Jest taki dzień w życiu każdego z nas, że zdajemy sobie nagle sprawę, że dalej na spontanie i w chaosie nie pociągniemy. Życie bez planu świetnie sprawdza się tylko w czasach szkolnych i studenckich.
Jak pewnie wszyscy wiecie słabo u mnie z planowaniem i ogarnianiem rzeczywistości. Jednak praca z domu, regularne posty w mediach społecznościowych, zdjęcia, zakupy, posiłki, pilne sprawy, treningi moje i Tajgi oraz posty na blogu i czas dla siebie trzeba jakoś sensownie zaplanować. Inaczej idzie zwariować w dwa tygodnie. Jesteście ciekawi jaki mam na to wszystko sposób? Zapraszam, bo nie jest to słynny bullet journal.
