ciasteczka

czwartek, 22 sierpnia 2019

Zabawki węchowe - przereklamowany i przeceniany gadżet?


Od kilkunastu miesięcy widzę jeden wielki bum na maty węchowe i wszelkie inne zabawki węchowe dla psa. Nie byłoby w tym problemu, gdyby nie fakt, że są polecane dosłownie jako rozwiązanie każdego psiego problemu.

Niestety zabawy węchowe nie są lekarstwem na wszystko. Nie wystarczy mata węchowa żeby pies się uspokoił mówiąc kolokwialnie. Dodam, że mojego psa każde węszenie, tropienie, szukanie i zdobywanie jedzenia bardzo, ale to bardzo pobudza i nakręca. Wręcz zachęca do dalszej aktywności i pies potrzebuje sporo czasu  na wyciszenie się po posiłku podanym w macie czy w zabawkach typu kong. Przy posiłku wydawanym w misce tego problemu nie ma.

Mata węchowa lub inna zabawka nie zastąpi psu spaceru!
Zła pogoda, kontuzja, choroba, przymusowe ograniczenie ruchu - mata węchowa. Daj psu matę i wystarczy mu spacer na sikupę. Nie, nie wystarczy. Serio mata węchowa nie jest czymś, co zastąpi psu spacer. Nie wiem jak ktoś może nadal pisać takie bzdury. To zupełnie inny rodzaj aktywności. Pies do pełni szczęścia potrzebuje mądrego wysiłku fizycznego dopasowanego do jego możliwości. No i przede wszystkim eksploracji terenu. Wiadomo, jak są ograniczenia ruchu, to ciężko zaspokoić tą psią potrzebę. My jeździmy po parę przystanków komunikacją miejską tam chwila niuchania i w drogę. Po tygodniu tylko sikup i maty węchowej mój pies chyba by mnie zagryzł. 

Zabawki węchowe i maty nie są cudownym lekiem na wszystko
Kolejny mit i bzdura roku klepana jak pacierz, to zabawy węchowe receptą na każdy problem. Lęk separacyjny, nuda, niszczenie, agresja, reaktywność, cokolwiek by się nie działo z każdej strony poleca się wszelkie zabawki węchowe. Nie, one nie załatwią sprawy. Każdy psi problem trzeba przepracować. Odkryć jego przyczynę i działać na wielu płaszczyznach. Zabawki węchowe mogą być pomocne i często są, ale to nie one wyleczą psa z problemów. 

Inna sprawa nie wiem z czego miałaby być ta mata, czy zabawki zrobione dla psa z lękiem separacyjnym, który dodatkowo niszczy wszystko lub zwyczajnie nie podejmie jedzenia pod nieobecność właściciela. 

Zabawy węchowe nie zmęczą każdego psa
Należy o tym pamiętać. Są takie psy, które potrzebują dużych rozproszeń i wysoko postawionej poprzeczki w treningu czy pracy żeby w ogóle choć trochę się zmęczyły. Może jakieś psy mają słaby nos albo kiepska motywację na żarcie? Nie wiem, ale mojej suce mata węchowa zajmuje pół minuty czasem trzy jak ja się kwadrans namęczę z upychaniem karmy.

Zabawki węchowe zamiast wyciszać mogą nakręcać psa
Tak wydany posiłek pobudza mojego psa, nakręca do szukania, wymusza kolejne porcje jedzenia, bywa, że popiskuje i zaczepia. Długo nie może sobie znaleźć miejsca. Podobnie ukrywanie smaczków w trawie, w liściach czy w pniu drzewa na spacerze. Dochodzi do tego wyszukiwanie jakiegokolwiek żarcia w terenie, bo skoro szukamy karmy, to dlaczego nie poszukać czegoś jeszcze? Zazdroszczę ludziom mającym powolne i niezmotywowane na maxa psy, serio. Tajga działa jak odkurzacz na potrójnym gazie. 

Jeśli dostanie jedzenie normalnie w misce, to wie ile w niej ma, zjada szybko, ale w miarę spokojnie jak na nią i idzie zaraz spać. Ma komfort pełnej miski i stałość posiłków. Nie żyje w dodatkowym stresie i w konieczności ciągłej pracy na posiłek i nie wyszukuje go. Z reaktywnymi, kochającymi jeść psami nie polecam absolutnie pracy na głodzie. Zamiast lepiej pracować i być posłuszniejszym mogą mocno puszczać im nerwy. Dla mnie przegładzanie psa jest mocno dyskusyjną metoda pracy, ale co kto woli. 

