ciasteczka

sobota, 27 sierpnia 2016

Wodne (i nie tylko!) zabawki dla psa [cz.8] Patyk Zolux Long TPR 28cm

Wybaczcie tak długą ciszę na blogu, ale obowiązki nie pozwoliły mi na pisanie :/ do tego w moim życiu trochę się pozmieniało i mam nadzieję jeszcze się pozmienia... ;) ale o tym innym razem!

Dziś w ostatni wakacyjny weekend (upalny! :)) recenzja ostatniej wodnej zabawki jaka jest obecnie w naszym posiadaniu. Mam nadzieje, że w przyszłym roku pojawi się coś odpowiedniego dla Tajgi i interesującego dla mnie do przetestowania podczas wodnych zabaw. 
Patyk z termoplastycznej gumy TPR z powierzchnią masującą dziąsła

"Chwile zabawy odgrywają niezwykle ważną rolę w życiu psa. Odganiają nudę i zwalczają stres, równocześnie sprzyjając zwiększaniu czujności i rozwojowi zwierzęcia.
Różnorodna powierzchnia patyka masuje dziąsła i dba o higienę i zdrowie pyska Twojego psa.
Guma termoplastyczna jest niezwykle wytrzymałym materiałem, który charakteryzuje się miękkością i elastycznością.
Materiał, z którego stworzono patyk jest bardzo odporny na warunki atmosferyczne, wodę." [opis ze sklepu zooexpress]

Tyle teorii, a jak patyk sprawdził się u nas? Odpowiedź znajdziecie poniżej.

Patyk jest bardzo wytrzymały, guma z której jest zrobiony jest wręcz za twarda dla Tajgi, więc nie memła go i raczej nie gryzie. Zabawka ma piszczałkę, która wydaje dźwięk lekko zbliżony do kaczego. Tajga jednak praktycznie nigdy nie zaciska patyka tak, aby wydobył się z niego dźwięk, do tego trzeba siły i większemu psu byłoby za pewne wygodniej. Moja sucz nie lubi się przemęczać i jeśli coś jest twarde, to przeważnie nawet nie podejmuje prób ściskania/gryzienia. Kiedy więc chce żeby patyk piszczał przynosi go mnie i błagalnie patrzy żeby go ścisnąć lub skręcić w dłoniach - przy skręcaniu głośniej piszczy i jest mi łatwiej, bo sama mam problemy ze ściśnięciem go dłońmi na tyle mocno, aby zapiszczał.

Podoba mi się jego ładny niebieski kolor.

Nie bawimy się zbyt często tą zabawką, ale jeśli już zabiorę ją do parku, to Tajga aportuje patyk z uporem maniaka - jak zwykle zresztą ;)


Patyk lekko odbija się od podłoża. Dobrze pływa, nie zatapia się, nie jest śliski (nawet mokry lub zaśliniony), co ułatwia psu schwytanie go w pyszczek. Patyk jest trochę ciężki ale bez przesady.

Podczas wodnych szaleństw dostaje się do niego trochę wody, którą ciężko jest wycisnąć, ale potem sama wyparowuje. Niestety po aportowaniu w wodzie piszczałka praktycznie przestaje działać, na szczęście kiedy już wysuszymy patyk w domu piszczy od nowa, no może z czasem nieco ciszej.
Jak widać na zdjęciach Tajga podczas pływania ma manię trzymania go za koniec, nie wiem czemu, bo na lądzie aportuje go normalnie, trzymając najczęściej po środku. Chwyt za koniec czasem utrudnia jej nieco wyjście na brzeg, bo patyk jest dość długi i twardy, ale jak widać daje radę.


Cena to +/- 24 zł, czy warto? Hmmm... sama nie wiem, Patyk Zolux jakoś szczególnie nie przypadł mi do gustu, a Tajga jak to Tajga bawi się i aportuje z chęcią dosłownie wszystko, zawsze i wszędzie. Myślę jednak, że jest to tania i wytrzymała alternatywa dla zwykłych patyków, które jak wiadomo nie są bezpieczne dla naszych psów... 

Zawsze jakaś odmiana od piłki. Jeśli chodzi o "patyki", to zdecydowanie wolę żółty patyk z Comfy, jest poręczniejszy i mimo, że nie wydaje dźwięków, to Tajga bardziej za nim szaleje. 

sobota, 13 sierpnia 2016

Tajga - diabeł wcielony, czyli o naszych porażkach. Nie taki pies idealny.

Niedawno było o sukcesach, dziś będzie o porażkach. Niestety są rzeczy, z którymi sobie nie radzimy, są też takie, które mnie wkurzają. Czasem to niestety wynik braku czasu i/lub cierpliwości.

