Tajga do mniej więcej 2 roku życia nic sobie nie robiła z petard i fajerwerków, nawet jeśli ktoś obok odpalał kanonadę. Ewentualnie chciałaby aportować rzuconą petardę. Wszystko zmieniło się nieco ponad 3 lata temu, nikt nie wie dlaczego. W naszej obecności nic się nie wydarzyło. Podejrzewam, że jak byliśmy w pracy jakiś idiota "bawił" się dużymi hukowymi petardami pod oknami w podwórku.
Jak sobie radzimy z fobią dźwiękową, czy odwrażliwianie ma sens i zawsze jest skuteczne? Czym jest ta fobia i dlaczego warto coś z nią zrobić - o tym wszystkim w dzisiejszym poście. Poznacie także moją opinię na temat preparatu KalmVet od VetExpert, który zdecydowałam się rzutem na taśmę zakupić w 2-gim tygodniu grudnia. Czy jest sens podawania naturalnych środków i dlaczego nie zdecydowałam się na psychotropy?
