! 

Zdjęcia i całą resztę znajdziecie na stronie wydarzenia https://www.facebook.com/events/507199683359079/?active_tab=discussion

Wiem, że żadne słowa nie są w stanie oddać tego, co robicie i jak wspaniale to robicie. Trzymam mocno kciuki aby i w tym roku padł rekord zbiórki! 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

tajgaowczarekmazowieckikelpie.blogspot.com