PROBLEMY, KTÓRE SPRAWIA TAJGA:
  1. Lęk separacyjny, który niestety w ostatnich tygodniach powrócił :/ Po 2-4 minutach od mojego wyjścia, jak zje żwacza szczeka - podejrzewam, że do 15 min, nie włączam nagrywania, bo i tak już jestem kłębkiem nerwów... (tak wiem, że to nie pomaga, ale nie umiem wyluzować...). Jak wracam za 20-40 min to jest cicho.
  2. Obrona zasobów (zabawek, plecaka/torby, mieszkania oraz mnie - przed psami oraz w niektórych sytuacjach przed ludźmi). Nigdy nikogo nie ugryzła, oszczekuje i odpędza.
  3. Niechęć do 95% (Michał twierdzi, że przesadzam i jest to 80%) spotykanych psów (suczowatość? braki w socjalizacji? czy zwyczajnie mój pies woli mnie niż inne psy?). Problem bardzo często stanowią "agresywni" naburmuszeni właściciele innych psów, bo Tajga w lot odczytuje wszystkie emocje. 
  4. Nie jestem w stanie nauczyć ją komendy "zostań", pewnie dlatego, że boi się być gdzieś zostawiona, albo kojarzy to z pozostawaniem samej w domu.
  5. Nadpobudliwość, reaktywność, nerwowość, Tajga wiecznie jest w pracy i czuwa.
  6. Jest "tępakiem" jeśli chodzi o uczenie się sztuczek. A może...? Tak jak twierdzi Michał jest właśnie za cwana i głupotami se głowy nie będzie zaprzątała :P Tajga myśli jak coś robi i wybiera sposób najprostszy dla niej w danym momencie
  7. Ciągnięcie na smyczy - tylko podczas wybranych sytuacji, jak zapach/kot/inny pies, który ja oszczeka, pośpiech w drodze do parku, przywitanie się ze znanym i lubianym psem/człowiekiem.
  8. Panikowanie u weterynarza kiedy trzeba wsadzić psa na stół, ale to zasługa pewnej wetki, która tak dawała Tajdze zastrzyk, że pies był w kagańcu, trzymany przeze mnie i Michała, wetka wbijała się chyba na 3 razy i w efekcie wlazła na stół i na psa - dramat jakiego nikomu nie życzę. Po zmianie weta nikt nie prosi o zakładanie kagańca a Tajga nie kłapie zębami, ale lęk pozostał.
I to chyba na tyle o Tajdze - Bestii z Grochowa ;) :P 

środa, 10 sierpnia 2016

Spacer z psem w Warszawie [część 1] - Kamionkowskie Błonia Elekcyjne

Dzisiejszy wpis rozpoczyna cykl postów - spacer z psem w Warszawie, opiszę tu i pokaże Wam moje (w zasadzie to nasze ;) ) ulubione miejsca do spacerowania z psem w Warszawie. Jedne są lepsze latem, inne zimą. Niemniej jednak wszystkie te miejsca mają swój urok o każdej porze dnia i roku. Zapraszam do lektury! :)

Kamionkowskie Błonia Elekcyjne 

Część dzisiejszej dzielnicy Praga Południe stanowią tereny dawnej wsi Kamion, którą wzmiankowano już w XII w. Wieś i okoliczne dobra stanowiły do 1780 r. własność kapituły płockiej. Na terenach otaczających osadę dwukrotnie odbyły się wybory polskiego władcy. Pierwsza elekcja miała miejsce w 1573 r., a królem Rzeczypospolitej został wówczas Henryk Walezy. Drugie wybory odbyły się w 1733 r., a w ich wyniku władcą został August III Sas.
Oba wydarzenia nabrały w ostatnich latach znaczenia, co spowodowane jest m.in. promocją dzielnicy. Dla upamiętnienia królewskich elekcji na Kamionku w 2012 r. zmieniono nazwę Bulwaru Stanisława Augusta stanowiącego część Parku Ośrodek Wypoczynkowo-Sportowy Waszyngtona. Od tego czasu teren ten nosi nazwę Kamionkowskie Błonia Elekcyjne. Miejsce tradycyjnych spacerów mieszkańców Pragi stało się swoistym pomnikiem historii Polski. Kamionkowskie Błonia Elekcyjne zajmują obszar około 17 hektarów. [za: polskaniezwykla.pl] 

https://lh6.googleusercontent.com/-gROSW-SNF5o/Vyn_I6hM6GI/AAAAAAAAcCM/1yKR-FYKpbMIiEdy82k233dXkfrOzfMdgCLIB/s456-k-no/

Chyba przyznacie, że w tym miejscu można się zakochać...? Jako psiara najbardziej kocham Pragę Południe właśnie za Błonia. To tu jest oficjalna nieformalna psia łączka, gdzie psy mogą szaleć do woli z dala od ulicy i w pięknych okolicznościach przyrody. Żałuje, że sama nie mam wielu zdjęć przyrody ze spacerów, ale skupiam się głównie na psie - wybaczcie. 

Wkraczając w spacerowy świat z Tajgą przez kilka tygodni żyłam w błędzie - uważałam, że Kamionkowskie Błonia Elekcyjne to również Park Skaryszewski, później zorientowałam się, że są to dwa odrębne parki, które dzieli ulica Międzyborska.

