I to był strzał w 10! Na Bricie Care Tajga jest już ponad 2 lata, dokładnie chyba 2 lata i 3 miesiące. Po około pół roku zaczęła grymasić, więc kupiłam jej wersje smakową z łososiem
I kolejny "kupowy sukces" ;) chociaż miałam obawy jak zareaguje na inne białko - niepotrzebnie. Zachęcona bardzo dobra tolerancją karmy skusiłam się na wersje z dziczyzną - znów rewelacja!
W obecnej chwili na rynku są dostępne ulepszone karmy Brit Care - II generacja. Mają więcej mięsa i składników wspierających stawy. Najbardziej cieszy mnie fakt, że pojawiła się bardzo dobra wersja karmy dla psów aktywnych - Brit Care Endurance Duck&Rice
Nie wiem, czy te karmy tak świetnie smakują, czy też moja Tajga jest wszystkożerna :D ;) Nie grymasi, nie zostawia nic w misce, chętnie zjada, ba! chciałaby jeszcze, mimo tego, że dostaje więcej niż producent przewiduje. Jest po sterylizacji, ale nie tyje. Z 10 kg w wieku 8 miesięcy doszła do 13-13,5 kg w wieku prawie 3 lat, ale mocno rozbudowała się jej klatka piersiowa i mięśnie - one swoje tez ważą. Nigdy żaden weterynarz nie pytał nas o żywienie, nie zachęcał do kupienia u niego karmy - to chyba sukces, bo podobno weci często namawiają do zakupu karmy u nich.
Byłabym zapomniała, Tajga miewa fazy na banany i jabłka, ale nie wszystkie jej smakują. Bardzo chciałaby pić ze mną koktajle bananowo-szpinakowe na mleku sojowym, ale nie są one szczególnie wskazane dla psów ;)
Rada dla zainteresowanych karmą? Sprawdzajcie ceny! w zależności od generacji karmy oraz wersji smakowej ceny moga się wahać od 110 zł do nawet 230 zł za worek 12 kg. Chyba nikt z nas nie lubi przepłacać? ;)
W chwili obecnej cieszy mnie dostępność karmy, jak zaczynałam karmić Britem Care Tajgę było o wiele gorzej. Naszym podstawowym sklepem stał się http://zoo-dragon.pl/. Jeśli jesteście z Warszawy możecie zapytać o możliwość zamówienia jej w sklepie http://reddog.sklep.pl/ - dostawa w mieście gratis i możliwość ugadania się na pasujący nam dzień i godzinę (nie to co z firmami kurierskimi...)
Gryzaki? tylko żwacze i testowane od niedawna tchawice przecięte na mniejsze kawałki. Po wszelkich łapkach, uszach, skórach, kościach były problemy - jak nie sraczka, to zatwardzenie...
Wiem, że są lepsze karmy, ale i cena wyższa, Skoro ta nam służy, to po co kombinować i przepłacać? Barf nie wchodzi w grę - mała lodówka, praktycznie brak zamrażalnika, rozstrojenie psa, suplementacja, odmierzanie porcji, badania, a pomimo tego i tak można psu narobić szkody.
Zachęcona opiniami, jakiś czas temu kupiłam 15 kg worek karmy Black Angus Adult firmy Markus-Mühle wołowina z kaczką i śledziem. Niby bez konserwantów i bardziej naturalna niż Brit Care, ale coś poszło z nia nie tak u Tajgi. Kupy były duże, często lekko luźne, a ich ilość potrafiła dochodzić często do 6 na dobę... :/ Podobno u psów aktywnych, sportowych ta karma długo zalega w jelitach i dlatego takie efekty przy każdym najmniejszym wysiłku.
Jestem ciekawa, co u Waszych psów sprawdza się najlepiej, jak szybko udało sie Wam odlaleźć najlepszą karmę/sposób odżywiania?
A i jeszcze jedno - żadna firma i żaden sklep nie sponsorowali tego wpisu! ;)



