ciasteczka

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z psem w knajpie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z psem w knajpie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 marca 2017

Miejski pies, czyli z psem na zakupach, na poczcie, w knajpie i w innych nietypowych miejscach.


Życie psa mieszkającego na co dzień w dużym mieście jest pełne wyzwań, hałasów, dziwnych zjawisk. Miejski pies może być mocno zestresowany otaczającym go światem, zwłaszcza jeśli nie mieliśmy okazji zsocjalizować go z miejska dżunglą od małego. 

Jak widzicie już po tytule wpisu zabieram Tajgę wszędzie tak, gdzie tylko mogę. Pewnie zaraz wyleje się na mnie fala krytyki, że psu nie jest to potrzebne, że powinien siedzieć w domu. Nie znacie mojego psa i to nie Wam oceniać z góry, to gdzie chodzę z Tajgą. Wierzcie mi lub nie, ale są psy, które pójdą wszędzie ze swoim właścicielem i będą się tam czuły lepiej niż pozostawione same w domu. Tajga uwielbia chodzić ze mną tam, gdzie inne psy raczej nie bywają. Jest wtedy psim aniołem. W końcu nachalne psy jej nie zaczepiają. 

Gdzie chodzę z psem?
  • na pocztę - jeśli jest duża kolejka to nie wchodzę, próbuje później lub następnego dnia
  • do apteki, bo czasem dostajemy receptę u weterynarza a jak wiadomo lepiej podać lek wcześniej niż później
  • do banku
  • wypłacić kasę z bankomatu
  • na bazarek
  • do pobliskich sklepów zoologicznych
  • do zoologicznego w centrum handlowym - o dziwo ochrona udawała, że nas nie widzi 
  • do kawiarni/cukierni/knajpy
  • dwa razy udało się nam kupić wodę w Żabce
  • podpisywaliśmy wspólnie umowę w Play, przenoszenie numerów, cesja wszystko trwało około godziny, a Tajga siedziała sobie lub leżała grzecznie z uśmiechniętą mordką
  • do outletu AGD/RTV - pan był bardzo zdziwiony, ale nas nie wyprosił 
  • odbieramy razem paczki z paczkomatu
  • załatwiamy razem różne sprawy na mieście (np, kupuje/sprzedaje coś na grupie, olx, allegro z odbiorem osobistym)
  • targi, psie i nie tylko  - np. na terenie Konesera, Łapa Targ, Dog Day i inne, które mnie zainteresują 
Nasze wczorajsze łupy z bazarku, najlepsze czarne banany! po 60gr/kg

Nad czym ubolewam? A no nad tym, że nie mogę wejść z Tajgą do Biedronki, Lidla, Rossmanna lub innego sklepu na szybkie zakupy, bo akurat czegoś mi zabrakło i cholernie niepraktyczne jest wychodzenie drugi raz w to samo miejsce, gdzie przed chwilą wracało się z długiego spaceru z psem. Najgorsze jest to, że często widuję na zakupach ludzi z miniaturowymi psami za pazuchą kurtki lub na rączkach i nikt nie robi im problemu. Kurde no, pies wnoszony do sklepu nadal jest psem! Czuje się dyskryminowana! Sami powiedzcie, czy nie chcielibyście mieć możliwości zrobienia zakupów z pupilem w sytuacji kiedy wróciliście z pracy, poszliście z psem na dwugodzinny spacer i jesteście cholernie zmęczenia a koniecznie musicie kupić pieczywo, warzywa, owoce, mleko (nieważne co, wpiszcie tu co chcecie), bo wasza lodówka świeci pustkami, a zaraz musicie szykować obiad na kolejny dzień i zwyczajnie odpocząć. 

Mój pies nie zaczepia ludzi, nie wkłada nosa tam, gdzie jej nie pozwalam, nie szczeka w miejscach publicznych, nie ciągnie się, grzecznie czeka aż zrobię swoje i radośnie merda ogonem wpatrzona we mnie jak w obrazek, jest praktycznie niezauważana. Wiem, że nie każdy pies nadaje się na takie wyprawy, ale marzy mi się normalność w naszym kraju.