Dla mnie to miejsce magiczne, niby jestem praktycznie w centrum miasta a czuję jedność z naturą. Tu potrafie spędzić 3-4 godziny w ciepłe i słoneczne dni, gdyby czas mi na to pozwolił, to zapewne dłużej. Można usiaść, zatrzymać się, odpocząć od zgiełku miasta, poczuć, że się żyje.

 

A tutaj filmik ze spaceru ukazujący (przynajmniej po części) piękno Kamionkowskich Błoń Elekcyjnych (szkoda, że jakość marna - przepraszam...), pogoda też niestety nie rozpieszczała - było pochmurno i deszczowo. 

                   

Uwielbiam Błonia, w tygodniu bywają często praktycznie puste mimo ładnej pogody, w weekendy drażnią mnie wszędzie rozwaleni "plażowicze" oraz "grillowicze", którzy często pozostawiają po sobie masę śmieci oraz resztki jedzenia, no i... swoje kupy :/ pampersy też czasem się walają. Nóż mi się wtedy w kieszeni otwiera, bo my psiarze obrywamy praktycznie codziennie za jakąś gdzieś tam niesprzątniętą kupę i to w dodatku nie swojego psa a ludzie? Ludzie zostawiają po sobie na Błoniach większy syf niż psy :/ 

Kamionkowskie Błonia Elekcyjne niestety podczas mokrych dni i ciepłej deszczowej zimy oraz podczas wiosennych roztopów bywają bardzo mocno podmokłe - zwłaszcza psia łączka. Ścieżki zamieniają się wtedy w błotne ślizgawki i trzeba uważać. Psom to jednak nie przeszkadza, ludzie muszą się dostosować - kalosze, stare ciuchy i inne cudawianki, pisałam o tym jakiś czas temu Dress code psiarza.

Górka jest genialna do zmęczenia psa podczas aportowania piłki, czy też innego aportu, dodatkowo biegając z górki oraz pod górkę Wasz pies genialnie wyrabia sobie mięśnie! Niestety zimą, kiedy leży śnieg górka zamienia się w stok narciarsko-saneczkarski, więc trzeba omijać ja szerokim łukiem. Błonia otoczone są kanałkami, które niestety czystością nie grzeszą... Tu psy mogą odetchnąć w gorące dni. Moja Tajga zażywa w nich regularnie kąpieli i odpukać tylko raz zdarzyło się jej rozwolnienie, o dziwo nie śmierdzi po tych wodnych zabawach. Jest tu sporo drzew, które jeśli trzeba chronią przed słońcem oraz przed lekkim niespodziewanym deszczem.

Polana idealnie nadaje się do treningów z frisbee lub zabawy/treningu z PULLERem. To fantastyczne miejsce do hasania dla psich przyjaciół a także do socjalizacji psiaków. Kiedyś chodziliśmy tam głównie w weekendy lub w luźniejsze dni, bo dojście tam normalnym krokiem zajmuje około 20 min, Park Polińskiego mamy znacznie bliżej. Niestety po rewitalizacji, zabetonowaniu go i wyznaczeniu ciasnego, zalewanego przez deszcz i piaszczystego psiego wybiegu musieliśmy przenieść nasze codzienne długie spacery w inne miejsce. Padło na Kamionkowskie Błonia Elekcyjne. Tu nikomu raczej biegające, szczekające, bawiące się, czy trenujące psiaki nie przeszkadzają. Psiarze nie są napiętnowani za to, że pies zrobił siku na trawie.

Jeśli chcemy pobyć sam na sam z pupilem też zawsze gdzieś znajdzie się taki azyl tylko dla siebie. 

Jeśli uznamy, że mało nam jeszcze spaceru możemy wybrać się do pobliskiego Parku Skaryszewskiego (o nim napiszę innym razem). Całe Błonia można obejść dookoła swobodnie z psem na luzie, należy tylko uważać na czasem szarżujących rowerzystów.

Jeśli Wasz pies zostaje sam w pewnej odległości od Was możecie połączyć spacer z treningiem na siłowni plenerowej, która znajduje się przy boisku, tuż za górką.

Tej zimy na górce stanęły 2 wieże dla jerzyków (ptaki). Ja jednak ptaków tam nie widzę, miejsce według mnie wybrano fatalnie - hałas  z boiska, miejsce spotkań psiarzy, bawiące się dzieci, dużo spacerujących osób, miejsce jest mocno nasłonecznione praktycznie przez cały dzień oraz nieosłonięte od wiatru.

wieże dla jerzyków

Mogę się tylko przyczepić do kiepskiego oświetlenia terenu oraz do rzadkiego koszenia trawy. W tej chwili trawa na łączce jest praktycznie wyższa od Tajgi, to cud, że nie leczymy jeszcze oczu u okulisty. Do tego wśród kwiatków i koniczyny lata masa pszczół, os, trzmieli i wszelkiego innego robactwa, które stwarza realne zagrożenie zarówno dla psów, jak i dla ludzi, czy dzieci (opalających się, wypoczywających i grillujących również). Wiosną też na ogół trzeba długo czekać zanim skoszą trawę i niestety w tym czasie minimum raz leczymy oczka naszej Tajgi, bo biegać gdzieś musi, z Jogim się spotykać również ;) 