To, co modne musi być drogie, więc warto zrobić samemu 
Moda na zabawki węchowe i zmęczenie psychiczne psów trwa w najlepsze i dobrze, świadomość ludzi rośnie. Mam jednak wrażenie, że wszelkie pomoce do tego tworzone są dość drogie, często wręcz ekstremalnie drogie. Ja wole kasę wydać na więcej wizyt u psiego fizjoterapeuty albo na lepszą karmę i smaczki niż na zabawki, które mogę zrobić sama ze starego koca czy bluzy. Uważam, że są rzeczy, na które nie warto wydawać kasy, zwłaszcza jak ich cena jest podejrzanie wysoka. Nie musicie się jednak ze mną zgadzać. Każdy kupuje, to na co ma ochotę i nie powinno się komuś zaglądać do portfela. A sposobów na domowe zabawy węchowe jest bardzo dużo. Wystarczą rolki po papierze lub jakieś pudełka i kartony. 

Zabawki węchowe i zabawy tego typu są spoko, ale wykorzystuj je z głową
To nie są złe zabawki, ale trzeba umieć je mądrze wykorzystać. Jeśli pies uwielbia pracę z człowiekiem, to posiedź z nim chwilę przy tej macie, pochwal, początkowo nakieruj psa jeśli nie wie jak się do niej zabrać. 

Do psa problemowego zastosuj odpowiednie szkolenie oraz podejście i naucz go radzenia sobie z problemami i ze stresem. Daj psu przestrzeń i wybór, zaufaj. Współpracuj ze specjalistami. Nie licz na to, co piszą w internetach o cudownych zabawkach węchowych. One same za Ciebie nie zrobią roboty. To nie jest magiczne lekarstwo. 

Jak używać maty węchowej? Nie rób z niej miski! 
Dookoła maty węchowej urosło sporo mitów i legend, mata nie jest miską i nie takie powinno być jej zastosowanie. Takie jest moje założenie, jeśli chcesz pracować z psem a nie tylko go nakarmić. Koniecznie zerknijcie sobie na ten filmik i wszystko będzie jasne. (filmik nie działa z bloga, łapcie link https://www.youtube.com/watch?v=mdOg5KZR6ac&t=6s )



A jak to jest u Was? Macie matę węchową dla psa lub jakieś inne zabawki węchowe? Widzicie żeby uspokajały Wasze psy, jak się Wam sprawdzają? Czy jest coś, co szczególnie polecacie albo coś na czym się zawiedliście? 

Na koniec, pamiętajcie żeby zabawy i aktywności dopasować do Waszego psa a nie na odwrót. Tak samo, jak to jest w przypadku szkolenia, motywacji i wychowania. 

10 komentarzy:

  1. My mamy samo-robioną matę węchową i zabawkę edukacyjną, trochę podobną do tej kości na zdjęciu, tylko my mamy w kształcie łapy. Rzadko z nich korzystamy, bo jakoś nie są mega użyteczne. Super pościć :D bardzo wartościowy dla mnie :) Pozdrawiam !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My korzystamy mimo wszystko całkiem często z różnych zabawek węchowych czy zabawek na jedzenie, ale nie upatruję w nich recepty na problemy behawioralne Tajgi, nad nimi pracuje się na spacerach. Dziękuję za odwiedziny :) Kość zima była na wyprzedaży w Tigerze.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Nie mam zabawek węchowych poza matą, którą zrobiłam sama. Natomiast bawię się z psem regularnie w zabawy węchowe na zasadzie ukrywania smakołyków w bardzo różnych miejscach, w pudełkach, w kocu itp. Uczę też psa rozpoznawania zapachów. Czy to uspokaja lub zastępuje spacer? Nie. Natomiast na pewno nie pobudza to mojego psa w sensie nadmiernej ekscytacji, jak to miało miejsce w przypadku aportu piłki, czy zabaw z szarpakiem. Mój pies nie pada ze zmęczenia po jednej "sesji" z matą (po wielu zresztą też nie), jak to często piszą reklamując maty węchowe, ale moja Nuk raczej w ogóle nie pada ze zmęczenia po niczym, z wyjątkiem upału. Dla niej jest to takie pobudzenie do dalszego szukania, dalszego działania. To rodzaj zabawy, który mojemu psu bardzo odpowiada.
    Na pewno niektórym psom może to szukanie zająć dużo czasu. Nuka rozpracowuje matę bardzo szybko, więc żeby ją tym zając na dłużej, musiałabym jej nie karmić w inny sposób, tylko z maty. To moim zdaniem nie jest sposób na zajęcie psa, by dał nam na trochę spokój. To raczej zadanie do wykonania.
    Czy to recepta na problemy behawioralne? Nie sądzę, ale też chyba nikt tak nie twierdzi.
    Czy pies się wycisza? Mój nie, ale nie o to mi chodziło, gdy robiłam matę :)
    Zmęczenie psychiczne? Mam psa cyborga, którego to nie męczy.
    Stymulacja psychiczna i świetna zabawa? Na pewno tak. Polecam maty i zabawę w nosework dla psów, które lubią węszyć i tropić. I dla właścicieli, którzy chcą zrobić z psem coś więcej niż tylko rzucać piłeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzucanie piłeczki i szarpaki nie są takie złe pod warunkiem, że nie rzuca się ich do upadłego, dla wybiegania. U nas zabawki są niezbędne żeby Tajga czuła się dobrze psychicznie, wyładowała frustrację. Nie pobudza ją to na dłużej, jak w przypadku pracy nosem, po której nie jestem jej w stanie długo wyciszyć.