Będę teraz okrutna i bezwzględna, ale dzieci są w takich miejscach cholernie uciążliwe, może tak więc zakazać wejścia z nimi do centrum handlowego, do banku, na pocztę etc.? Jakieś 2 lata temu w Tesco byłam świadkiem jak na oko około 2-letni dzieciak specjalnie idąc obok półki z jakimiś szklankami i kieliszkami strącił na ziemie i potłukł cały rządek stojących tam szkieł. Mój pies w życiu czegoś takiego by nie zrobił! Krew mnie zalewa kiedy widzę dzieciaki biegające samopas bez kontroli po sklepie tak, że można je niechcącą rozdeptać jak wpadnie zza roga pod nogi. Mój pies idzie tuz przy nodze nawet bez smyczy. Nie raz i nie dwa byłam świadkiem jak znudzony dzieciak obmacuje i przekłada pieczywo w sklepie, czy miał czyste ręce - wątpię, aż się boje pomyśleć ile bakterii zostawił na pieczywie... Mojemu psu do głowy by coś takiego nie przyszło, ona jest skupiona na wciąganiu nosem nowych, fascynujących zapachów i ogląda sobie wszystko krocząc tuż obok mnie. Dodam do tego drące się, ryczące i awanturujące się często o nic dzieciaki i rodziców, którzy nie umieją zapanować nad swoją latoroślą. Ktoś powie, że pies brudzi - mniej niż człowiek zabłoconymi buciorami. 

Wracam do sedna, czyli do miejskiego psa. Im częściej zabieram Tajgę w nietypowe miejsca tym mniej jest "zdziczała" i lękliwa, zmniejsza się też jej rezerwa do obcych ludzi i nie patrzy na każdego jak na intruza. Widzę po niej, że jest z siebie bardzo zadowolona z faktu, że może mi towarzyszyć w nietypowych dla psa czynnościach. Dodam, że wszelkie te sprawy załatwiamy po aktywnym spacerze, nigdy przed, nie ma też mowy o wyjściu na pocztę lub do banku zamiast spaceru! Dobro psa i nasz wspólny czas spędzony na spacerze jest najważniejszy. Magiczne jest to, że kiedy powiem Tajdze "idziemy na zakupy/na bazarek", to ona cała zadowolona siada żeby przypiąć jej smycz w parku i sama prowadzi mnie na bazar a potem na stoiska, na których najczęściej coś kupujemy. Podobnie kiedy mówię jej "idziemy na pocztę" lub "odbierzemy paczkę" - w pierwszym przypadku prowadzi mnie na małą psiolubna pocztę, gdzie wysyłamy paczki, a w drugim do paczkomatu, z którego najczęściej odbieramy przesyłki. Czasem dziwie się skąd tyle mądrości w jej małej główce. 

Ja wiem, że to nie są miejsca przeznaczone naturalnie dla psa, ale idąc tym tropem miasto też nie jest dla psa, jazda autobusami, samochodami i tramwajami również nie. Według mnie każdy powinien mieć prawo wejść z psem ta gdzie chce, oczywiście w granicach rozsądku, bo doskonale wiemy na ile bodźców oraz nietypowych zjawisk nasz pies jest przygotowany. Tajga zawsze jest nagradzana smaczkami, głaskami lub dobrym słowem za porządane zachowanie. Możecie się ze mnie śmiać, ale nie lubię chodzić do bankomatu bez psa lub wyjmować na bazarku portfel, z Tajgą w takich sytuacjach zawsze czuję się bezpieczniej i pewniej. Nie mam dużego psa, ale pies to zawsze pies w dodatku Tajga ma zapędy psa obronnego i jestem pewna, że w sytuacji kiedy ktoś wykonałby jakiś gwałtowny ruch w moją stronę i miał złe zamiary, to od razu zaczęłaby ostro szczekać a nawet skakać na tą osobę w celu odepchnięcia jej ode mnie. 