A jakie są Wasze ulubione miejsca na spacer z psem? Jeśli mieszkacie lub mieszkaliście w Warszawie, to czy lubiliście Kamionkowskie Błonia Elekcyjne? My zdecydowanie preferujemy spacery bezsmyczowe! 






sobota, 6 sierpnia 2016

Wodne (i nie tylko!) zabawki dla psa [cz.7] Chuckit! Amphibious Boomerang


"Jest to wyjątkowa zabawka do aportowania, która unosi się na wodzie.

Wykonana jest ze specjalnej pianki i gumy, pokryta nylonem. Idealna do aportowania zarówno w wodzie jak i na lądzie. Kształt boomerangu pozwala na dalekie wyrzuty.

Zabawka występuje w jaskrawych kolorach, dzięki czemu jest bardzo dobrze widoczna.

Rozmiar M (one size) - długość 24,5 cm[opis ze sklepu Toys Dream Dog]
Waga zabawki to około 100 g

PLUSY:
  • urozmaicona zabawa w aportowanie - coś innego niż piłka, patyk, czy frisbee, Tajga jest zachwycona nowym kształtem
  • nie brudzi się - wystarczy opłukać i jest jak nowy (mile mnie to zaskoczyło po "kaczym kuperku", którego nie sposób doczyścić)
  • zabawka wykonana jest z trwałej pianki pokrytej nylonową tkaniną, która również jest bardzo wytrzymała (patrz filmik - Tajga uwielbia szarpać i memłać bumerang)  
  • brzeg zabawki wykonany jest z naturalnej, miękkiej gumy (zdecydowanie bardziej przyjazna psu niż w "kaczym kuperku")
  • jaskrawy kolor (u nas ostry pomarańcz, są jeszcze zielone) jest doskonale widoczny dla mnie i dla psa, zarówno w wodzie jak i na trawie
  • doskonała zabawka do aportowania nie tylko w wodzie
  • świetnie unosi się niemal cały na powierzchni wody, nie zatapia się nawet jak pies gwałtownie poruszy się w wodzie
  • u nas świetnie sprawdza się podczas skoków przez moją nogę oraz przy krótkich rzutach do łapania w powietrzu (do dysków Tajdze nie chce się tak skakać, jak do tej zabawki) a z tą zabawką robi nawet półobroty i obroty w powietrzu pewnie przy tym lądując
  • daje radę nawet jako szarpak

MINUSY: dziwne, ale nie znalazłam praktycznie żadnych minusów podczas dość intensywnego miesięcznego użytkowania Chuckit! Amphibious Boomerang. Jedyne do czego mogę się przyczepić to wysoka cena 45 zł i szwy, które nie wyglądają na trwałe, ale póki co przeżyły wszystkie szaleństwa Tajgi ;) 


sobota, 30 lipca 2016

Tajga - pies idealny?! Nasze małe sukcesy

Dawno nie było na blogu postu o czymś istotnym, skupiłam się na recenzjach, bo mamy sporo do zrecenzowania.

Dziś będzie o idealności mojej Tajgi :) Skupie się na naszych sukcesach, na tym, co nam wychodzi, z czym Tajga nie miała problemów a u innych psów widzę, że różnie z tym bywa. Kolejny post nie będzie taki różowy, bo będzie dotyczył naszych porażek, tego z czym sobie nie radzę, co mnie/nas przerasta i ciągle nad tym pracujemy - z różnym skutkiem.