      Wszystko jest dla ludzi, w tym wypadku dla psów ;) i trzeba znaleźć coś, co odpowiada i psu i właścicielowi :) Tajga zdecydowanie bardziej woli szukać zabawek ukrytych w parku i to ją jakoś tam męczy i nie nakręca jak szukanie jedzenia. A co do zmęczenia, to też tylko upał jest w stanie ją zmęczyć tak na 100%

      pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Moje 2 psy całkiem odwrotnie reagują na takie pomysły. Jeden całkowicie pochłania się temu zajęciu i jest to dla niego świetna zabawa i poniekąd przyczyna wyciszenia, w momencie, gdy drugi woli inne rozwiązania, niż węszenie za smaczkami. Nie widzę w nosework'u sposobu na doprowadzenie problemów do końca, traktuję to jako zabawę, a czasem jako danie sobie samemu trochę spokoju w momencie, gdy pies jest zajęty ;)

    Świetna recenzja! Na pewno rozpatrzymy w niedługim czasie zakup tego produktu. Efekty po stosowaniu są zachęcające, podobnie jak i przystępna cena. Myślę, że sprawdziłby się również w naszym przypadku - chętnie się o tym przekonamy. :)

    Pozdrawiamy, Daily Dog Dad

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre podejście, praca nosem może dodatkowo wzmocnić w psie pewność siebie. Mi dłużej zajmuje chowanie jedzenia niż, to ile Tajga go potem szuka, więc za dużo spokoju i czasu dla siebie przy tym nie mam ;)

      pozdrawiam :)

      Usuń
  4. My mamy Konga i nie dawno skończyłam robić matę. Nigdy bym nie pomyślała, że mata może zastąpić spacer xD używamy jej jako urozmaicenie dnia, ale na Tosię wpływa albo uspokajająco, albo nie robi to na niej żadnego wrażenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja konga nauczyła się używać dopiero jakieś 2 lata temu a ma 6 ;) wcześniej nawet nie ruszała, albo rzucała nim i była mocno sfrustrowana. Jako urozmaicenie dnia maty i inne zabawki węchowe są super!

      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  5. Też mnie wkurza reklamowanie zabawek interaktywnych jako rozwiązanie na wszystkie problemy behawioralne. Ech, gdyby to było takie proste :) Z drugiej strony, myślę, że u wielu psów niewielkie problemy rzeczywiście wynikają z braku zaspokojenia potrzeb - wtedy wprowadzenie jakiegokolwiek lizania, gryzienia i wąchania może się okazać zbawienne. Ale jest też problem ze świadomością, że źle dopasowanie zabaw do psa może go pobudzić zamiast wyciszyć. Z jednym się nie zgodzę - moim zdaniem nie każdy pies potrzebuje codziennych spacerów. U mnie zmuszanie lękliwego psa do spacerów dłuższych niż załatwienia się powodowało jeszcze większy lęk i frustracje z obu stron. Za to odwyk od spacerów na kilka tygodni - pełen luz i coraz lepsze zachowanie w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to pies nie potrzebuje codziennych spacerów? To jak funkcjonuje? Co z jego mięśniami? Ale jak jest tak bardzo lękliwy, to faktycznie może inaczej niż przeciętny pies funkcjonować :/ Moja jak jednego min 10 km spaceru dziennie nie zrobi, to jest bardzo nieszczęśliwa i sfrustrowana, ale to nie jest pies, to jest Tajga a Tajga to stan umysłu ;)

      Usuń

tajgaowczarekmazowieckikelpie.blogspot.com