Niektórzy pewnie wiedza, że Tajga ma problemy z kontaktami z innymi psami, ale o tym szczegółowo innym razem. Na psich targach byłam zdumiona jej postawą, nawet kiedy do ciasnej windy wsiadł z nami duży pies Tajga nie mrugnęła nawet okiem! Kiedy inne psy naciągają się na smyczach i wszczynają jakieś awanturki ona jest niewzruszona - w parku natychmiast biegłaby rozdzielać inne psy i próbowałaby przejąć kontrole nad sytuacją. 

Reakcja ludzi na psa w publicznych miejscach. Nikt nigdy nie powiedział nam złego słowa, nie zwrócił uwagi, że z psem nie wolno, nic z tych rzeczy. Powiem Wam, że jest wręcz odwrotnie, ludzie uśmiechają się do Tajgi, patrzą na nią czule, coś tam mówią "taki to pies", "ale grzeczny piesek", "jak go tak pani wyszkoliła", "ale mądra psinka", często ktoś nas zagada i wywiąże się z tego miła rozmowa, zwłaszcza na bazarku. Klienci w banku, na poczcie lub w aptece początkowo maja bardzo zaskoczone miny, ale są tak zaskoczeni obecnością psa, że nic nie mówią. W banku kiedy musiałam podpisać jakiś papierek, to pan obsługujący mnie zapytał nawet czy potrzymać smycz - z uśmiechem i sympatycznie, Tajga w tym czasie poszła na głaski do pani siedzącej w boksie obok, też się miło uśmiechała i nikt nie był zniesmaczony obecnością psa. Jedna pani aptekarka nawet wychodzi zza okienka jeśli nie ma ludzi i wita się z Tajgą. To bardzo miłe, zdaję sobie sprawę, że pewnie po części przez stosunkowo niewielkie rozmiary Tajgi nikt nie patrzy na nas krzywo. 

Co jeszcze? Wykorzystuję miejskie przeszkody do ćwiczeń z Tajgą. Slalom miedzy słupkami, wskakiwanie na murki i chodzenie po nich lub siadanie/leżenie, utrzymywanie równowagi na półkolach (zdjęcie). Niestety nie mam zdjęć i filmików z załatwiania różnych spraw z Tajgą, bo ciężko jest w pojedynkę robić kilka rzeczy... ale niewykluczone, że na kolejne wojaże podepnę suce kamerkę lub skupię się na jakichś fotkach i wrzucę je na FB oraz Instagram.


Rozpiera mnie niesłychana duma, mój pies taki ogarnięty i tak świetnie sobie radzi w stresujących sytuacjach. Pewnie duża w tym moja zasługa i wewnętrzny spokój, że będzie dobrze, po prostu idziemy i załatwiamy, to co mamy do załatwienia w taki sam sposób jak chodzimy do parku na spacer, jak aportujemy lub trenujemy frisbee. Mój pies ma do mnie pełne zaufanie. Mam nadzieje, że kiedyś nasz kraj będzie bardziej psiolubny. Planuje zabierać Tajgę wszędzie tam gdzie to tylko możliwe i udowadniać ludziom, że dobrze wychowany, zsocjalizowany pies nie stanowi problemu w przestrzeni publicznej i nie jest żadnym utrudnieniem ani tym bardziej nie stanowi zagrożenia. 

I jeszcze jedno, nie pytam przepraszając, że żyję "Czy mogę wejść z psem?" Zwyczajnie wchodzimy, jakby to była najnaturalniejsza rzecz na świecie, pies zachowuje się bez zarzutu i wytracam ludziom argument do wyrzucenia nas, czy puszczenia niemiłej wiązanki w naszą stronę, bo nie mają się do czego przyczepić. 

Nie dajmy się wykluczać z przestrzeni publicznej oraz użytkowo-usługowej tylko dlatego, że towarzyszy nam pies! W planach mam odwiedziny w Pepco. A Wy zabieracie psy ze sobą załatwiając przy okazji jakieś sprawy? Jeśli tak do jakie macie doświadczenia z tym związane? Jak reagują ludzie?