TAJGA - PIES IDEALNY (?):
  1. Na spacerach bezwzględnie i zawsze się mnie pilnuje - praktycznie nie ćwiczyłyśmy nigdy przywołania, Tajga sama z siebie się pilnuje lub idzie obok mnie (wielu psiarzy nam tego zazdrości). 
  2. Jest odwoływalna praktycznie w 100% (nawet od wiewiórek i innych psów). Gorzej jeśli to inny pies ją "zaatakuje", gdy ona go omija i nie szuka kontaktu - na szczęście bardzo rzadko zdarzają się takie sytuacje. 
  3. Raczej nie zaczepia jako pierwsza innych psów (ani ludzi), a jeśli już to na jedno moje słowo lub gest rezygnuje.
  4. Umie aportować niemal od zawsze z oddawaniem każdego aportu i w każdych okolicznościach.
  5. Po wielu miesiącach udało mi się wypracować nie zjadanie przez Tajgę wszystkiego, co znajdzie na trawniku - bardzo ważna rzecz w czasach, kiedy nie ma tygodnia bez informacji o trutkach, gwoździach etc.
  6. Z psa, który bał się wody mam wytrawnego pływaka.
  7. Zawsze jest chętna do pracy/treningu.
  8. Skupiona na mnie i wpatrzona we mnie jak w obrazek - za mną pójdzie nawet w ogień.
  9. Genialna kondycja, zdrowie i wytrzymałość (potwierdzone badaniami ;) )
  10. Nie wybrzydza przy jedzeniu.
  11. Nawet po krótkim treningu zawsze sama z siebie wie, że czas na przypięcie smyczy, przychodzi, siada i czeka - nigdy nie gonie za psem po parku w celu zapięcia smyczy.
  12. Daje ze sobą zrobić wszystko - czyszczenie zębów, oglądanie ich, zapuszczanie kropelek (to musiałam "wywalczyć"), przyjmowanie leków, zawsze mogłam zabrać jej jedzenie, czy włożyć rękę do miski. Nie rozumiem, kiedy właściciele mówią, że czegoś nie mogą, bo pies warczy na nich.
  13. Nie niszczy zabawek.
  14. Nie sępi od nas jedzenia.
  15. Samowolnie nie wchodzi na łóżko, czy do wody - zawsze "pyta" czy może. 
  16. Przestała bać się worków, parasoli, lasek, toreb zakupowych na kółkach i obszczekiwać każdego dziwnie wyglądającego człowieka i niemal każdego faceta (podejrzewam, że to facet ją skrzywdził, może była wywieziona w worku...).
  17. Do wykonywania komend, przywołań i posłuszeństwa nie muszę mieć smaczków (znam przypadki, że ktoś zapomniał zabrać lub się skończyły i był problem z przywołaniem psa...).
A Wy z czego jesteście najbardziej dumni? 

wtorek, 26 lipca 2016

Wodne (i nie tylko!) zabawki dla psa [cz.6] Collar LIKER Cord - piłka dla psa na linie 7 cm

"Piłka dla psa LIKER jest wyjątkowo lekka, wykonana z trwałego, bezpiecznego materiału - łączy najlepsze właściwości zabawek wykonanych z różnych materiałów (guma, plastik, nylon, bawełna).

Materiał jest bezpieczny, nietoksyczny.

LIKER unosi się na wodzie - idealna piłka do zabaw w wodzie, ale także do zabaw w śniegu - jej intensywny kolor nie pozwoli piłce zaginąć :)

Dzięki sznurkowi zabawka idealnie nadaje się do wspólnych zabaw, treningów, aportowania. Lina nylonowa, lekko gumowana, wygodna do trzymania w dłoni.

Materiał lekki i elastyczny powoduje, że pies nie podrażnia zębów ani dziąseł w trakcie gryzienia piłki - nie uszkodzi zębów w trakcie łapania piłki. Piłka się nie kruszy, nie odłamuje.

Piłka wykonana z higienicznego materiału, który łatwo utrzymać w czystości.

Rozm M - średnica ok 7 cm
Długość sznurka - ok 25 cm" 
[opis pochodzi ze sklepu ToysDreamDog]


LIKER - genialna piłka do zadań specjalnych! Idealnie sprawdza się podczas tradycyjnego aportu, zarówno na lądzie jak i w wodzie oraz jako piłko-szarpak. Jeśli chodzi o piłki na sznurku, LIKER jest naszym niekwestionowanym numerem jeden! Jedna zabawka a tyle możliwości, mieści się w saszetce, czy głębszej kieszeni. Mając przy sobie LIKER na spacerze praktycznie nie potrzebuję już innych zabawek, a pies jest szczęśliwy. Często nosimy kilka zabawek i bawimy się różnymi na przemian, bo nie każda nadaje się do wykorzystania na różne sposoby, niektóre też nudzą psa po pewnym czasie, ale nie LIKER.

ZALETY: 

  • bardzo lekki
  • miękki (bardziej niż Puller) a przy tym niesamowicie wytrzymały
  • Tajga oszalała na punkcie LIKERA! (normalnie nie tyka piłek większych niż 6,5 cm)
  • dość daleko lata
  • pływa, piłka cała unosi się na wodzie, nawet sznurek nie tonie
  • doskonale widoczna w trawie i w wodzie dzięki swojemu pomarańczowemu kolorowi
  • trwały sznurek, mimo szarpania i gryzienia jest jak nowy
  • supły na sznurze nie rozwiązują się, piłka nie spada ze sznura
  • idealna do memłania
  • nie brudzi się
  • piłka oraz lina/sznurek czyszczą się bardzo szybko i łatwo - wystarczy zanurzyć w stawie lub opłukać pod bieżącą wodą i gotowe!
  • ani piłka ani sznur nie nasiąkają wodą
  • zabawka praktycznie po chwili od zabawy w wodzie jest sucha
  • na zabawce zostaje o wiele mniej śladów po psich zębach niż na Pullerze w porównywalnym czasie używania, a na pierwszy rzut oka wydaje się, że to to samo tworzywo
  • piłka świetnie sprawdza się nam w każdej sytuacji - ląd, woda, szarpanie/przeciąganie/memłanie
  • przystępna cena - 23 zł, jak na taką świetną piłkę! 

Zdjęcia autorstwa Jogiego, dziękujemy! <3 

WADY:
  • producent trochę "zapomniał" o psach małych i średnich - one też uwielbiają piłki na sznurku! Brakuje mi rozmiaru Likera 6 lub 6,5 cm - taka średnica piłki jest optymalna dla Tajgi
  • lina/sznur z pozoru przyjemna w dotyku podczas przeciągania niszczy dłonie :/ 
  • praktycznie nie odbija się od podłoża - raz i na tym koniec
  • lekko postrzępiła się sama końcówka liny, na szczęście nie ma to wpływu na użytkowanie (tak jakby gumki pokrywające sznurek "odczepiły się" od całości)

LIKERA używamy od drugiej połowy czerwca, od lipca bardzo intensywnie i niemal codziennie. Kupiliśmy go na warsztatach pracy z Pullerem od Pani Patrycji Toys Dream Dog.

Stan obecny piłki:


A czy Wy już macie swojego Likera? Może planujecie zakup? Ciekawa jestem, jak sprawdza się u większych i silniejszych psów, chociaż Tajga też go nie oszczędza, co widać na filmiku.

Edit: piłka zmierzona na szybko, więc fotka słabej jakości...

sobota, 23 lipca 2016

Recenzja obroży z ćwiekami CRAZY DOG - szytych na zamówienie

Obroża 3 cm szerokości czerwona z małymi, nieostrymi pociskami

             Obroża 3 cm szerokości niebieska z dużymi, ściętymi pociskami

Obie obroże mamy od 18 marca 2016 roku. Obie uszyte są z dwóch warstw taśmy o szerokości 3 centymetrów. Na pierwszy rzut oka wydają się niesamowicie ciężkie, a to za sprawą masywnych okuć i ćwieków/pocisków. W pierwszej chwili po wyjęciu ich z paczki stwierdziłam, że chyba jednak przesadziłam :P Pozytywnie zaskoczyła mnie jednak lekkość tych obroży zwłaszcza w zderzeniu z ich "ciężkim" wyglądem. Niestety, jakoś źle pomierzyłam sucz, bo obroże są ciut za luźne :/ pewnie dlatego, że to nasze pierwsze obroże ze sprzączką, na dziurki a nie regulowane suwakiem. Moja sucz na szczęście nie ucieka, więc możemy sobie pozwolić na noszenie ciut za dużej obroży ;) Inna sprawa, że przy mniejszym obwodzie ćwieków byłoby jak na lekarstwo.



Chciałam i mam - moja Tajga nabrała wyrazu i charakterku w obroży z ćwiekami ;) Niestety ze swoimi parametrami postrachem osiedla raczej nie zostanie ha ha

PLUSY OBROŻY:
  • mocne solidne obroże porządnie uszyte z dwóch warstw taśmy, wszystkie szwy prościutkie, żadna nitka nie odstaje, nic się nie pruje
  • obroże są mega wytrzymałe
  • okucia oraz ćwieki są porządnie zamocowane, nic się nie obluzowało, nie odpadło
  • śliczne, żywe kolory, które nie blakną
  • taśma nie farbuje mi psa
  • taśmy są miękkie i miłe w dotyku
  • taśma nie "jeździ" na psie, nie jest "śliska"
  • obroże nie wycierają psu sierści ani też nie powodują obtarć na szyi
  • taśma nie zaciąga się (raz podczas drapania po pazurach zostały białe krechy na taśmach, które na szczęście znikły bez śladu kiedy obroża wyschła)
  • taśmy nie łapią nadmiernie brudu, co jest plusem, bo częste pranie w pralce nie będzie im służyło
  • Tajga zażywa w nich kąpieli wodnych i nic z okuć póki co nie zardzewiało, nie zaśniedziało, ćwieki też są jak nowe
  • w szerszej obroży pies się "nie poddusza", co w węższych się zdarzało jeśli nagle wybiegł nam dziki kot pod nogi, a Tajga pociągnęła się za nim
  • niska cena (1 sztuka 25 zł) idąca w parze z mega jakością

Stan faktyczny obroży na dzień dzisiejszy - czyszczone wyłącznie ręcznie.


MINUSY OBROŻY: 
  • dość sztywna końcówka, która według mnie mało estetycznie odstaje (ale to pewnie tylko takie moje zboczenie, bo jestem przyzwyczajona do obroży z zatrzaskową klamerką, gdzie nic nie odstaje)
  • w porównaniu z obrożami z klamerką zatrzaskową dłużej się je zakłada i zdejmuje, ale to raczej oczywista oczywistość
  • po zmoczeniu nie wysychają szybko na psie nawet w upalne dni, najlepiej wywiesić je na balkon, wtedy schną bardzo szybko
  • w czerwonej obroży nieostre pociski mogą jednak lekko i chwilowo porysować nieznacznie skórę jeśli pies mocno otrze się np o nogę 
  • na drobnym psie mogą sprawiać wrażenie ciężkości i "kołnierza" (opinia innych, ja tego tak nie postrzegam)
  • z racji okuć oraz ćwieków raczej nie pożyją długo jeśli będą prane regularnie w pralce, z tego względu nosimy je raczej w mniej błotne dni 
Zdjęcia dzięki uprzejmości Jogiego, dziękujemy! Jak widać Tajga rzeczywiście pływa w tych obrożach (na zdjęcie załapała się tylko niebieska).

Na koniec dodam tylko, że jak zwykle jestem zachwycona jakością i wykonaniem produktów przez CRAZY DOG! Prostota i funkcjonalność, świetne wykonanie, trwałość i mega jakość - te słowa najlepiej określają produkty od CRAZY DOGa. Polecam! Czas realizacji w naszym przypadku to na ogół 3-6 tygodni, ale uważam, że warto poczekać ;) 


niedziela, 17 lipca 2016

Wodne (i nie tylko!) zabawki dla psa [cz.5] Chuckit! Hydro Squeeze Ball (M) ø 6,5 cm - chlapiąca piłka dla psa

"Firma Chuckit zaskakuje niesamowitymi pomysłami. Nowa linia zabawek HydroToys dedykowana jest psiakom uwielbiającym chlapać się w wodzie w upalne dni. Zabawki pomagają chłodzić psa gdy na dworze panują wysokie temperatury.
Chlapiąca piłka cały swój zabawowy potencjał uwalnia tylko w towarzystwie wody. Piłkę należy włożyć do wody, ścisnąć i pozwolić by pianka w wewnętrznej, niebieskiej piłce wchłonęła płyn. Taka mokra piłka cieknie i chlapie, a ściskana w paszczy nawadnia psa podczas zabawy.
Piłka składa się z dwóch części: wcześniej wspomnianej piankowej piłki wewnętrzenj oraz nieregularniej części zewnętrznej, wykonanej z tworzywa TPR. Cała piłka jest miękka, lekka i sprężysta. Ze względu na swoją "cieknącą" naturę piłkę polecamy do zabawy w ogrodzie, na plaży i nad wodą, generalnie na świeżym powietrzu. Kompatybilna z wyrzutniami piłek Chuckit z gniazdem dla piłek w rozmiarze M.
Zaprojektowane dla psów lubiących pomysłowe zabawki. Ze względu na dwuczęściową i nieregularną budowę nie polecamy zabawki psiakom które lubią gryźć, niszczyć i rozrywać.

Cechy produktu:
  • Rozmiar: M
  • Średnica: 6,5 cm
  • Orientacyjna waga produktu: 80g
  • Kolor: jaskrawo pomarańczowy z niebieskim" [opis ze sklepu Toys4Dogs]
Guma/tworzywo, z którego wykonana jest piłka jest zupełnie inne niż to, z którego wykonane są pozostałe piłki Chuckit! Piłka jest miękka, śliska, niezwykle sprężysta i przezroczysta. Tworzywo jest zupełnie inne niż w świecącej chuckit'ce. Obawiałam się, że może nie pożyć zbyt długo, nawet przy Tajdze, która nie niszczy zabawek. Czy słusznie się obawiałam?

ZALETY :
  • nabiera wodę i chlapie podczas zabawy (jednak żeby nabrała więcej wody pies musi ją memłać w wodzie lub człowiek pościskać dłonią, inaczej niewiele wody wchłania)
  • pasuje do posiadanej przez nas wyrzutni z gniazdem dla piłek w rozmiarze M
  • urozmaicona zabawa z psem
  • świetnie widoczna dzięki jaskrawym kolorom, zarówno w trawie, piasku, jak i w wodzie
  • można nią dość daleko rzucać
  • pies ma świetna zabawę podczas memłania piłki
  • piłka mimo, że wygląda na raczej nietrwałą jest wytrzymała i odporna na psie zęby - naszą bawił się intensywnie labrador i nawet nie ma śladów po zębach
  • piłka praktycznie się nie brudzi, jeśli wpadnie w błoto, to wystarczy zrobić aport wodny i jest niemal jak nowa
  • szybko schnie, ale zalecam wyjęcie w domu gąbeczki! zostawiona w plecaku nie schnie dobrze i lekko nam "skisła" :/ na szczęście przepłukana i wysuszona nie śmierdzi
  • na lądzie jako tako odbija się od podłoża
  • w wodzie nie podtapia się nawet cała napełniona wodą, Tajga nie ma żadnych problemów z odnalezieniem jej w wodzie (podobno niektóre psy mają)
A tu filmik pokazujący, jak sprawuje się piłka Hydro Squeeze w różnych okolicznościach:

WADY:
  • producent twierdzi, że zabawka chłodzi i nawadnia psa podczas upałów - niezły chwyt marketingowy :P po 1 rzuceniu na trawę cała wodna zawartość wylewa się z piłki, a jak coś zostaje, to podczas ściśnięcia piłki przez psa woda wylewa się na boki
  • jeśli jesteście maniakami czystości, to po wodnych szaleństwach trzeba przepłukac gąbeczkę ze środka piłki z resztek piasku, który często się do niej przykleja (sam odpada po wysuszeniu zabawki)
  • dość wysoka cena (ja kupiłam ją za 28,90 zł można znaleźć ja w trochę niższej cenie) jak za kawałek gumy i gąbkę.. całe szczęście piłka wygląda na wartą swojej ceny

Moja ogólna ocena piłki? Jeśli pies jest maniakiem miękkich piłek, kocha aportowanie a do tego pływanie to na pewno warto mieć w swoich zabawkowych zbiorach "chlapiącą piłkę". 

środa, 13 lipca 2016

Wodne (i nie tylko!) zabawki dla psa [cz.4] Comfy Dental Twister Fluo M 30cm


"Bezpieczny patyk dla psa do zabawy o przyjemnym aromacie mięty Mint Dental Twister Fluo Comfy dla średnich psiaków.

Twister Fluo to bezpieczniejsza alternatywa dla Twojego psa niż parkowe patyki. Nie łuszczy się i nie posiada ostrych zakończeń. Każdy koniec Twister Fluo zakończony jest kulką, dzięki czemu pies może bezpiecznie go chwytać. Jaskrawy kolor zabawki poprawia jego widoczność w trawie, piasku lub liściach.

Tworzywo jest elastyczne i sprężyste. Patyk ma długość 30cm, idealnie dla średnich psiaków.

Cechy produktu:

  • Rozmiar: M - dla średnich psów (tylko 1 rozmiar)
  • Długość: 30cm
  • Średnica kulek: 4cm i 4,5cm
  • Orientacyjna waga produktu: 170g
  • Kolor: jaskrawy żółty (brak innych)
  • Wyprodukowany w Polsce" [opis ze sklepu Toys4Dogs.pl]

Początkowo widząc tą zabawkę zarzekałam się, że nigdy jej nie kupię, że nie ośmieszę psa i nie wyjmę w parku DILDO! Tak, patyk Comfy kojarzy się tylko z jednym... ha ha. Wyszło tak, że zamawiałm sporo zabawek, karmę i to też wpadło mi do koszyka, zwłaszcza, że patyk był w promocji (dałam za niego chyba 14 zł - normalna cena to 17-19,80 zł).

Co myślę o tej nieco "erotycznej zabawce dla psa"? Comfy Mint Dental Twister Fluo to świetny "patyk"! Kupiłam go właśnie jako zamiennik patyków, które nie są zbyt bezpieczne dla psa, a Tajga kocha je bardzo. Później zaczął nam genialnie służyć jako wodny aport, bo wygodnie się do wyławia i łatwo Tajdze z nim płynąć. Poniżej filmik pokazujący wodne zabawy z patykime Comfy, na lądzie, to myślę, że każdy wie jak nim rzucać, nie ma tu żadnej filozofii, filmiku też brak.

PLUSY:
  • patyk Comfy jest zdecydowanie bezpieczniejszy niż drewniane patyki
  • ładny, żywy, żółty i dobrze widoczny kolor (dla psa i dla człowieka)
  • konstrukcja pozwala na wykorzystanie go jako szarpak (przynajmniej Tajga lubi tak się nim bawić)
  • bezpieczny i delikatny dla psich zębów, nie rani nawet podczas ostrego szarpania
  • nietoksyczny
  • unosi się na powierzchni wody przez co świetnie nadaje się do zabaw w wodzie
  • wytrzymały i elastyczny
  • nadaje się do dalekich aportów (lądowych i wodnych)        
  • nie brudzi się nadmiernie
  • jak już się zabrudzi wystarczy opłukać pod strumieniem wody i jest jak nowy
  • atrakcyjna cena w porównaniu z innymi "patykami"
MINUSY:
  • dla niektórych psów jest niewidoczny w wodzie, bo nie wystaje szczególnie ponad powierzchnię - Tajga nie ma tego problemu
  • na stronie sklepu T4D jest info, że patyk pachnie miętą - nic takiego nie wyczułam, nie pachnie
  • szkoda, że jest dostępny tylko w jednym rozmiarze
  • odbijając się od ziemi może uderzyć psa 

Tajga bardzo lubi zabawy z nim, jest z nami jakoś od wakacji 2015 i nadal jest jak nowy! - no... jakieś maleńkie ślady po ząbkach są, rysy ;) ale nie ma to wpływu ani na użytkowanie ani na ogólny wygląd ani też sama konstrukcja nie ucierpiała. Żadna kuleczka nie odpadła, nic się nie naderwało - nawet "jajeczka" nie ucierpiały :D Jak za tą cenę to rewelacja, polecamy!

A Wy macie jakieś doświadczenia z atrapami "patyków"?